Mniej chętnych na kredyty mieszkaniowe. Kiedy spadną ceny?

Mała dostępność gruntów i ich wysokie ceny sprawiają, że ceny mieszkań w dalszym ciągu rosną. Na spadki cen nie powinniśmy liczyć przed jesienią, ale pierwsze objawy spowolnienia na rynku nieruchomości mogą być widoczne już w lipcu. Wszystko przez mniejszą liczbę wniosków kredytowych złożonych w maju. Odważniejsi w swoich osądach eksperci wieszczą nawet bessę - wiosną przyszłego roku.

(YAY Foto)

Indeks cen nieruchomości urban.one przygotowany dla Bankier.pl i „Pulsu Biznesu” za maj 2019 r. dla całej Polski wyniósł 101,72 pkt. i wzrósł o 0,2 pkt. w porównaniu z kwietniem i o 4,34 pkt. w relacji do maja ubiegłego roku.

Eksperci rynkowi w najbliższych miesiącach nie zapowiadają jednak większych zmian na rynku mieszkań. Aż 74 proc. z nich uważa, że wzrosty cen będą się nadal utrzymywały.

W maju wzrosły również wartości indeksu dla Warszawy i grupy dużych miast. Indeks dla stolicy wyniósł 102,66 pkt. i był o 0,53 pkt. wyższy niż w kwietniu. W relacji m/m wzrósł również indeks dla dużych miast, który w maju osiągnął 103,52 pkt. (wzrost o 0,15 pkt.). Oba indeksy w relacji rocznej wzrosły o ok. 5,5 pkt.

Małe mieszkania w cenie

Jak zauważa Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości i prezydent Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości, w maju rosły zwłaszcza ceny transakcyjne mieszkań jedno- i dwupokojowych o funkcjonalnym rozkładzie i dobrej lokalizacji.

– Takie mieszkania są zawsze atrakcyjne do inwestycji i późniejszego zagospodarowania. Ostatnie pół roku to czas siłowania się na rynku cen i ciągłej próby czy kupujący są w stanie zaakceptować jeszcze wyższe ceny – twierdzi Błeszyński.

W opinii ekspertów, stale utrzymuje się także dobra dynamika sprzedaży mieszkań, przy czym około 30 proc. wszystkich mieszkań jest kupowane za gotówkę. W głównej mierze są to mieszkania nabywane na cele inwestycyjne - pod wynajem.

– Mieszkania pod wynajem kupowane są jednak bez dyskontu. Oznacza to, że rynek mieszkaniowy wciąż jest perspektywiczny, szczególnie w dużych miastach i tam, gdzie tworzą się miejsca pracy – mówi Małgorzata Kosińska President w REIT – Polska Association. – Trend wzrostowy podtrzymują wysokie ceny gruntów oraz stosunkowo mała dostępność gruntów pod zabudowę – dodaje.

Spadki cen jesienią, wiosną bessa

Przynajmniej do jesieni nie powinniśmy spodziewać się spektakularnych spadków cen. Wszystko przez niskie stopy procentowe i wysokie koszty budów.

– Rynek pierwotny wciąż będzie zasypywany projektami deweloperskimi, na których inwestorzy będą próbowali zyskać duże marże. Z kolei rynek wtórny nadal będzie podążał pod względem cen za pierwotnym – prognozuje Tomasz Błeszyński. – Jednak już jesienią na rynku mieszkaniowym przyjdzie fala spowolnienia i korekty cen, które zaowocują początkiem bessy wiosną przyszłego roku.

Mniej chętnych na kredyt

Dwie trzecie mieszkań w Polsce kupowanych jest na kredyt. Choć w maju, zgodnie z danymi Biura Informacji Kredytowej, wzrosła zarówno liczba (o 14,2 proc.) jak i wartość (o 24,8 proc.) udzielonych kredytów mieszkaniowych, możliwe spowolnienie na rynku mieszkaniowym sugerują jednak inne dane publikowane przez BIK. W maju, w porównaniu z ubiegłym rokiem, spadła liczba wniosków o kredyt mieszkaniowy - z 37 do 31 tys. Czy akcja kredytowa rzeczywiście hamuje, okaże się najwcześniej w lipcu, ponieważ procedura uruchomienia kredytu trwa zazwyczaj od jednego do dwóch miesięcy. 

Jak jednak zauważa Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments, spadek liczby wniosków kredytowych może wynikać także z kalendarza świąt.

– Pod koniec kwietnia świętowaliśmy przy okazji Wielkanocy, a niedługo później Polacy ruszyli na majówkę. Niektórzy nawet te dwie okazje połączyli i oddali się bardzo długiemu odpoczynkowi. Efekt? Pod koniec kwietnia i na początku maja mniej osób szukało mieszkań, ale też w pracy było mniej pracowników banków, deweloperów czy firm pośredniczących. To w oczywisty sposób odbiło się negatywnie na popycie na mieszkania – twierdzi Bartosz Turek. – Nawet jeśli ktoś od razu po powrocie z majówki ruszył na poszukiwania mieszkania, to zanim znalazł lokal, wynegocjował cenę i zebrał wszystkie dokumenty potrzebne do złożenia wniosku kredytowego, mógł już nastać czerwiec – dodaje.

Grunty będą tańsze?

Po kwietniowej obniżce, poziom 130 pkt. ponownie przekroczył indeks urban.one dla gruntów pod zabudowę. Indeks wzrósł o 0,38 pkt. i w maju wyniósł 130,04 pkt. W porównaniu z majem ubiegłego roku był o 1,83 pkt. wyższy.

Biorąc pod uwagę ograniczoną podaż gruntów i ich wysokie ceny, na horyzoncie pojawiło się jednak światełko w tunelu dla kupujących. W opinii ekspertów nadzieję na obniżkę cen może dać uwolnienie zablokowanych do niedawna gruntów w granicach miast - będzie ono możliwe za sprawą znowelizowanej ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, która weszła w życie 26 czerwca.

Marcin Kaźmierczak

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 2 piotr76

Mniejsza ilość wniosków o kredyt wcale nie musi oznaczać spadków cen. Nieruchomościową bankę nadmuchują ci, którzy kupują za gotówkę ratując kapitał przed rzeczywistą inflacją znacznie przekraczającą oprocentowanie depozytów. I przy takiej polityce RPP nic nie wskazuje na to żeby miało się to szybko zmienić.
A tych którzy kupują na kredyt dla siebie, powoli przestaje by stać na zakup mieszkania.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 9 phijk

W swoim mieście (miasto wojewódzkie z 7) widzę pewne oznaki spowolnienia. Pojawiają się inwestycje, które najprawdopodobniej zostaną z kilkudziesięcioma niepsrzedanymi mieszkaniami w momencie oddania inwestycji, co wcześniej było niespotykane. Na ceny ofertowe narazie się to nie przekłada, być może da się nieco więcej ugrać przy negocjowaniu ceny transakcyjnej. Na wtórnym sporo ofert z zdecydowanie przesadzonymi oczekiwaniami, bez większych szans na sprzedaż po tej cenie, ponieważ mając do wyboru 40 letnią wielką płytę a nowe od dewelopera 100 metrów dalej każdy wybierze 2 opcję. Co ciekawe nawet sensowne mieszkania z wtórnego wiszą na portalach z ogłoszeniami po kilka miesięcy, co jakiś czas widzę je wystawione ponownie z lekko zmniejszoną ceną. Za ok 2 tyg. pojawią się raporty, które pokażą w w jakim kierunku podążamy, jednak mimo wszystko nie spodziewałbym się większych cięć, moim zdaniem zabawa się zacznie gdy wielkość oferty osiągnie 70-80 tys, obecnie wynosi ponad 50.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
30 1 mocny79

Małe mieszkania są w cenie, zgadzam się. Ja kupiłem kawalerkę pod wynajem na Green Mokotowie. Odbiory już bliżej niż dalej, myślę, że po wakacjach będzie gotowa do wynajmu. No a wtedy wiadomo, studenci będą szukac mieszkań

! Odpowiedz
15 70 kimdzongtusk

Przypominam, że mieszkanie kupione na kredyt jest własnością banku dopóki kredyt nie zostanie spłacony.

! Odpowiedz
27 10 mikser-1980

A za co chcesz kupić, jak nie masz kasy, to jest jedyna droga do zakupu, wiele osób bierze, spłaca i ma już swoją własność.

! Odpowiedz
14 21 no_comment

bt5 wejdź sobie do jakiejś hali garażowej w nowym bloku i popatrz na rejestracje (połowa zamiejscowych), wejdź w święta (pusto, wszyscy w swoich stronach)- to pokazuje migrację ze wsi do miast. Owszem jak niewiele umiesz to na mieszkanie w mieście cię nie stać - taniej jest siedzieć na wsi- ale jak para osób zarabia po średniej krajowej to już mają zdolność kredytową na poziomie 500-700.000 więc mieszkanie mogą kupić

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 27 bt5

A ty sobie wejdz na strony forumowe polskich polonijnych portali i poczytaj . Nagminny temat dyskusyjny to jak się zabrać za emigrację z Polski bo pary lemingów grają hajlajf w Polsce a tak naprawdę to płaczą że jak zapłacą ratę kredytu za mieszkanie , rachunki, ratę za samochód to już nie starcza od wypłaty do wypłaty mimo że oboje pracują . Niestety i dziś emigracja na dobrych warunkach jest niemal mrzonką i ludzie im odpisują że jak nie wiezrzą że nic już się na zachodzie nie zwojuje to trudno niech spróbują sami.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 13 anna_domagalczyk

To zależy gdzie. W miastach uniwersyteckich to raczej obrazuje wynajem studencki. Dlatego latem jest zawsze o połowę puściej (np. w Warszawie). W ścisłym centrum Warszawy z kolei, co żyje rzuciło się na AirBnB, co widać w budynkach (ciągła rotacja ludzi z walizkami), ale nie w garażach. A ta cytowana para ludzi zarabiających po średniej krajowej i rzucająca się na kredyt 500-700K to poważnie? Bo praktycznie to byliby kamikadze lub głupcy, którzy przez ca 20 lat będą na styk z wydatkami i to zakładając że w tym czasie nawet na krótko nie stracą pracy, nie rozwiodą się i nie pojawią się inne, nieprzewidziane wydatki. Ale rozumiem, że chodziło raczej o przygotowanie argumentu na potrzebę dyskusji.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 34 bt5

Do no comment. O jakiej mówisz dziś migracji ze wsi do miast. To jest w Polsce dziś zjawisko marginalne i z wyjątkiem przypadków że bogaci rodzice kupili dziecku mieszkanie w Warszawie i jeszcze doplacaja do jego robienia kariery w mieście to zwykłe migracje biednych kończą się zderzeniem nędznych płac z wysokimi kosztami najmu mieszkania i ogólnie życia i szybkim powrotem na stare śmiecie. Znam 4 pary i małżeństwa z mojej wsi co już próbowały Warszawy i wcześniej Anglii i obecnie mieszkają z teściami/rodzicami w rozpadających się ponad 100- letnich budynkach. Sam się swego czasu przeniosłembz miasta na wieś bo nie było sensu mieszkać w mieście gdy zlikwidowano tam przemysł. A obecnie są właściwie tylko markety i instytucje budżetowe gdzie pensje nie pozwalają na życie nie mówiąc o zakupach mieszkań. A pamiętam czasy schylkowej PRL i wtedy ludzie ciągnęli do miast bo skończenie zawodówki gwarantowało stałą pracę w fabryce i automatyczne wciągnięcie na listę do mieszkania zakładowego, były też mieszkania służbowe od zakładów, normalnie za płotem czy nawet na terenie fabryki ludzie mieszkali w mieszkaniach fabrycznych. Co do migracji osób starszych do miast to właśnie wtedy za komuny to zjawisko istniało gdyż małżeństwa miały dużo dzieci i ktoś się nimi musiał opiekować. Ci starsi ludzie mieszkali wprawdzie z tymi młodymi w ścisku choć realne i bardzo częste były sytuację że jeszcze w wieku grubo ponad 50+ podejmowali pracę fizyczną prostą i zapisywali się do spółdzielni mieszkaniowych dorabiając się nowego dachu nad głową . Dziś odoba 50+ ma małe szanse w ogóle na otrzymywanie pracy nie mówiąc o dorobieniu się ( 65% osób w wieku 50-65 nie pracuje).

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
20 5 set79

Straszny ten "Twój świat".

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne