Deweloperzy wyprzedają ostatnie mieszkania z poszczególnych inwestycji po niższych cenach. Ci, którzy zdecydują się na zakup lokalu z oferty last minute, mogą zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Należy jednak pamiętać, że to mieszkania, których nikt wcześniej nie chciał.

Źródło: Thinkstock
Deweloperzy, chcąc sprzedać wszystkie wybudowane mieszkania, stosują różne zabiegi marketingowe, żeby przyciągnąć klienta. Poza tym, że lokal można kupić taniej jeszcze w przedsezonowej sprzedaży czy na etapie budowy lub wykończenia budynku (opcja first minute), można skorzystać z sezonowych promocji (gratisy, rabaty), wyprzedaży minionych roczników oraz wyprzedaży ostatnich mieszkań w danej inwestycji (opcja last minute, zwana również final sale). W przypadku ostatniej nabywca może kupić własne M po cenie o kilkadziesiąt tysięcy złotych niższej niż wyjściowa. Last minute to nic innego jak wyprzedaż nowych mieszkań, które jeszcze się nie sprzedały, mimo że funkcjonują na rynku nieruchomości od dłuższego czasu.
Ile zyskam na last minute?
Cena, jaką przyjdzie zapłacić za ostatnie mieszkanie w danej inwestycji, zależy od różnych czynników – właściwości samego lokalu (wielkości, układu, kondygnacji, położenia względem stron świata), tego, jak długo czekało już na nabywcę oraz polityki sprzedażowej dewelopera.
Na przykładzie „Wyprzedaży mieszkań” przez ogólnopolskiego dewelopera JW Construction można zauważyć, że nabywca mieszkania z oferty last minute może liczyć na upust od niecałych 10 tys. zł do nawet 85 tys. zł. Dla porównania, mała wrocławska firma deweloperska Milart oferuje ostatnie 119-metrowe mieszkanie w inwestycji Opolska II z rabatem 92 tys. zł. Na podobnej wysokości upusty mogą liczyć nabywcy nieruchomości od Scandinavian House - po wejściu na stronę firmy internautę „atakuje” reklama „Wakacyjne Last Minute w Scandinavian House. Ostatnia szansa na mieszkanie z tarasem. Rabaty do 80 000 zł”.

Zdarza się również, że deweloperzy podają ceny mieszkań w ofercie last minute, ale bez jakiegokolwiek odniesienia do starej ceny. Wówczas ciężko wskazać na wysokość ostatecznego rabatu, o ile faktycznie mamy z nim do czynienia.
Upusty to tylko jedna strona medalu
Mieszkania w ofercie last minute to zazwyczaj lokale, na które nikt wcześniej się nie zdecydował. Choć nie są w jakikolwiek sposób wybrakowane, to cieszą się mniejszą popularnością. A to za sprawą ulokowania na najniższych lub najwyższych piętrach, w mało dogodnej lokalizacji, słabo skomunikowane z miastem, z nie najrozsądniej rozplanowanym układem i rozkładem poszczególnych pomieszczeń (np. 2 pokoje na 70 mkw., duże kuchnie, łazienki, korytarze kosztem małych nieukładnych pokoi).
Z jednej strony mieszkania last minute czekają na spóźnialskich, z drugiej na chcących zaoszczędzić. W zależności od indywidualnych preferencji, różna będzie ostateczna decyzja w kwestii: kupić czy nie kupić?
Szczegóły: Marcin Świerkot, Bankier.pl - m.swierkot@bankier.pl |
Zuzanna Brud, Bankier.pl

























































