REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

FINLANDIAMedia: polska szkoła zrywa z "pruskim drylem", ale fiński model to też przeszłość

2024-05-05 19:30
publikacja
2024-05-05 19:30
Dodaj Bankier.pl w Google

Przeciążeni nauką polscy uczniowie uzyskali w międzynarodowych testach z matematyki tylko minimalnie lepszy wynik od swoich fińskich rówieśników. Pruski dryl i przywiązanie do wartości katolickich odcisnęły piętno na systemie nauczania w Polsce, ale pozycje w rankingu PISA są ostatnio gorsze i dla Finów, i dla Polaków – zauważył w czwartek Yle, fiński publiczny nadawca radiowo-telewizyjny.

Media: polska szkoła zrywa z "pruskim drylem", ale fiński model to też przeszłość
Media: polska szkoła zrywa z "pruskim drylem", ale fiński model to też przeszłość
fot. Siora Photography / / Unsplash

Fiński nadawca w reportażu z Gdyni informuje o reformach w polskim szkolnictwie forsowanych przez nowy centrowy rząd premiera Donalda Tuska i poluzowaniu programu nauczania. Koncentruje się przy tym na ostatnim rozporządzeniu ministry edukacji Barbary Nowackiej i odejściu od obowiązkowych prac domowych w niższych klasach podstawówki.

Zwrócono uwagę, że w Polsce w porównaniu z innymi krajami w Europie zadawano do domu znacznie więcej.

Prace domowe przy prawie 40-godzinnym tygodniu nauki są dla dzieci jak “drugi etat”. W Polsce wciąż w praktyce obowiązuje “pruska” metoda nauczania, w której “nacisk kładzie się bardziej na posłuszeństwo niż na rozwijanie kreatywności i kompetencji” – przyznali cytowani w reportażu przedstawiciele kadry pedagogicznej w jednej z gdyńskich szkół. Część nauczycieli – zauważa Yle – jest jednak przeciwna zniesieniu prac domowych, szczególnie jeśli chodzi o matematykę.

W Finlandii dzień szkolny jest krótki (zajęcia kończą się w południe lub wczesnym popołudniem), a prace domowe, choć zadawane systematycznie, także w najniższych klasach szkoły podstawowej, wymagają poświęcenia na niewiele czasu, w praktyce kilkunastu minut. Są jednak skrupulatnie weryfikowane przez nauczycieli, a ich nieodrobienie odnotowywane w dzienniku ucznia.

Wakacje na giełdzie

Yle odnotowało, że mimo różnic między Finlandią a Polską (m.in. w polskich klasach są podwójne ławki, na biurkach nie widać komputerów, a na ścianie wisi krzyż) fińscy i polscy nastolatkowie wypadają powyżej średniej wśród swoich rówieśników z krajów OECD w badaniach PISA (Program Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów). Punktów uzyskują jednak coraz mniej i ich pozycja jest zagrożona.

W badaniu za 2022 r. w zakresie umiejętności matematycznych Polska uzyskała 489 pkt, zaś Finlandia 484, plasując się odpowiednio na 15. i 20. miejscu.

Finlandia, która przez lata była na czele rankingu - z matematyki, innych nauk ścisłych oraz czytania ze zrozumieniem - obecnie na tle innych europejskich krajów przegrywa wyraźnie z sąsiednią Estonią (m.in. 7. miejsce w testach matematycznych). "Upadł mit fińskiej szkoły" – pisał niedawno "Iltalehti". W komentarzach zwracano uwagę, że fińska szkoła stała się ostatnio dla dzieci bardziej "placem zabaw czy parkiem rozrywki".

Fińscy uczniowie osiągają regularnie słabsze wyniki w badaniu PISA począwszy od 2006 r. Obecnie najwięcej punktów uzyskują uczniowie z państw azjatyckich.

Z Helsinek Przemysław Molik

pmo/ mms/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (20)

dodaj komentarz
kronos7
Najlepiej niech jeszcze zlikwidują prace domowe i wpuszczą większą ilość nauczycieli z tatuażami z TVNu. To na pewno pomoże uczniom.

A przecież polska szkoła potrzebuje rozwiązań praktycznych. Potrzeba zajęć z zajmowania się domem, opieką, zarządzaniem budżetem domowym czy naprawą różnych rzeczy - wszystko to, co jest praktyczne
Najlepiej niech jeszcze zlikwidują prace domowe i wpuszczą większą ilość nauczycieli z tatuażami z TVNu. To na pewno pomoże uczniom.

A przecież polska szkoła potrzebuje rozwiązań praktycznych. Potrzeba zajęć z zajmowania się domem, opieką, zarządzaniem budżetem domowym czy naprawą różnych rzeczy - wszystko to, co jest praktyczne i potrzebne do życia, coby nasza młodzież nie była ciemna i nieporadna. Takie podejście funkcjonuje chociażby w Japonii i dlatego tamtejsze społeczeństwo należy do najbardziej ogarniętych i zdyscyplinowanych.

Należałoby też zmienić samo podejście do nauczania. Jeżeli dalej będziemy propagować system sztywnych 45 minut w ławkach, to rzeczywiście nic się nie zmieni. Uczniowie potrzebują więcej ruchu, więcej bodźców.
Należałoby wprowadzić dodatkowe i obowiązkowe szkolenia wojskowe, oraz bardziej urozmaicone i dostosowane pod jednostkę godziny wuefu (najlepiej w porozumieniu z klubami sportowymi) dla wszystkich chłopców bez względu na ich stan zdrowia.
Religię można albo zastąpić religioznawstwem, albo zrobić te przedmioty do wyboru. Naukę języków obcych oprzeć o praktyczne umiejętności mówienia i pisania, a nie na teorii i wypełnianiu durnych ćwiczeń gramatycznych i samym pisaniu.
Na informatyce już od najmłodszych lat powinno się uczyć podstaw programowania i składania komputera oraz nieco bardziej zaawansowanych rzeczy, a nie bawić się Paintem jak dzieci w przedszkolu.

Europejskie szkoły potrzebują właśnie więcej dyscypliny, kultu pracy i konkurencyjności. Przykładowo w Korei Południowej uczniowie spędzają 16 godzin dziennie na nauce w szkole i poza nią, i dzięki temu zyskują świetne wyniki w nauce. Jeżeli ten system który chce wprowadzić obecny rząd dojdzie do skutku i zacznie się nie sprawdzać, to prędzej czy później i tak będziemy zmuszeni iść w kierunku systemu azjatyckiego. Chociażby po to by konkurować z Chińczykami i Amerykanami, więc lepiej od razu myśleć już o tym od początku niż obudzić się z ręką w nocniku.
reflektorpokojowy
Jak są przeciążeni to będą w przyszłości robić na Chińczyka. I nie będą przeciążeni nauką tylko zasuwaniem w nudnej robocie cały dzień na miskę ryżu.
jas2
"Przeciążeni nauką polscy uczniowie"

Za moich czasów do szkoły chodziło się także w soboty a ferie były w święta.
Nikt nie mówił o przeciążeniu nauką.
pozhoga odpowiada chmiels
No tak - każde dziecko (wyedukowane przez lewactwo) wie, że dobrobyt bierze się z NIECHODZENIA do szkoły i NIEPRACOWANIA: dlatego przecież eurokołchoz ma płacić np. rolnikom za ugorowanie.
karp332 odpowiada pozhoga
Z pierwszym się nie zgodzę sam mam kolego plany żeby od 3 klasy iśc do szkoły zdalnej gdzie sie ucze na własną ręke , a nie z wypalonymi nauczycielami zawodowo od których nie da sie nic zrozumieć , zresztą polska szkoła przekłada sie na samą teorytyke , a jak wiemy ta bez praktyki jest po prostu bezuzyteczna. W dodatku tej teorytyki Z pierwszym się nie zgodzę sam mam kolego plany żeby od 3 klasy iśc do szkoły zdalnej gdzie sie ucze na własną ręke , a nie z wypalonymi nauczycielami zawodowo od których nie da sie nic zrozumieć , zresztą polska szkoła przekłada sie na samą teorytyke , a jak wiemy ta bez praktyki jest po prostu bezuzyteczna. W dodatku tej teorytyki jest ciut odrobine za dużo przez co wszystko zapomnisz... Rasumując po szkole z mojego punktu widzenia patrząc na to ile ludzie sie dorobili jaką mają władze to w wiekszości i tak są to typowi ,,nieudacznicy"Czemu? Bo obecna szkoła nie uczy życia , a potem jest płacz.
strebor
Co mają wartości katolickie do tematu? Oczywiście autorowi nie chciało się tego rozwinąć, i posługuje się obrzydliwymi konotacjami. Ten portal coraz głośniej puka w dno od spodu.
chmiels
Protestantyzm to kult ciężkiej pracy a w katolicyzmie wola boska
pozhoga odpowiada chmiels
Gdzie ,,uczą" takich bzdur?
kronos7 odpowiada chmiels
Jakoś nie widać by w krajach protestanckich rzeczywiście był kult pracy.
Kult pracy to jest w konfucjanizmie.

Powiązane: Edukacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki