REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Lokaty antypodatkowe - niechciany prezent?

2002-07-29 19:55
publikacja
2002-07-29 19:55
Dlaczego banki zaoferowały lokaty antypodatkowe? Nikt ich nie planował, nawet w średniookresowym biznesplanie. Razem z informacją o wprowadzeniu podatku od zysków z oszczędności pojawili się klienci pytający o możliwość uchronienia zysków przed podatkiem. Nam, podobnie jak innym bankom, chodziło więc o zabezpieczenie interesów naszych klientów – chcieliśmy ich też ustrzec przed irracjonalnymi decyzjami – oraz zapobiec odpływowi depozytów. Nie chcieliśmy odbierać depozytów innym bankom – mówi Bohdan Mierzwiński, dyrektor pionu bankowości detalicznej ING Banku Śląskiego.

Długoterminowe lokaty chroniące przed podatkiem były odpowiedzią na potrzeby klientów. Ale uprzedzaliśmy, że ich atrakcyjność polega nie tyle na wysokim oprocentowaniu, co na korzyściach podatkowych, które w istocie oznaczają zysk wyższy o 20 procent. Przy tym nie chodziło nam o zdobycie nowych depozytów – dodaje Sebastian Łuczak, rzecznik prasowy Pekao SA. Banki chciały więc pokazać, że troszczą się o interesy lojalnych i długoletnich klientów. Teraz przynajmniej część z nich chce im dodatkowo wynagrodzić wieloletnie blokady pieniędzy. Przy każdej obniżce stóp procentowych w przypadku długoterminowych depozytów utrzymujemy oprocentowanie wyższe, niż standardowa oferta. Jest to widoczne zwłaszcza przy większych kwotach lokat – mówi dyrektor Mierzwiński.

Choć na krótki dystans wielu klientów może narzekać, to przedsięwzięcie pod hasłem „chroń pieniądze przed podatkiem”, powinno im przynieść korzyści. Banki natomiast uzyskały informacje o tym, którzy klienci są skłonni związać się ze swoim bankiem na dłużej. To dobra baza danych do wykorzystania przy innych okazjach. Z drugiej strony, jeśli klienci widzą, że mimo spadających stóp procentowych, bank chce wynagradzać im lojalność, to tworzy się kapitał zaufania.

Dlaczego nie zarobią

Nie oznacza to jednak, że klienci nie liczą odsetek. Wielu z nich z rozczarowaniem stwierdza, że zyskowność antypodatkowych lokat ostatnio zmalała W ubiegłym roku banki planowały określone marże odsetkowe. Jednak stopy procentowe były niższe od oczekiwanych. Podobną sytuację mamy w tym roku. A na domiar złego zapaść gospodarki sprawiła, że pogorszył się portfel kredytów. Pole manewru jest więc niewielkie – twierdzi Bohdan Mierzwiński. Malejące stopy procentowe ograniczają możliwość podwyższania marży odsetkowej. Na ożywienie gospodarcze, które daje możliwość akceptowania większego ryzyka kredytowego przez banki, dzięki perspektywie większych zysków, trzeba jeszcze poczekać. Dodatkowo dążenie do obniżenia kosztów obsługi długu publicznego nie zapowiada gigantycznych zysków z pożyczania przez banki pieniędzy budżetowi. Możemy jeszcze wykorzystywać możliwość cięcia kosztów. Zasadnicze znaczenie ma też dobra ocena ryzyka. Doświadczenia zagraniczne uczą, że jeśli bank przetrwa dekoniunkturę tworząc przy tym odpowiednie rezerwy, a w lepszej sytuacji gospodarczej wznawiana jest obsługa znacznej części kredytów, to ostatecznie uzyskuje lepsze wyniki - dodaje dyrektor Mierzwiński.

Trudno się jednak spodziewać, aby mająca dopiero nastąpić poprawa portfela kredytów w znaczący sposób podniosła już teraz dochodowość lokat. W tej sytuacji banki wypłacą odsetki znacznie mniejsze niż obiecywali sobie niektórzy klienci. To dla nich jeszcze jednak lekcja ekonomicznej edukacji. Stąd również większe możliwości pozyskiwania oszczędności np. przez towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Banki mają wyższe koszty, niż TFI, bo pokrywają część kosztów z marży depozytowej. W TFI koszty są znane i w dużej części pokrywa je klient, co oznacza, że wpłacone środki są inwestowane netto. Jeśli więc, na przykład, rentowność obligacji wynosi 8 czy 8,5 procent, to do pokrycia kosztów banku dwa punkty procentowe marży nie wystarczą. Przy malejącej skłonności do oszczędzania banki istotnie znajdują się między młotem a kowadłem – podkreśla Jarosław Biernacki, prezes PBK Atut TFI.

Długo i nic

Pieniędzy zebranych jesienią ubiegłego roku banki nie przeznaczały na jakieś szczególnie zyskowne, długoletnie przedsięwzięcia. Oczywiście z punktu widzenia banku nastąpiły przesunięcia w strukturze pasywów. Część krótkoterminowych depozytów przekształcono w wieloletnie. Jednak nie jest to znaczące w skali banku. Nie dokonano szczególnych zmian w strukturze aktywów, nie było żadnego planowania akcji kredytowej. Nie było zresztą na to czasu – mówi Sebastian Łuczak. Oferowanie dziesięcio- czy piętnastoletnich lokat nie spowodowało zresztą dużego wzrostu zainteresowania tak długimi inwestycjami. O ile jesienią obserwowaliśmy w ING Banku Śląskim przesunięcie około 25-30 proc. pieniędzy z rachunków oszczędnościowych na lokaty długoletnie, to jednak większość środków zdeponowano na lokatach do trzech lat. Tylko około 20 proc. przekształcono w lokaty dziesięcioletnie – podsumowuje Bohdan Mierzwiński. Jeśli proporcje podobnie ukształtowały się w innych bankach, to ostrożnie można szacować, że z 11 mld zł „antypodatkowych” około 2 mld zł to dla banków rzeczywiście długoterminowe pasywa. Dla porównania – z banków do innych instytucji finansowych, głównie do funduszy inwestycyjnych, przeniesiono 2,6 mld zł. Owe 2 miliardy złotych nie jest to suma ważąca na strukturze aktywów polskich banków.

Między innymi ze względu na ryzyko rynkowe kredyt długoterminowy wciąż jest rzadkością. Zwracają uwagę badania CBOS, z których wynika, że także przy finansowaniu inwestycji w nieruchomości klienci stosunkowo często posługują się krótkoterminowym kredytem konsumpcyjnym. W aktywach polskich banków, w odniesieniu do osób fizycznych nadal dominują kredyty krótkoterminowe, przede wszystkim konsumpcyjne. Można jednak założyć, że w przyszłości będzie się zwiększał udział kredytów długoterminowych, przeznaczanych na inwestycje w nieruchomości oraz, w przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą, także na zakupy inwestycyjne. Przeszkodą w ich rozwoju, poza sytuacją gospodarczą jest między innymi wymaganie przez banki pełnych zabezpieczeń pod udzielane kredyty. Daleko nam jeszcze do sytuacji, gdy duży kredyt inwestycyjny jest przyznawany pod biznesplan – wskazuje profesor Barbara Liberda z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Mała skłonność

Na razie właściciele lokat i tak mogą się cieszyć wprawdzie malejącą, ale wciąż dodatnią ich „dochodowością”. Gdyby jednak wzrosła inflacja, a stopy procentowe pozostały na niezmienionym poziomie, to w ostatecznym rachunku przyrost wartości zdeponowanego pieniądza byłby „zjedzony” przez inflację. Osoby korzystające z lokat „antybelkowych” i tak będą w lepszej sytuacji, bo nie zapłacą 20-procentowego podatku. Natomiast ci, którzy zakładali lokaty w nowych warunkach podatkowych, mogą spotkać się ze zjawiskiem, przed którym przestrzegał w ubiegłym roku m.in. Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BPH-PBK. Przewidywał on, że zaczną dopłacać do przechowywania pieniędzy w banku. Oczywiście to niebezpieczeństwo wciąż jest tylko hipotetyczne. Na razie z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że pobierany od marca tego roku podatek od dochodów odsetkowych spowolnił rozwój bankowych form oszczędzania. Jego rezultat to zaledwie 82 mln złotych, które wpłynęły w marcu i kwietniu do budżetu z podatku od dochodów kapitałowych (zamiast planowanej trzy razy większej kwoty). Minister finansów rozważa więc możliwość odstąpienia od pobierania tego podatku. Trudno przewidzieć, czy spowoduje to powrót oszczędzających do bankowych form inwestycji, czy też niektórzy klienci pozostaną już przy funduszach inwestycyjnych? Na razie zarówno Narodowy Bank Polski, jak i ekonomiści, ostrzegają przed spadkiem skłonności do oszczędzania. Od trzech miesięcy zmiany stanu depozytów gospodarstw domowych są nieznaczne. Od końca kwietnia do końca maja kwota depozytów nieznaczne wzrosła (o 200 mln zł), to porównanie czerwca do maja świadczy o 76 mln zł spadku. Spadek aktywności gospodarczej przekłada się na sytuację gospodarstw domowych. Widocznym tego przejawem są niewielkie zmiany w poziomie zarówno depozytów, jak i kredytów. Można zgodzić się z prezesem NBP, że spada skłonność do oszczędzania, gdyż nie przyrastają oszczędności w bankach. Jednak trudno precyzyjnie oceniać tę skłonność w tak krótkich, miesięcznych, okresach, ponieważ kalkulację dochodów i oszczędności przeprowadza się w skali roku. Ponadto - istnieje problem definicji oszczędności. Jeśli brać pod uwagę tylko depozyty gospodarstw domowych w bankach, to stanowią one najwyżej połowę ich oszczędności – podkreśla profesor Liberda.

Należy w związku z tym zadać pytanie, czy banki w ogóle zamierzają gromadzić długoterminowe depozyty z wpłat ludności. Decyzja o dziesięcioletniej lokacie jest bardzo odważna. Ze względu na ograniczenia wynikające z umowy są to aktywa niepłynne. Wydaje się więc, że w średnim okresie wykorzystywane jednak będą raczej odnawialne lokaty kilkumiesięczne, roczne, może trzyletnie. Ich dochodowość jest trochę wyższa, niż dochodowość lokat a vista. Natomiast inne, konkurencyjne formy inwestowania oszczędności – kupno obligacji czy jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych jeszcze długo będą wykorzystywane tylko przez niewielką grupę klientów. Młodszych, odważniejszych, lepiej wykształconych i łatwiej akceptujących ryzyko. Wynika to m.in. z przyjętego się w Polsce modelu bankowości, zbliżonego do niemieckiego, gdzie bank jest łatwo dostępną i bezpieczną instytucją, z gwarancjami dla depozytów. Proszę zwrócić uwagę na dwa charakterystyczne przejawy transformacji dobrze zauważane przez przeciętnego klienta – najpierw wszędzie pojawiły się sklepy. Obecnie wszędzie pojawiają się oddziały banków – mówi Barbara Liberda.

Przypadek antypodatkowych lokat dobrze pokazuje, że pasywny klient z długoterminową lokatą jest dla banku mniej atrakcyjny, niż ten, który aktywnie korzysta z bankowych usług. Suma depozytów złożonych na dziesięć lat jest za mała i trudno z nią coś sensownego zrobić. Niewielkie pole manewru przy malejącej marży odsetkowej jest mniej nęcące dla banku, niż dochody z prowizji. Przy okazji akcji antypodatkowej banki miały jednak możliwość zidentyfikowania długoterminowych klientów. Czy wykorzystując tę wiedzę zamienią długoterminowe pasywa (w tym klientów) na równie długoterminowe aktywa i aktywnych klientów?

Anna Lach
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Centrum ESA w Warszawie i nowy fundusz kosmiczny. Branża czeka na konkrety
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki