Nowe przepisy wywołują spore poruszenie wśród kierowców Ubera w Londynie. Tamtejszy wydział transportu będzie bowiem wymagał od części z nich zdania testu z języka angielskiego. Popularny przewoźnik protestuje przeciwko nowym regulacjom.
Transport for London (TfL) zapowiedziało wprowadzenie nowych przepisów dla zawodowych kierowców. Będą one jednak dotyczyły tylko tych, którzy przyjechali do Wielkiej Brytanii z krajów nieanglojęzycznych. Od października każdy z nich będzie musiał zdać dwugodzinny pisemny test z języka angielskiego, aby uzyskać odpowiednią licencję, zezwalającą na przewożenie ludzi za opłatą. Dodatkowo na egzamin kierowcy będą musieli wydać 200 funtów.
Nowe regulacje uderzą m.in. w Ubera, który nierzadko zatrudnia imigrantów. Amerykańska firma protestuje przeciwko nowym regulacjom: „Ten egzamin jest trudniejszy od testu na brytyjskie obywatelstwo” - piszą przedstawiciele Ubera w e-mailu cytowanym przez portal Quartz. Przewoźnik obawia się, że zaostrzenie przepisów może utrudnić znalezienie nowych kierowców, bez których trudno będzie mu rozszerzyć swoją działalność na Wyspach.
Przeczytaj także
Londyński wydział transportu twierdzi, że egzamin z języka angielskiego pomoże ujednolicić jakość usług świadczonych przez prywatnych przewoźników. Urzędnicy poinformowali media, że dostali pismo od amerykańskiej firmy i zamierzają się do niego odnieść w najbliższym czasie. Jednak jak na razie nic nie wskazuje na to, aby urząd zamierzał anulować swoją decyzję.
Przypomnijmy, że klienci firmy Uber zamawiają i płacą za transport dzięki aplikacji w telefonie. Komunikacja werbalna jest więc bardzo ograniczona. Nie zmienia to faktu, że są sytuacje, w których pasażer po prostu musi mieć możliwość porozumienia się z kierowcą.































































