Lokatorzy zamiast chorych. W dawnych szpitalach powstają mieszkania

Jeszcze niedawno leżeli w nich chorzy, wkrótce zmienią się w eleganckie apartamenty. W stare, nieużywane szpitale coraz częściej inwestują deweloperzy. Ceny w apartamentach i loftach po dawnych salach chorych są nawet o 50 proc. wyższe od standardowych.

Lokum Vena w miejscu dawnych klinik
Lokum Vena w miejscu dawnych klinik (fot. Lokum Deweloper / )

O tym, jak przywracać do życia dawne szpitale, wiedzą zwłaszcza we Wrocławiu. Obecnie metamorfozę przechodzą trzy nieużywane od lat lecznice. Chętnych na mieszkania w zabytkowych, najczęściej jeszcze poniemieckich budynkach, nie brakuje, choć przeszłość niektórych z nich wywołuje dreszcze.

Mieszkanie z dreszczykiem w... prosektorium

Na zapleczu dawnego szpitala im. Babińskiego we Wrocławiu powstaje Willa Staromiejska. Lokalizacja budynku nie była przypadkowa. Przed 2007 r. znajdowało się w nim… prosektorium, w którym przechowywane były zwłoki. Teraz budynek przerabiany jest przez i2 Development na apartamenty.

Nad remontem bacznie czuwa konserwator zabytków, który zgodził się, by biała elewacja została uzupełniona o przeszklone balkony. W dawnym prosektorium znajdzie się 17 mieszkań o powierzchni od 22 do aż 116 mkw. W części lokali, wysokich na 5 m, będzie adaptować antresole. Willa Staromiejska zostanie oddana do użytku wiosną przyszłego roku.

Willa Staromiejska w miejscu dawnego szpitalnego prosektorium
Willa Staromiejska w miejscu dawnego szpitalnego prosektorium (fot. i2 Development / )

Gołe ściany i nic więcej

Czy mieszkanie w dawnym prosektorium, sali operacyjnej lub na oddziale wewnętrznym może być bezpieczne? Przez lata w szpitalach toczyło się podwójne życie. Oprócz chorych, lekarzy i personelu, żyły w nich miliony bakterii, drobnoustrojów i patogenów. Chętnych na przestronne apartamenty to jednak nie odstrasza. Czy słusznie? Zdaniem prof. Krzysztofa Simona, dolnośląskiego wojewódzkiego konsultanta ds. chorób zakaźnych, mieszkania w budynkach po byłych szpitalach są bezpieczne, ale pod pewnymi warunkami.

– Z budynku muszą pozostać jedynie gołe ściany. Przewody klimatyzacyjne, kanalizacja, czyli te miejsca, gdzie najczęściej bytują zarazki, muszą zostać wymienione. Pamiętajmy także o groźnych substancjach, które zalegają pod podłogami w tych budynkach. To choćby rtęć z potłuczonych termometrów, bo przecież takie były dawniej używane, czy wszelkie rozlane chemikalia. Jeśli szpital ma zostać zamieniony w blok mieszkalny, podłogi muszą zostać całkowicie zdarte – podkreśla prof. Krzysztof Simon.

Jak dodaje, flora bakteryjna w szpitalach jest znacznie słabsza i ciężko jej przystosować się do nowych warunków. – Gdy szpital przestaje funkcjonować i nie ma pacjentów, zarazki po pewnym czasie giną, bo nie mogą się mutować. Pamiętajmy jednak o innych groźnych drobnoustrojach i mikroorganizmach, choćby grzybach zalegających na ścianach – zwraca uwagę dolnośląski wojewódzki konsultant ds. chorób zakaźnych.

Apartamenty i mieszkania są jedyną możliwością na przetrwanie nieużywanych szpitali. Jak twierdzi prof. Simon, dla potrzeb medycznych starych budynków nie opłaca się remontować. – Na zachodzie szpitale są wycofywane z użytku po około 50 latach. Tak dzieje się choćby w Belgii czy Stanach Zjednoczonych. W John Hopkins Hospital w Baltimore, gdzie miałem okazję być na stypendium, podczas przebudowy starego szpitala zostawiono jedynie przednią ścianę, a całą resztę zbudowano od podstaw – zauważa prof. Simon.

Jesień w luksusie

Dawniej przychodzili tam na świat wrocławianie, od trzech lat to miejsce spokojnej starości dla kilkudziesięciu seniorów. To luksusowy dom opieki Angel Care, który powstał w miejscu dawnego szpitala położniczego Uniwersytetu Medycznego przy ul. Dyrekcyjnej we Wrocławiu. Z dwóch starych gmachów odbudowanych po wojennej pożodze zostały jedynie ściany i część stropów.

Centrum zapewnia opiekę 250 osobom. Zostało podzielone na dwie części. Z pierwszej – właściwego domu opieki, korzystają seniorzy wymagający stałej opieki medyczne. W drugiej znalazło się 48 apartamentów. Seniorzy mogą w nich mieszkać, jak w swoich dotychczasowych domach, ale bez konieczności wykonywania codziennych obowiązków. Od tego są opiekunowie. Taka wygoda to jednak spory wydatek, bo ceny zaczynają się od 4,5 tys. zł za miesiąc.

Kazamaty, arsenał i fosa

W apartamenty sukcesywnie zmienia się zamknięty 12 lat temu szpital im. Józefa Babińskiego w pobliżu pl. Jana Pawła II przy ujściu miejskiej fosy do Odry. W ten sposób w ciągu kilku najbliższych lat zagospodarowane zostaną zaniedbane dotąd trzy hektary w ścisłym centrum miasta.

Kompleks od samorządu województwa zimą 2014 r. kupiła spółka i2 Development. Za kilkanaście budynków zapłaciła 36 mln zł. Od tego czasu przerabia je na lokale usługowe, lofty i apartamenty, których w sumie powstanie blisko pół tysiąca.

Bulwar Staromiejski zajmie blisko 3 hektary w ścisłym centrum Wrocławia
Bulwar Staromiejski zajmie blisko 3 hektary w ścisłym centrum Wrocławia (fot. i2 Development / )

Początkowo deweloper chciał wyburzyć część budynków. Na to jednak nie zgodził się konserwator zabytków. Wszystkie są sukcesywnie remontowane i przerabiane na mieszkania.

W najbardziej na północ położonej części Bulwaru Staromiejskiego powstają apartamenty „Na Kazamatach”. Znajdą się w blisko 250-letnim budynku, który powstał w 1776 r. jako schronienie dla załogi pobliskiej twierdzy. Co ciekawe, zaprojektował go Carl Gotthard Langhans, twórca m.in. Bramy Brandenburskiej w Berlinie.

Budynek "Na Kazamatach" w kompleksie Bulwaru Staromiejskiego
Budynek "Na Kazamatach" w kompleksie Bulwaru Staromiejskiego (fot. i2 Development / )

Przyszli lokatorzy pięciopiętrowego budynku z okien będą mogli oglądać fosę i historyczny park. W ramach inwestycji przewidziano 63 lokale – zarówno 23-metrowe kawalerki jak i 3-pokojowe mieszkania o powierzchni 64 mkw. Mieszkania będą miały zróżnicowaną wysokość – od 2,75 m do 4,5 m.

Jesienią tego roku gotowy ma być także reprezentacyjny budynek z czerwonej cegły, w którym powstają „Lofty przy fosie”. Znajdzie się w nim 56 mieszkań – od jednopokojowych o powierzchni 22 mkw, po czteropokojowe o metrażu 87 mkw. Jak wynika z informacji dewelopera, projekt jest otwarty. Oznacza to, że przyszli właściciele będą mogli łączyć kilka mieszkań, w zależności od potrzeb.

Od podstaw powstaje z kolei budynek przy ul. Wszystkich Świętych, który przylegał będzie do Arsenału. Pomiędzy wszystkimi budynkami dawnego szpitala im. Babińskiego powstaną także tereny zielone. Sam Bulwar Staromiejski nie będzie z kolei dostępny dla ruchu samochodowego. Przez kompleks budynków przebiegać będą za to ścieżki rowerowe, a nad Odrą powstanie marina i miejska plaża.

Vena znaczy żyła

Osiedle powstaje także na terenie dawnych klinik przy zbiegu ulic: Bema, Poniatowskiego i Prusa. To Lokum Vena – inwestycja Lokum Deweloper. Vena w nazwie – z włoskiego żyła – nie jest przypadkowa. W budynkach do 2008 r. mieściły się Katedra i Klinika Angiologii, Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii, Katedra Klinika Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej oraz I Katedra i Klinika Chirurgii Ogólnej, które przeniesiono wówczas do szpitala przy ul. Borowskiej.

Deweloper teren i budynki od Uniwersytetu Medycznego kupił na początku 2016 r. Wcześniej uczelnia miała problemy z ich sprzedażą przez 8 lat. Choć pierwotnie cena wywoławcza wynosiła 20 mln zł, a następnie zmniejszono ją do 14,5 mln, ostatecznie teren wraz z budynkami zmienił właściciela za 13,5 mln zł.

Lokum Vena to oprócz odrestaurowanych zabytkowych budynków także nowe bloki
Lokum Vena to oprócz odrestaurowanych zabytkowych budynków także nowe bloki (fot. Lokum Deweloper / )

Lokum Deweloper w dawnym szpitalu aranżuje 270 mieszkań. 89 z nich powstanie w zabytkowym budynku z czerwonej cegły stojącym przy samej ul. Poniatowskiego, którego generalny remont dobiega końca. Gotowa jest już ceglana elewacja, która nie straszy już brudem oraz nowy dach i okna. Obecnie trwają prace wewnątrz budynku.

Wokół zabytkowych pomieszczeń powstają także nowe bloki. Znajdzie się w nich w sumie 181 apartamentów. Właściciele lokali położonych na parterze zamiast balkonów będą mieli do dyspozycji nieduże ogródki. 

Częściowo zagospodarowany jest już także dziedziniec pomiędzy budynkami, który docelowo zamieni się w ogród. Mieszkańcy będą mogli wypocząć na stylizowanych ławkach. Pojawią się także latarnie, fontanna i niewielki plac zabaw. Osiedle zostało już ogrodzone odrestaurowanym płotem.

Do trzech razy sztuka

Do życia, choć powoli, wraca także dawny szpital kolejowy przy al. Wiśniowej. W najbliższych latach nie trafią do niego jednak pacjenci, a lokatorzy nowoczesnych apartamentów. Wcześniej pojawią się tam pracownicy biur na wynajem.

Zanim w budynkach po szpitalu kolejowym pojawią się lokatorzy, deweloper Okre stworzył biura na wynajem
Zanim w budynkach po szpitalu kolejowym pojawią się lokatorzy, deweloper Okre stworzył biura na wynajem (fot. Okre / )

Opuszczone i niszczejące budynki zbudowane w większości na początku ubiegłego wieku, na początku 2018 r. za 28 mln zł kupił deweloper Okre. Podobnie jak w przypadku szpitala im. Babińskiego, kompleks był własnością samorządu województwa. Urzędnicy próbowali sprzedać go przez rok, udało się za trzecim razem. W tym czasie kompleks stał się zabytkiem, nad którym pieczę trzyma konserwator.

Okre w miejscu szpitala planuje osiedle mieszkaniowe. Do tego czasu, przynajmniej przez trzy lata, w części budynków położonych najbliżej zabytkowej wieży ciśnień, będą mieściły się biura do wynajęcia – Pod Ciśnieniem. Na początek chętne firmy mogą skorzystać z 1,5 mkw powierzchni.

KFC w szpitalu?

W dawny szpital należący wcześniej do samorządu województwa zainwestował także AmRest – właściciel KFC, Pizzy Hut, Burger Kinga i Starbucksa. Za kompleks przy ul. Traugutta we Wrocławiu, w pobliżu rzeki Oława, który tworzą cztery duże budynki i sześć mniejszych, firma zapłaciła 21 mln złotych, czyli tyle, ile chciał za niego samorząd województwa, który latem 2015 r. przeniósł oddziały szpitala im. Marciniaka z ul. Traugutta zostały do nowego szpitala przy ul. Fieldorfa.

Adrian Wnęk, koordynator ds. PR AmRest, w dalszym ciągu nie ujawnia, po co firmie prowadzącej sieć restauracji stary szpital.

Budynków nie da się już jednak wyburzyć, ponieważ w 2018 r. zostały wpisane do rejestru zabytków. Od 2016 r. miejscy urzędnicy pracują jednak nad zmianą miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. W tej chwili w poszpitalnych budynkach można prowadzić jedynie działalność w zakresie usług zdrowia i opieki społecznej. Zmiana ma umożliwić przekształcenie sal chorych w biura lub mieszkania.

Prawdopodobnie latem na sprzedaż zostaną wystawione kolejne budynki dawnego szpitala przy ul. Traugutta u zbiegu z Żabią Ścieżką, w tym pomieszczenia zajmowane przez pogotowie ratunkowe. Cena wywoławcza ma wynieść 8 mln zł. 

Drożej nawet o połowę

Za metr kwadratowy mieszkania czy apartamentu w poszpitalnym budynku trzeba zapłacić od 25 do 40 proc. więcej. Jak wynika z danych Bankier.pl udostępnionych przez serwis nieruchomości Otodom.pl., średnia cena ofertowa mieszkania we Wrocławiu w kwietniu wyniosła 7669 zł/mkw. Tymczasem, aby kupić niespełna 43-metrowe mieszkanie na osiedlu Lokum Vena, za metr kwadratowy trzeba wydać 9906 zł – o 28 proc. więcej.

Jeszcze droższe są apartamenty i lofty w Bulwarze Staromiejskim – inwestycji spółki i2 Development. Jak wynika z danych portalu RynekPierwotny.pl – ceny za lokal w położonych tuż nad fosą loftach zaczynają się od 11 148 zł/mkw - o 45 proc. drożej niż średnia na rynku pierwotnym we Wrocławiu. Na taką dysproporcję, wpływ ma zapewne podwyższony standard i lokalizacja – wszystkie przerabiane na mieszkania i apartamenty szpitale znajdują się w ścisłym centrum miasta.

To jednak świetny interes dla deweloperów. Choć w kapitalny remont dawnych szpitali muszą włożyć sporo pieniędzy, oszczędzają na cenie nieruchomości. Przykładem jest choćby dawny szpital im. Babińskiego we Wrocławiu. Za położoną w ścisłym centrum miasta, przy pl. Jana Pawła II nieruchomość spółka i2 Development w 2014 r. zapłaciła 36 mln zł, choć początkowo samorząd województwa wyceniał kompleks na 200 mln zł.

Przykładem jest choćby dawny szpital im. Babińskiego we Wrocławiu. Za położoną w ścisłym centrum miasta, przy pl. Jana Pawła II nieruchomość spółka i2 Development w 2014 r. zapłaciła 36 mln zł, choć początkowo samorząd województwa wyceniał kompleks na 200 mln zł.

Marcin Kaźmierczak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
4 37 jackiew91

Szanowni Państwo,
Czy nikomu nigdy nie przyszło do głowy, że zamieszkiwanie w takich obiektach może być tykającą bombą? Niemało jest bakterii, których okres życia jest dużo dłuższy niż 50 lat. Jaką mamy pewność, że prace zostały wykonane prawidłowo i usunięto wszelkie zagrożenia?

Przypomina mi się sytuacja z Nową Papiernią we Wrocławiu, gdzie w pięknych loft'owych ceglanych ścianach zalęgły się obrzeżki (rodzaj pasożyta żyjącego z gołębiami, które dotychczas rezydowały w opuszczonym budynku). Obrzeżki te przebudziły się w momencie, kiedy nowi lokatorzy pierwszy raz uruchomili kaloryfery i podnieśli temperaturę w pomieszczeniach.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
15 1 specjalnie_zarejstrowany1

No to masz juz gotowy scenariusz na horror o obrzezkach. A Tobie nie przyszlo do glowy ze Polska byla w ciaglu ostatnich 100 lat arena wojny i gdzie nie postawisz domu i zaczniesz kopac to jest duza szansa na wykopanie ludzkich szczatkow. Pogadaj z jakims deweloperem z Warszawy. Stolica przeciez zostala odbudowana po wojnie w ten sposob ze przeorali to raz i zaczeli stawiac budynki. Warszawa to jeden wielki cmentarz.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 16 jasiek2017 odpowiada specjalnie_zarejstrowany1

co maja szczatki ludzkie do bakterii ze szpitala? mozesz rozwinac swoja mysl i porownac zagrozenia ?

! Odpowiedz
10 3 jasiek2017

Sprawdzilem ceny i jakos zrobilo mi sie tak dziwnie. Tzn jestem w szoku jak niskie sa tam ceny. Nie znam Wroclawia i lokalizacji tego budynku ale ceny sa bardzo atrakcyjne w porownaniu z Warszawa i Gdanskiem.

! Odpowiedz
0 1 mateuszms

Masz jakieś źródło potwierdzające tą historię?

! Odpowiedz
0 0 infinum odpowiada mateuszms

src: https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Obrze%C5%BCek_go%C5%82%C4%99bie%C5%84

Samica składa w ciągu życia około 700 jaj w seriach po 10-50 sztuk w szczelinach miejsca bytowania. Po około 30 dniach wykluwa się sześcionożna larwa. Odżywia się przez tydzień, po czym przekształca się w ośmionożną nimfę. Kolejne stadia (4-5) odczepiają się od żywiciela już po około godzinie, dlatego najbardziej ekspansywne są larwy. Dorosłe osobniki są odporne na niskie temperatury i mogą przeżyć bez pożywienia nawet do 5 lat, zaś nimfy do 3 lat.

Kłują boleśnie, a świąd utrzymuje się dość długo. Mogą przenosić krętki Borelia anserina oraz zarazki gorączki Q, paraduru gołębi oraz piroplazmozę ptasią. Wirus odkleszczowego zapalenia mózgu zachowuje w nich żywotność przez 450 dni. Przyczyniają się do powstawania alergii oraz astmy.

(...) Obrzeżki szczególnie groźne stają się po usunięciu gołębi z miejsca ich występowania. Głodne osobniki w poszukiwaniu żywiciela rozchodzą się w różne strony i często trafiają do ludzkich mieszkań, dlatego po usunięciu gołębi należy koniecznie kilkakrotnie przeprowadzić opryski środkami trującymi, a w mieszkaniach w pobliżu otworów ustawić lepy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne