REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Mniej chętnych na kredyty mieszkaniowe. Kiedy spadną ceny?

Marcin Kaźmierczak2019-07-02 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2019-07-02 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Mała dostępność gruntów i ich wysokie ceny sprawiają, że ceny mieszkań w dalszym ciągu rosną. Na spadki cen nie powinniśmy liczyć przed jesienią, ale pierwsze objawy spowolnienia na rynku nieruchomości mogą być widoczne już w lipcu. Wszystko przez mniejszą liczbę wniosków kredytowych złożonych w maju. Odważniejsi w swoich osądach eksperci wieszczą nawet bessę - wiosną przyszłego roku.

fot. / / YAY Foto

Indeks cen nieruchomości urban.one przygotowany dla Bankier.pl i „Pulsu Biznesu” za maj 2019 r. dla całej Polski wyniósł 101,72 pkt. i wzrósł o 0,2 pkt. w porównaniu z kwietniem i o 4,34 pkt. w relacji do maja ubiegłego roku.

Eksperci rynkowi w najbliższych miesiącach nie zapowiadają jednak większych zmian na rynku mieszkań. Aż 74 proc. z nich uważa, że wzrosty cen będą się nadal utrzymywały.

W maju wzrosły również wartości indeksu dla Warszawy i grupy dużych miast. Indeks dla stolicy wyniósł 102,66 pkt. i był o 0,53 pkt. wyższy niż w kwietniu. W relacji m/m wzrósł również indeks dla dużych miast, który w maju osiągnął 103,52 pkt. (wzrost o 0,15 pkt.). Oba indeksy w relacji rocznej wzrosły o ok. 5,5 pkt.

Małe mieszkania w cenie

Jak zauważa Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości i prezydent Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości, w maju rosły zwłaszcza ceny transakcyjne mieszkań jedno- i dwupokojowych o funkcjonalnym rozkładzie i dobrej lokalizacji.

Wakacje na giełdzie

– Takie mieszkania są zawsze atrakcyjne do inwestycji i późniejszego zagospodarowania. Ostatnie pół roku to czas siłowania się na rynku cen i ciągłej próby czy kupujący są w stanie zaakceptować jeszcze wyższe ceny – twierdzi Błeszyński.

W opinii ekspertów, stale utrzymuje się także dobra dynamika sprzedaży mieszkań, przy czym około 30 proc. wszystkich mieszkań jest kupowane za gotówkę. W głównej mierze są to mieszkania nabywane na cele inwestycyjne - pod wynajem.

– Mieszkania pod wynajem kupowane są jednak bez dyskontu. Oznacza to, że rynek mieszkaniowy wciąż jest perspektywiczny, szczególnie w dużych miastach i tam, gdzie tworzą się miejsca pracy – mówi Małgorzata Kosińska President w REIT – Polska Association. – Trend wzrostowy podtrzymują wysokie ceny gruntów oraz stosunkowo mała dostępność gruntów pod zabudowę – dodaje.

Spadki cen jesienią, wiosną bessa

Przynajmniej do jesieni nie powinniśmy spodziewać się spektakularnych spadków cen. Wszystko przez niskie stopy procentowe i wysokie koszty budów.

– Rynek pierwotny wciąż będzie zasypywany projektami deweloperskimi, na których inwestorzy będą próbowali zyskać duże marże. Z kolei rynek wtórny nadal będzie podążał pod względem cen za pierwotnym – prognozuje Tomasz Błeszyński. – Jednak już jesienią na rynku mieszkaniowym przyjdzie fala spowolnienia i korekty cen, które zaowocują początkiem bessy wiosną przyszłego roku.

Mniej chętnych na kredyt

Dwie trzecie mieszkań w Polsce kupowanych jest na kredyt. Choć w maju, zgodnie z danymi Biura Informacji Kredytowej, wzrosła zarówno liczba (o 14,2 proc.) jak i wartość (o 24,8 proc.) udzielonych kredytów mieszkaniowych, możliwe spowolnienie na rynku mieszkaniowym sugerują jednak inne dane publikowane przez BIK. W maju, w porównaniu z ubiegłym rokiem, spadła liczba wniosków o kredyt mieszkaniowy - z 37 do 31 tys. Czy akcja kredytowa rzeczywiście hamuje, okaże się najwcześniej w lipcu, ponieważ procedura uruchomienia kredytu trwa zazwyczaj od jednego do dwóch miesięcy. 

Jak jednak zauważa Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments, spadek liczby wniosków kredytowych może wynikać także z kalendarza świąt.

– Pod koniec kwietnia świętowaliśmy przy okazji Wielkanocy, a niedługo później Polacy ruszyli na majówkę. Niektórzy nawet te dwie okazje połączyli i oddali się bardzo długiemu odpoczynkowi. Efekt? Pod koniec kwietnia i na początku maja mniej osób szukało mieszkań, ale też w pracy było mniej pracowników banków, deweloperów czy firm pośredniczących. To w oczywisty sposób odbiło się negatywnie na popycie na mieszkania – twierdzi Bartosz Turek. – Nawet jeśli ktoś od razu po powrocie z majówki ruszył na poszukiwania mieszkania, to zanim znalazł lokal, wynegocjował cenę i zebrał wszystkie dokumenty potrzebne do złożenia wniosku kredytowego, mógł już nastać czerwiec – dodaje.

Grunty będą tańsze?

Po kwietniowej obniżce, poziom 130 pkt. ponownie przekroczył indeks urban.one dla gruntów pod zabudowę. Indeks wzrósł o 0,38 pkt. i w maju wyniósł 130,04 pkt. W porównaniu z majem ubiegłego roku był o 1,83 pkt. wyższy.

Biorąc pod uwagę ograniczoną podaż gruntów i ich wysokie ceny, na horyzoncie pojawiło się jednak światełko w tunelu dla kupujących. W opinii ekspertów nadzieję na obniżkę cen może dać uwolnienie zablokowanych do niedawna gruntów w granicach miast - będzie ono możliwe za sprawą znowelizowanej ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, która weszła w życie 26 czerwca.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Zdesperowani inwestorzy poszli po prośbie do premiera. Przymusowe wykupy trafią do osobnej ustawy
Marcin Kaźmierczak
Marcin Kaźmierczak
redaktor Bankier.pl

Redaktor Bankier.pl. Zajmuje się tematyką nieruchomości. Przygotowuje raporty dotyczące cen mieszkań, pisze o trendach na tym rynku, monitoruje najciekawsze inwestycje w Polsce i za granicą. Na co dzień śledzi także rynek motoryzacyjny, a swoimi spostrzeżeniami dzieli się w sekcji Moto portalu Bankier.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Tel. 539 672 383.

Tematy

Komentarze (80)

dodaj komentarz
piotr76
Mniejsza ilość wniosków o kredyt wcale nie musi oznaczać spadków cen. Nieruchomościową bankę nadmuchują ci, którzy kupują za gotówkę ratując kapitał przed rzeczywistą inflacją znacznie przekraczającą oprocentowanie depozytów. I przy takiej polityce RPP nic nie wskazuje na to żeby miało się to szybko zmienić.
A tych którzy kupują
Mniejsza ilość wniosków o kredyt wcale nie musi oznaczać spadków cen. Nieruchomościową bankę nadmuchują ci, którzy kupują za gotówkę ratując kapitał przed rzeczywistą inflacją znacznie przekraczającą oprocentowanie depozytów. I przy takiej polityce RPP nic nie wskazuje na to żeby miało się to szybko zmienić.
A tych którzy kupują na kredyt dla siebie, powoli przestaje by stać na zakup mieszkania.
phijk
W swoim mieście (miasto wojewódzkie z 7) widzę pewne oznaki spowolnienia. Pojawiają się inwestycje, które najprawdopodobniej zostaną z kilkudziesięcioma niepsrzedanymi mieszkaniami w momencie oddania inwestycji, co wcześniej było niespotykane. Na ceny ofertowe narazie się to nie przekłada, być może da się nieco więcej ugrać przy W swoim mieście (miasto wojewódzkie z 7) widzę pewne oznaki spowolnienia. Pojawiają się inwestycje, które najprawdopodobniej zostaną z kilkudziesięcioma niepsrzedanymi mieszkaniami w momencie oddania inwestycji, co wcześniej było niespotykane. Na ceny ofertowe narazie się to nie przekłada, być może da się nieco więcej ugrać przy negocjowaniu ceny transakcyjnej. Na wtórnym sporo ofert z zdecydowanie przesadzonymi oczekiwaniami, bez większych szans na sprzedaż po tej cenie, ponieważ mając do wyboru 40 letnią wielką płytę a nowe od dewelopera 100 metrów dalej każdy wybierze 2 opcję. Co ciekawe nawet sensowne mieszkania z wtórnego wiszą na portalach z ogłoszeniami po kilka miesięcy, co jakiś czas widzę je wystawione ponownie z lekko zmniejszoną ceną. Za ok 2 tyg. pojawią się raporty, które pokażą w w jakim kierunku podążamy, jednak mimo wszystko nie spodziewałbym się większych cięć, moim zdaniem zabawa się zacznie gdy wielkość oferty osiągnie 70-80 tys, obecnie wynosi ponad 50.
mocny79
Małe mieszkania są w cenie, zgadzam się. Ja kupiłem kawalerkę pod wynajem na Green Mokotowie. Odbiory już bliżej niż dalej, myślę, że po wakacjach będzie gotowa do wynajmu. No a wtedy wiadomo, studenci będą szukac mieszkań
kimdzongtusk
Przypominam, że mieszkanie kupione na kredyt jest własnością banku dopóki kredyt nie zostanie spłacony.
mikser-1980
A za co chcesz kupić, jak nie masz kasy, to jest jedyna droga do zakupu, wiele osób bierze, spłaca i ma już swoją własność.
no_comment
bt5 wejdź sobie do jakiejś hali garażowej w nowym bloku i popatrz na rejestracje (połowa zamiejscowych), wejdź w święta (pusto, wszyscy w swoich stronach)- to pokazuje migrację ze wsi do miast. Owszem jak niewiele umiesz to na mieszkanie w mieście cię nie stać - taniej jest siedzieć na wsi- ale jak para osób zarabia po średniej krajowej bt5 wejdź sobie do jakiejś hali garażowej w nowym bloku i popatrz na rejestracje (połowa zamiejscowych), wejdź w święta (pusto, wszyscy w swoich stronach)- to pokazuje migrację ze wsi do miast. Owszem jak niewiele umiesz to na mieszkanie w mieście cię nie stać - taniej jest siedzieć na wsi- ale jak para osób zarabia po średniej krajowej to już mają zdolność kredytową na poziomie 500-700.000 więc mieszkanie mogą kupić
bt5
A ty sobie wejdz na strony forumowe polskich polonijnych portali i poczytaj . Nagminny temat dyskusyjny to jak się zabrać za emigrację z Polski bo pary lemingów grają hajlajf w Polsce a tak naprawdę to płaczą że jak zapłacą ratę kredytu za mieszkanie , rachunki, ratę za samochód to już nie starcza od wypłaty do wypłaty mimo że oboje A ty sobie wejdz na strony forumowe polskich polonijnych portali i poczytaj . Nagminny temat dyskusyjny to jak się zabrać za emigrację z Polski bo pary lemingów grają hajlajf w Polsce a tak naprawdę to płaczą że jak zapłacą ratę kredytu za mieszkanie , rachunki, ratę za samochód to już nie starcza od wypłaty do wypłaty mimo że oboje pracują . Niestety i dziś emigracja na dobrych warunkach jest niemal mrzonką i ludzie im odpisują że jak nie wiezrzą że nic już się na zachodzie nie zwojuje to trudno niech spróbują sami.
anna_domagalczyk
To zależy gdzie. W miastach uniwersyteckich to raczej obrazuje wynajem studencki. Dlatego latem jest zawsze o połowę puściej (np. w Warszawie). W ścisłym centrum Warszawy z kolei, co żyje rzuciło się na AirBnB, co widać w budynkach (ciągła rotacja ludzi z walizkami), ale nie w garażach. A ta cytowana para ludzi zarabiających po średniej To zależy gdzie. W miastach uniwersyteckich to raczej obrazuje wynajem studencki. Dlatego latem jest zawsze o połowę puściej (np. w Warszawie). W ścisłym centrum Warszawy z kolei, co żyje rzuciło się na AirBnB, co widać w budynkach (ciągła rotacja ludzi z walizkami), ale nie w garażach. A ta cytowana para ludzi zarabiających po średniej krajowej i rzucająca się na kredyt 500-700K to poważnie? Bo praktycznie to byliby kamikadze lub głupcy, którzy przez ca 20 lat będą na styk z wydatkami i to zakładając że w tym czasie nawet na krótko nie stracą pracy, nie rozwiodą się i nie pojawią się inne, nieprzewidziane wydatki. Ale rozumiem, że chodziło raczej o przygotowanie argumentu na potrzebę dyskusji.
bt5
Do no comment. O jakiej mówisz dziś migracji ze wsi do miast. To jest w Polsce dziś zjawisko marginalne i z wyjątkiem przypadków że bogaci rodzice kupili dziecku mieszkanie w Warszawie i jeszcze doplacaja do jego robienia kariery w mieście to zwykłe migracje biednych kończą się zderzeniem nędznych płac z wysokimi kosztami najmu mieszkania Do no comment. O jakiej mówisz dziś migracji ze wsi do miast. To jest w Polsce dziś zjawisko marginalne i z wyjątkiem przypadków że bogaci rodzice kupili dziecku mieszkanie w Warszawie i jeszcze doplacaja do jego robienia kariery w mieście to zwykłe migracje biednych kończą się zderzeniem nędznych płac z wysokimi kosztami najmu mieszkania i ogólnie życia i szybkim powrotem na stare śmiecie. Znam 4 pary i małżeństwa z mojej wsi co już próbowały Warszawy i wcześniej Anglii i obecnie mieszkają z teściami/rodzicami w rozpadających się ponad 100- letnich budynkach. Sam się swego czasu przeniosłembz miasta na wieś bo nie było sensu mieszkać w mieście gdy zlikwidowano tam przemysł. A obecnie są właściwie tylko markety i instytucje budżetowe gdzie pensje nie pozwalają na życie nie mówiąc o zakupach mieszkań. A pamiętam czasy schylkowej PRL i wtedy ludzie ciągnęli do miast bo skończenie zawodówki gwarantowało stałą pracę w fabryce i automatyczne wciągnięcie na listę do mieszkania zakładowego, były też mieszkania służbowe od zakładów, normalnie za płotem czy nawet na terenie fabryki ludzie mieszkali w mieszkaniach fabrycznych. Co do migracji osób starszych do miast to właśnie wtedy za komuny to zjawisko istniało gdyż małżeństwa miały dużo dzieci i ktoś się nimi musiał opiekować. Ci starsi ludzie mieszkali wprawdzie z tymi młodymi w ścisku choć realne i bardzo częste były sytuację że jeszcze w wieku grubo ponad 50+ podejmowali pracę fizyczną prostą i zapisywali się do spółdzielni mieszkaniowych dorabiając się nowego dachu nad głową . Dziś odoba 50+ ma małe szanse w ogóle na otrzymywanie pracy nie mówiąc o dorobieniu się ( 65% osób w wieku 50-65 nie pracuje).

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki