REKLAMA
RAPORT BANKIER.PL

„Mam poczucie porażki”. Tusk mocno o rozliczaniu PiS i politycznym cwaniactwie

2026-08-28 18:34, akt.2026-08-28 22:09
publikacja
2026-08-28 18:34
aktualizacja
2026-08-28 22:09
Dodaj Bankier.pl w Google

Premier Donald Tusk podczas spotkania z uczestnikami Campus Polska Przyszłości podkreślał, że nigdy nie zgodzi się z przekonaniem, że w polityce liczy się wyłącznie siła, skuteczność i cwaniactwo. Ostrzegał przed skrajną prawicą przyznając, że ma poczucie porażki, jeśli chodzi o rozliczenie rządów PiS.

„Mam poczucie porażki”. Tusk mocno o rozliczaniu PiS i politycznym cwaniactwie
„Mam poczucie porażki”. Tusk mocno o rozliczaniu PiS i politycznym cwaniactwie
/ Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Donald Tusk przemawiał w piątek podczas Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie. Na scenie pojawił się wraz z prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim, z którego inicjatywy od kilku lat organizowane jest to wydarzenie. Tusk mówił m.in. o tym, że niezależnie od czasów „szanse naszej ojczyzny (...) zależą od tego, czy ci ludzie, którzy mają tę odrobinę odwagi i odrobinę przyzwoitości, czy znajdują w sobie także wolę do działania”.

Mocny apel premiera do młodych: Jestem po to, by dać wam władzę

Podczas spotkania podkreślał, że nigdy nie zgodzi się z przekonaniem, że „w polityce liczy się wyłącznie siła, skuteczność i cwaniactwo”. – Nie zgodzę się, że jak ktoś jest silny, to może wyłudzić od kogoś bezradnego, starego mieszkanie, że ktoś może machać pięścią i straszyć dziennikarza.

Nie zgodzę się z tym, że państwo organizuje się niczym mafia po to, by w świetle dnia, bez żadnego wstydu, okradać własny naród, własne państwo. Cechą tego brunatniejącego fenomenu jest także właśnie bezwstyd – podkreślał.

Szef rządu dodał, że to nie jest „abstrakcja”. – To jest najbardziej wyrazista substancja tego, co dzieje się dzisiaj w polskiej i światowej polityce – przestrzegał. Mówił też, że „musimy w różnorodności, odmienności odnaleźć to, co nas łączy, co buduje wspólnotę, która to wspólnota nie jest wspólnotą strachu, nienawiści, agresji, nieuczciwości”.

Scammingout

Ja jestem (...) po to, żeby w najbliższych kilkunastu miesiącach to dobro i te wartości, do których jesteśmy przywiązani, żeby one nie przegrały. I po to, żeby wam dać władzę, oddać władzę - powiedział premier, zwracając się do „tych wszystkich, którzy mają dzisiaj 20-30 lat”. - To jest to pokolenie, które musi, i to szybko, przejąć odpowiedzialność za to, co się dzieje, od takich osób, jak ja - zaznaczył.

„Trzeba być ślepym, by tego nie widzieć”. Tusk ostrzega przed brunatnieniem polityki

Premier ostrzegał jednocześnie, jak bardzo łatwo jest zbudować wspólnotę interesu i wspólnotę emocji w oparciu o strach, niechęć do innego i fobię. Tusk nawiązując do kryzysu migracyjnego i pojawiających się zdjęć z hiszpańskiej Ceuty zauważył, że „łatwo wskoczyć na tę trampolinę polityczną tym, którzy ze strachu uczynili swoje główne narzędzie”. Mówił w ten sposób o skrajnej prawicy, której popularność w Europie określił mianem trendu.

- Nie dajcie sobie wmówić, bo to byłaby rzeczywista kapitulacja, że jak jest trend, to przeciwko trendowi nie ma co występować. Dzisiaj jest trend na całym świecie, szczególnie w Europie, na radykalną prawicę, no to nie ma się co temu stawiać. Przeczekamy albo się zapiszemy do tego trendu, bo fajnie jest też być po stronie silniejszego, wtedy kiedy on sprawia wrażenie silniejszego. Wy bądźcie silniejsi - wzywał premier. - Po tamtej stronie młodzi biorą już odpowiedzialność. Nie pozwólcie na to, żeby młodość w polskiej i europejskiej polityce oznaczała prawicową skrajność, która doprowadzi nasz kraj i całą Europę do nieszczęścia. Młodzi po tej stronie muszą podjąć walkę - apelował Tusk.

Szef rządu sięgnął po przykład Hitlera, który „dość otwarcie wypisywał i mówił rzeczy, które później zrobił”, ale „wygrywał wybory, bo ludzie słyszeli tylko to, co chcieli usłyszeć”. Premier ostrzegał, że „tak powstawał też kiedyś faszyzm, każda wersja faszyzmu”.

- Jeśli dzisiaj niektórzy odnoszą tę dramatyczną historię Europy z lat 30. i 40. do czasów dzisiejszych, ktoś powie: przesada, przestańcie. Ale trzeba być ślepym, żeby nie widzieć, ile mają wspólnych wątków tamte najbardziej ponure czasy i pewne ambicje, projekty polityczne, które dzisiaj na naszych oczach brunatnieją. Mówię tu też o polskich politykach – wskazał Tusk.

Tusk tłumaczy się z tempa rozliczeń: Nie wsadzę nikogo do więzienia z pominięciem sądów

Oceniając polską scenę polityczną premier mówił m.in. o poczuciu porażki, które towarzyszy mu w sprawie rozliczeń wcześniejszego rządu PiS i że martwi go ich tempo. Stwierdził, że gdzieś „metą, celem politycznym” powinno być „wygaszenie tych najbardziej gorących konfliktów między ludźmi”. - Ale żeby to się stało możliwe, potrzebne jest uczciwe, głębokie rozliczenie zła. I czy to jest zło pisowskie, po naszej stronie też się zdarza, musimy pokazać, że jesteśmy gotowi to rozliczyć – podkreślił Tusk.

Jak mówił, szybkie rozliczenia nie są możliwe „bez łamania takich absolutnie fundamentalnych praw człowieka”. Przekonywał, że nie może „wsadzić kogoś do więzienia”, bez właściwej ścieżki uwzględniającej prokuraturę i sądy.

Cały ten proces, i on często trwa bardzo długo, czasami jest sabotowany przez niektórych urzędników. Niektórzy tęsknią za czasami pisowskimi i myślą sobie „przeczekam, nic nie zrobię”. Tak, taka jest prawda, w takich warunkach pracuję, ale tutaj mam poczucie porażki – przyznał Tusk.

Tusk broni Macieja Berka w TK: Bierze pełną odpowiedzialność

Po przemówieniu Tusk odpowiadał na pytania uczestników Campusu. Jedno z nich dotyczyło kandydatury Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Premier odpowiedział, że bierze za to pełną odpowiedzialność, bo chce mieć pewność „że we wrześniu nasi sędziowie wejdą do gmachu Trybunału Konstytucyjnego, i że będzie to zgodne z prawem”.

- Może nie będzie estetycznie, może część z was się na mnie obrazi, ale pomyślcie, czy więcej z was nie obrazi się na mnie, jeśli będę stał z rozdziawioną gębą, że nic się nie da zrobić i dalej (Bogdan) Święczkowski będzie pomiatał naszymi sędziami – powiedział Tusk, który bronił kandydatury Berka. – On nie ma nic wspólnego z polityką (...), nie należał do żadnej partii politycznej - podkreślił premier. Jak argumentował, Berek w rządzie zajmował się „nie konfrontacją polityczną, tylko pilnowaniem tego, żeby prawo było zgodne z konstytucją”.

Tusk dodał, że Berek jest jednym z nielicznych członków rządu, który potrafi mu się postawić i powiedzieć, że „takie numery nie przejdą”. Podkreślał też, że kandydatura Berka jest zgodna z obowiązującymi obecnie przepisami i „zasadami, które panowały zanim PiS zgwałcił nasz system sprawiedliwości i nasz ustrój”.

Byli ministrowie bywali prezesami Trybunału – powiedział, jako przykład wskazując Jerzego Stępnia, który był wiceministrem MSWiA, a potem szefował TK i - jak dodał – nikt nie miał nic przeciwko temu. - Problem pojawił się wtedy, kiedy PiS postanowił wysyłać do Trybunału Konstytucyjnego siepaczy politycznych. A finałem był pan (Bogdan) Święczkowski, desygnowany do Trybunału po to, żeby rozprawić się z opozycją. To gość, który pasjami zajmował się słuchaniem taśm, między innymi z moją rodziną – mówił Tusk. Premier zapewniał, że „nie ma zamiaru w tej sprawie kapitulować”.

Tusk o związkach partnerskich: Nie przeskoczę weta prezydenta

Pytany przez uczestniczkę „o plan B” na zapisy prawne dot. związków partnerskich szef rządu odpowiedział, że „to jedna z najtrudniejszych dla niego spraw”.

- Poszliśmy na bardzo daleko idące kompromisy, tak żeby przygotować ustawę, jak by się wydawało do niezawetowania. Ustawę, którą poparło Polskie Stronnictwo Ludowe, które - jak wiecie - jest w tych sprawach bardzo konserwatywne. Nawet Roman Giertych zagłosował. Wiem, że Nawrocki ma zamiar wetować wszystko, co przyniesie mu jakąś korzyść polityczną. Chodzi mu szczególnie o to, żeby obie Konfederacje były jego zapleczem tak wprost. PiS jest w rozkładzie - dodał.

Premier ocenił też, że „ustawa o statusie osoby najbliższej była tak umiarkowana, tak ostrożna z punktu widzenia tych najbardziej konserwatywnych wyborców”. - To było pierwszy i chyba ostatni raz, że byłem mocno zaskoczony, że zdecydował się także to zawetować - dodał.

- To oznacza też, że do końca tej kadencji, chyba że będziemy mieć z jakiegoś powodu zdolność odrzucania weta albo nawet niestety do końca kadencji Nawrockiego, bardzo trudno będzie znaleźć ustawowe rozwiązanie - przyznał Tusk. - Niezależnie, czy to się komuś podoba, czy nie, także w mojej partii politycznej, jestem zdecydowanie za różnymi aspektami legalizacyjnymi związki partnerskie, jednopłciowe, dwupłciowe, żeby to ludzie decydowali o swoim modelu życia i korzystali z tego modelu życia w pełni praw - podkreślił. Dodał, że się z tego nie wycofa, ale „nie przeskoczy” weta prezydenta.

Tusk zapytany o oddanie władzy: Jakby był ktoś lepszy, to by ją wziął

W odpowiedzi na pytanie, czy rząd planuje jakieś działania, które wspomagałyby młodych, którzy kończą 26. rok życia, we wkraczanie w samodzielność finansową, Tusk odparł, że rząd nie planuje przedłużenia okresu ulgi podatkowej (tzw. zerowego PIT).

Jeden z młodych uczestników Campusu pytał Tuska, czy jego negatywne oceny w rankingu popularności polityków nie są obciążeniem w kontekście przyszłorocznych wyborów i czy ktoś inny z KO nie powinien być kandydatem na premiera.

- Słuchajcie, polityka to jest też bezwzględna konkurencja. Pan mnie pyta, czy nie oddałbym teraz władzy przed wyborami komuś lepszemu ode mnie w tym moim obozie politycznym. Tylko zrozumcie mnie dobrze; jakby był ktoś lepszy, to by tę władze wziął – stwierdził Tusk.

Premier zapewnił, że nie będzie płakał, jeśli wreszcie pojawi się na scenie ktoś lepszy, kto w równie zdeterminowany sposób będzie walczył o te same wartości.

Tusk o rankingach zaufania: Po tylu latach nagonki to nie jest zły wynik

Odnosząc się do swoich wyników w rankingu zaufania polityków, podkreślał, że od 2005 r. jest przedmiotem kampanii negatywnej, bardzo twardego negatywnego PR. - Więc, moim zdaniem, ten wynik - powiem bezczelnie teraz - to, że mam prawie 40 proc. zaufania ludzi po 20 latach takiej jazdy na mnie, że głowa pęka czasami (...), to nie jest taki zły rezultat – ocenił.

Dodał, że patrząc na wskaźniki poparcia innych europejskich przywódców, nie musi mieć kompleksów i oświadczył, że jest „bardzo dumny” z tego wyniku.

Jedna z uczestniczek spotkania pytała Tuska, jaki punkt kulminacyjny doprowadził go do objęcia stanowiska premiera. Tusk podkreślił, że ma „naturę sportowca”, ale najważniejsza była motywacja, że nie skapituluje przed czymś, co uważa za złe. - Więc wiecie, dla mnie inspiracją i motywacją jest to, że ciągle Jarosław Kaczyński coś tam psuje, więc ja jestem potrzebny - powiedział premier. - Tym bardziej, że ma następców. Wydaje mi się, groźniejszych niż on, przynajmniej w tej chwili - dodał Tusk. 

mt/ jawa/ from/ jwo/ ali/ mbo/ rbk/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (18)

dodaj komentarz
to_i_owo
"Tylko zrozumcie mnie dobrze; jakby był ktoś lepszy, to by tę władze wziął – stwierdził Tusk"

Skromny jak Tusk

ps
Zapomniał dodać że całą konkurencję bezwzględnie wyciął zupełnie sprzecznie z zasadami o jakich kłamał
gcisoallse
Bo "afery PiSu" to nie były afery tylko Kłamstwa Przedwyborcze Tuska.
To nie ma z czego rozliczać.
miketheripper
To jest taki typ człowieka, że jak nie znajdzie to wymyśli. Kłamstwa i manipulacje sa jego drugą naturą.
marianpazdzioch
Dwie strony dokładnie tej samej monety. Socjalizmu i populizmu. Gdyby jeden zaczął rozliczać drugiego, jak należy, to szybko stałoby się to co z Ziobro i Romanowskim. Nawzajem by się puszkowali, bo artykułów kk jest bez liku. Tymczasem "my nie ruszamy waszych, a wy naszych" z równoczesnym maksymalnym dokładaniem do pieca Dwie strony dokładnie tej samej monety. Socjalizmu i populizmu. Gdyby jeden zaczął rozliczać drugiego, jak należy, to szybko stałoby się to co z Ziobro i Romanowskim. Nawzajem by się puszkowali, bo artykułów kk jest bez liku. Tymczasem "my nie ruszamy waszych, a wy naszych" z równoczesnym maksymalnym dokładaniem do pieca w propagandzie i massmediach żeby elektorat był wściekły, jest najlepszą strategią dla tego typu ludzi. Bezpieczną i maksymalnie profitująca. Żadna grupa przestępcza nie ma takich możliwości zarobkowych jak polscy politycy.
j2oen
Ma poczucie porażki. Bo nie udało mu się jeszcz w 100% zniszczyć Polski
hfast
oswajaj się, wyborcy rozliczą wszystkie obietnice
lolkoniecziutka
Na załączonej fotografii porażka nawet mikrofon potrafi trzymać.
miketheripper
Człowieka który nocami marzy o nabijaniu pisowców na pale nic nie zadowoli.
f_kruggeri
Tusk poczuł samego siebie i to publicznie przyznał?! Piekło zamarzło...
trpaslik
"Przyznał też, że ma poczucie porażki w sprawie rozliczeń wcześniejszego rządu i że martwi go ich tempo."
Przecież on sam jest jedną wielką porażką.
W 2005 roku zaczął dzielić społeczeństwo, bo nie mógł się pogodzić że przegrał wybory z PISem i nie chciał wejść do wspólnego POPISowego rządu - pamiętacie miał być premier
"Przyznał też, że ma poczucie porażki w sprawie rozliczeń wcześniejszego rządu i że martwi go ich tempo."
Przecież on sam jest jedną wielką porażką.
W 2005 roku zaczął dzielić społeczeństwo, bo nie mógł się pogodzić że przegrał wybory z PISem i nie chciał wejść do wspólnego POPISowego rządu - pamiętacie miał być premier z Krakowa i wspólny rząd PO i PISu. Ale Tusk nie mógł się pogodzić, że przegrał wybory (wcześniejsze sondaże pokazywały że wygra PO i to PO będzie liderem koalicji z PISem) i premier będzie desygnowany przez PIS.
Te podziały w społeczeństwie trwają do dziś i zamiast wykorzystywać pozytywną energię społeczną my ze sobą walczymy i zajmujemy się 3cio rzędnymi sprawami. Obie partie licytują się kto wyda więcej kasy a nie co za tą kasę zostanie zrobione. Ten Danse Macabre rozpoczął właśnie Tusk w 2005 roku.

Powiązane: Rząd Donalda Tuska

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki