Likwidacja gimnazjów: 24 miliony zł wyrzucone w błoto?

24 miliony złotych przeznaczono na sfinansowanie zakupu podręczników dla klas I i II szkół podstawowych w ramach programu Ministerstwa Edukacji Narodowej. Jeśli jednak system szkolnictwa ulegnie ponownej reformie, te wydatki mogą pójść na marne.

Temat darmowego podręcznika rządowego był kontrowersyjny od samego początku. Przyczynił się jednak do obniżki wydatków wielu rodzin, których pociechy zaczynały przygodę ze szkołą. Z drugiej strony ucierpieli na tym wydawcy i budżet państwa. Jeśli nowy rząd postanowi zrealizować swoje obietnice wyborcze dotyczące likwidacji gimnazjów i zreformowania polskich szkół, środki przeznaczone na dofinansowanie zakupu podręcznika przez samorządy terytorialne mogą okazać się wyrzuconymi w błoto.

Rządowe podręczniki mają służyć kolejnym rocznikom przez 3 lata. Stąd obowiązek obkładania ich oraz dbania o stan użytkowy. W przypadku zniszczenia, opłata, jaką muszą ponieść rodzice, wynosi ok. 4,50 zł za każdą część - nawet jeśli zdarzy się wypadek, opłata nie zabije domowego budżetu. A co z budżetem państwa?

Środki przeznaczone na opracowanie i dystrybucję podręczników

dla klas I i II szkoły podstawowej

Opracowanie

                          5 037 014,42 zł

Druk

                       16 191 821,00 zł

Dystrybucja

                          1 984 535,22 zł

Koszty adaptacji podręcznika

                             750 134,41 zł

Łącznie

                       23 963 505,05 zł

Źródło: dane Bankier.pl na podstawie informacji przekazanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, stan na 31 października 2015 r.

Do tej pory na opracowanie i dystrybucję książek dla pierwszych dwóch klas szkoły podstawowej wydano prawie 24 miliony złotych. To jednak tylko koszt podręczników dla dwóch klas. Ministerstwo Edukacji dopłacało szkołom od tego roku także do zakupu podręczników dla klas IV szkoły podstawowej oraz I klas gimnazjum. O ile te ostatnie koszty nie są związane z konkretną książką, to 24 miliony już tak. W wyniku reformy książki najprawdopodobniej trafiłyby na skład makulatury i zlecono by opracowanie zupełnie nowego zestawu, który odpowiadałby założeniom 8-letniej szkoły podstawowej.

Niepewny los 25 proc. pedagogów?

Podręczniki to jednak mniejszy problem dla nowego rządu przy ewentualnej reformie. W gimnazjach pracuje aktualnie 28 proc. psychologów zatrudnionych ogółem w szkołach dla młodzieży oraz 25,5 proc. nauczycieli ogółem – wynika z informacji, jakie pozyskał Bankier.pl w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Część z nich z pewnością zostałaby przemianowana na pracowników podstawówek, ale co z resztą?

W wypowiedziach członków partii rządzącej pojawiały się pomysły wprowadzenia zapisu, który zobliguje zarządzających gimnazjami do zapewnienia pracy nauczycielom, którzy mieliby utracić zatrudnienie w przypadku redukcji etatów. To jednak może skończyć się zmniejszeniem wymiaru czasu zatrudnienia lub koniecznością przeniesienia się do innego regionu Polski. Z pewnością nie będzie to rozwiązanie, które zadowoli pedagogów.

Czy według Was koszty poniesione na sfinansowanie rządowego podręcznika były zbyt wysokie, by go likwidować i opracowywać nowy?

Mateusz Gawin

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~as

Myślę o swoich dzieciach, pełną obaw, czy to nie jest wygaszanie Polski?

! Odpowiedz
1 2 ~Viola

Nie trzeba milionów na likwidację gimnazjów bo to nie rozwiąże problemów wychowawczych tylko klasy liczące 18 uczniów i zmiana programów to będzie osiągnięcie. A 15 latek w jednej szkole z 7 latkiem to zły pomysł powrót do głębokiej komuny. Czy tego chcemy za nasze pieniądze?

! Odpowiedz
6 1 ~Marek_Wawa

Jak coś jest do d**y to należy to zmienić i tyle w temacie. To, że wprowadzanie reformy było bzdurą i totalną porażką nie oznacza, że trzeba w tym tkwić, bo szkoda pieniędzy. Z niepotrzebnie wydanych pieniędzy powinno się tylko rozliczyć tych, którzy je wyrzucili w błoto.
Dzięki obecnemu systemowi szkolnictwa mamy rzesze ludzi z pseudo wyższym wykształceniem, których nie przyjmie żadna szanująca się firma. Niestety po studiach zaocznych ludzie mają zerową wiedzę, a do tego żadnych umiejętności zawodowych.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 9 ~nauczyciel

15 lat nauczyciele gimnazjum wylewali poty, żeby reforma wyszła gimnazjalistom na dobre, kiedy w rankingach europejskich zaczęły gimnazja odnosić sukcesy dydaktyczne i wychowawcze, przyszedł czas, żeby to wszystko popsuć, bravo rządzący. Może skonsultujecie się choć raz z nauczycielami, których ciężka praca nic dla was nie znaczy

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 10 ~iks

Masz rację... Teraz już nieźle funkcjonują te gimnazja. Tylko ludzie o tym nie mają pojęcia, bo "Szkołę" oglądają"... A media, jeśli coś przeskrobie gimnazjalista, tak się tym upajają, że ludzie mają naprawdę złe opinie.O dobrych sprawach nie wiedzą. Ile pochłonie reforma? Grube miliony. Co dobrego przyniesie - nie wie nikt.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 7 ~Zyta

Miało być referendum, a przynajmniej powinny być konsultacje w temacie proponowanych zmian. Jest to totalna porażka polskiego szkolnictwa. Cofanie się do tego, co było 20 lat temu?. Czy dzięki temu zmieni się młodzież i dorośli- ich dążenia i wartości?. Ludzie popierający zmiany nie rozumieją, że chodzi tu nie tylko o zmianę w gimnazjach. Likwidacja klasy 4 i przeniesienie jej do nauczania początkowego oraz likwidacja klasy 3 gimnazjum spowoduje,że z poziomu nauczania wypadną dwie klasy. Ogromna strata dla młodzieży. Skróci się o 2 lata czas przeznaczony na naukę przedmiotów, co spowoduje obniżenie poziomu wiedzy uczniów kończących klasę 8. Zdolniejsi jakoś sobie poradzą, zaś słabsi przepadną. Wtedy tak, jak zapowiadają decydenci, więcej uczniów będzie musiało pójść do zawodówek, bo do liceum nie dadzą rady. Wtedy rodzicom dopiero otworzą się oczy. Dzisiaj po liceum też nie trzeba od razu na studia. Mamy tyle policealnych szkół przygotowujących do różnych nowych zawodów. Mówi się , że nie ma szkół zawodowych, otóż są -tylko często nie ma do nich chętnych. Rodzice wolą wysłać dziecko do technikum, zawodówka to ostateczność. Skupia się tam młodzież zachowująca się najbardziej kontrowersyjnie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 3 ~belfer

Popieram zakaz likwidacji . Przed wprowadzeniem gimnazjów byłem im przeciwny , gdyż uważałem ,że to są sentymenty i że wygrało lobby narkotykowe. Ale Świat się kręci i wymaga nowszych operacji. Natomiast powrót do podstawówek 8 klasowych ( podobno z podziałem na 4 + 4 ) to powrót do przedwojennych 4 klasówek ( znowu czyjeś sentymenty?). A już opowiadanie o jakichś stresach dzieci po zmianie szkoły w ogóle nie trzyma się kupy bo: połowa Polski to nie wielkie aglomeracje , a więc muszą być podstawowe zbiorcze szkoły , czyli przejście dzieci , albo inaczej transport . Ile może to kosztować jeśli będą małe klasy ( np. w sąsiedniej dużej miejscowości w ub. roku urodziło się 1 dziecko (słownie jedno) a w latach 80 tych XX w. była tam szkoła ( już jej nie ma) gdzie rocznie w klasie było kilkanaście dzieci.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 12 ~Aneta

Nie ma sensu likwidować gimnazjów i tym samym marnować pieniędzy na coś co już jest zrobione i działa. Trzeba zająć się tym co faktycznie wymaga zmian i łatać tymi pieniędzmi choćby służbę zdrowia. Ludzie opamiętajcie się !!!!. Chcecie zacząć kadencję od marnotrawstwa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

! Odpowiedz
6 19 ~dodo

Dajcie spokój gimnazjom. Tonie szkoła to rodzice są winni, to oni wychowują dzieci, a szkoła naprawia to co oni spieprzyli. Marnotrawstwo pieniędzy, a chore dzieci umierają. Szkoda, że pisiory tego nie widzą!!!!!! No tak przecież Jarek ma kota, a nie dzieci

! Odpowiedz
4 2 ~oBSERWATOR

BARDZO SŁUSZNA UWAGA

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne