W 2025 r. w sądach zakończyło się niemal 127 tys. spraw dotyczących kredytów opartych na frankach szwajcarskich. To historyczny rekord, który w części wynika ze skłonności banków do zawierania ugód. Nadal jednak w kolejce czeka 170 tys. sporów.


Kredyty hipoteczne oparte na franku szwajcarskim apogeum rynkowej popularności osiągnęły w 2008 r. Po 18 latach ich historia wchodzi na nowe tory. Z jednej strony stanowią już zaledwie margines w bankowych portfelach – w grudniu 2025 r. odpowiadały za 6,5 proc. hipotek. Z drugiej, widać przesilenie w sądach.
Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości podsumowujących działalność sądów w 2025 r. wynika, że napływ nowych spraw zdecydowanie spowolnił. Łącznie do sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych trafiło 93,5 tys. pozwów. Dla porównania w 2024 r. liczba ta wynosiła 123 tys., a w 2023 r. – 124 tys.
Po raz pierwszy liczba spraw załatwionych była wyższa niż napływających. Zamknięto 126,9 tys. sporów (we wszystkich sądach), co daje tzw. wskaźnik opanowania wpływu (liczba spraw załatwionych na 100 napływających) na poziomie 135. Warto jednak dodać, że w sądach czeka jeszcze 170,5 tys. spraw. Zdecydowanie wzrosło pod tym względem obciążenie sądów apelacyjnych, gdzie zakolejkowanych jest z tej liczby 66 tys. sporów.
– Sądy mocno przyspieszyły w sprawach frankowych w 2025 r. i widać to w szczególności na przykładzie sądów okręgowych, do których trafia najwięcej pozwów, z uwagi na wartość przedmiotu sporu przekraczającą 100 tys. zł. W całym ubiegłym roku wskaźnika opanowania wpływu, czyli stosunek załatwionych spraw do nowych postępowań przekroczył liczbę 200. Czyli sądy kończyły dwa razy więcej spraw, niż przyjmowały nowych – komentuje Paweł Wójcik, Prezes Zarządu Votum Consumer Care.

– To nie tylko zasługa dobrej organizacji samych sądów i zmian informatycznych w wymiarze sprawiedliwości. Łączna suma blisko 127 tys. sfinalizowanych postępowań, biorąc pod uwagę wszystkie szczeble, a więc sądy: rejonowe, okręgowe i apelacyjne, to nie tylko wyroki. Znaczna część spraw zakończyła się bowiem zawarciem ugody. I z pewnością nie byłoby tej statystyki, gdyby nie zmiana podejścia niektórych banków, zwłaszcza mBanku, do propozycji ugód na etapie sądowym dla najbardziej zdeterminowanych klientów. Bankowcy zrozumieli, że jeśli chcą przekonać tę grupę do polubownego zakończenia sporu, to muszą przedstawić warunki odpowiadające skutkom wyroku sądowego, zgodnego z ukształtowaną przez lata linią orzeczniczą – dodaje Paweł Wójcik.
Co dalej z walutowymi hipotekami w sądach?
Już w danych za 2024 r. widać było pierwsze oznaki istotnych przesunięć w akcentach frankowych sporów. Wskazywaliśmy wówczas, że w niektórych bankach zdecydowanie przybywa pozwów dotyczących kredytów już spłaconych. „W momencie, gdy opada fala pozwów składanych przez aktywnych kredytobiorców, spłacone kontrakty odpowiadają za coraz większą część przyrostów” – taki wniosek narzucała analiza raportów rocznych banków.
Dane Ministerstwa Sprawiedliwości nie różnicują spraw ze względu na status umowy. Na potwierdzenie tendencji trzeba będzie poczekać do zakończenia sezonu publikacji raportów okresowych kredytodawców, chociaż nie wszystkie banki informują akcjonariuszy o aktywnych sporach dotyczących spłaconego portfela.
– Prognozując, jak może wyglądać 2026 r., spodziewam się utrzymania dynamiki finalizowania spraw frankowych na etapie sądowym, która może się nawet poprawić. Niewątpliwie punkt kulminacyjny fali frankowiczów w sądach mamy za sobą, co nie oznacza jednak, że kredytobiorcy przestali składać pozwy. Obecny rok będzie z pewnością kolejnym, w którym kilkadziesiąt tysięcy kredytobiorców zdecyduje się na taki krok. Przede wszystkim do głosu coraz mocniej dochodzą frankowicze ze spłaconym kredytem – podsumowuje dostrzegane tendencje Paweł Wójcik.
W bilansach banków komercyjnych już od 2014 r. frankowe hipoteki ustąpiły miejsca kredytom opartym na euro. Z najnowszych danych opublikowanych przez Komisję Nadzoru Finansowego wynika, że na koniec 2025 r. wartość bilansowa:
- kredytów mieszkaniowych opartych na CHF wynosiła 3,96 mld zł,
- kredytów mieszkaniowych opartych na EUR – 11,1 mld zł,
- hipotek bazujących na pozostałych walutach obcych – 4,9 mld zł.
Część portfela „niefrankowych” walutowych hipotek to umowy zawarte przed kilkunastoma laty. Mogą one zawierać podobne konstrukcje co kontrakty CHF podważane w sądach. W 2025 r. Ministerstwo Sprawiedliwości odnotowało blisko 7 tys. spraw dotyczących tego rodzaju umów, z czego zdecydowana większość (6 tys.) trafiła do sądów okręgowych.
– Jeśli miałbym porównywać, to dzisiejsi „eurowicze”, to frankowicze z 2022 i 2023 r. Najbardziej zdeterminowani do działania, poszukujący pomocy i informacji o przysługujących im prawach. W naszej praktyce również widzimy wyraźny wzrost zainteresowania ze strony tych klientów. W ubiegłym roku już prawie 1/4 naszych nowych Klientów stanowili kredytobiorcy posiadający kredyt w walucie euro. Spodziewamy się, że w 2026 r. ta statystka jeszcze się powiększy. Przede wszystkim za sprawą kolejnych wygranych, którymi "eurowicze" będą się chwalić wśród znajomych, tak jak miało to miejsce w przypadku frankowiczów – wskazuje Paweł Wójcik.




























































