B. szef Amber Gold Marcin P. zeznał, że nigdy nie wręczał komukolwiek łapówki. Zapytany o jego wiedzę o "konieczności korumpowania urzędników" przez osoby związane z jego spółkami, P. odmówił odpowiedzi, dopytywany, czy nie zaprzecza takim okolicznościom, odpowiedział, że nie zaprzecza.


Witold Zembaczyński (Nowoczesna) zapytał Marcina P., czy kiedykolwiek stanął wobec sytuacji, w której wręczał komukolwiek łapówki. "Nie, nigdy" - odpowiedział P.
Zembaczyński odnosząc się do wcześniejszych zeznań, zapytał Marcina P. o jego stan wiedzy nt. "konieczności korumpowania urzędników przez osoby związane" z jego spółkami.
"W związku z tym, że jest to także rozpatrywane w sądzie karnym w Gdańsku, ten wątek, i on jest w kwestii oszustwa i wydania środków opisany, ja odmawiam odpowiedzi na to pytanie" - powiedział P.
Dopytywany przez Zembaczyńskiego, czy nie zaprzecza takim okolicznościom, P. powiedział: "nie, nie zaprzeczam". Polityk Nowoczesnej pytał jakich kręgów to dotyczyło, czy samorządowych. "Samorządowych, wysoko postawionych urzędników urzędu miasta Gdańsk" - powiedział P.

Zembaczyński pytał również, gdzie Marcin P. "wyprowadził ze spółki majątek". "Po pierwsze nie wyprowadziłem żadnego majątku ze spółki Amber Gold, co ma bardzo dokładne odzwierciedlenie m.in. w aktach sprawy karnej, nie mam żadnego zarzutu, co do wyprowadzania majątku ze spółki Amber Gold" - powiedział P.
Dodał, że nie ma również postawionego zarzutu o ukrywanie majątku osobistego. Podkreślił, że "żadnego wyprowadzania majątku spółki w postaci złota, tak jak to jest obecnie cytowane w mediach, nie było". "To także jest potwierdzone w aktach sprawy karnej" - powiedział P.
Przyznał, że były próby sprzedaży złota, ale skończyły się odmową zakupu przez Narodowy Bank Polski. Reszta złota - dodał - została zabezpieczona przez ABW.
kos/ mok/



























































