Podobnie jak w przypadku Optimusa, wrocławski JTT w latach 90-tych był dobrze prosperującą firmą, o czym świadczą m.in. Tytuł Firmy Roku (1996 r.) czy Lidera Polskiego Biznesu (1997 r.)
Właścicielem 40,38 proc. akcji JTT był fundusz MCI, który wydał na zakup walorów 10,2 mln zł. W 1999 r. pojawiły się pierwsze problemy z fiskusem. Zakwestionował on prawidłowość rozliczenia się z podatku VAT. Organy skarbowe nałożyły karę w wysokości 10 mln zł, argumentując swą decyzję tym, że firma eksportując komputery za granicę, a następnie przywożąc je do kraju z 0-proc. stawką VAT, obchodziła prawo w celu wyłudzenia zwrotu podatku.
Sąd w 2003 r. oczyścił JTT z zarzutów, a fiskus musiał oddać pieniądze wraz z odsetkami. Dla samej firmy było już jednak za późno – w efekcie w czerwcu 2004 r. JTT ogłosił bankructwo. Wtedy MCI został zmuszony do odsprzedania walorów JTT za śmieszną sumę 45 tys. zł.
Fundusz zdecydował się walczyć o swoje. Jak wynika z nieoficjalnych informacji MCI chce 40 mln zł zadośćuczynienia (10 mln za rzeczywistą stratę na sprzedaży akcji i 30 mln za utracone korzyści) Władze MCI najpierw zaproponują skarbowi państwa ugodę. Jeśli spotkają się z decyzją odmowną, to sprawa znajdzie swój finał w sądzie.
W sądzie jednak nie będzie łatwo. Przekonał się o tym Roman Kluska. Wczoraj Sąd Najwyższy stwierdził, że biznesmenowi nie należy się 1,5 mln zł rekompensaty, bo za późno złożył wniosek o odszkodowanie. To orzeczenie jest wiążące dla Sądu Apelacyjnego, który wkrótce wyda ostateczny wyrok.
J.B.
Na podstawie: „Puls Biznesu“ Jarosław Królak, „MCI chce 40 mln zł rekompensaty”





























































