Lato nie ocali pracowników linii lotniczych. Kiedy będzie normalnie?

Weronika Szkwarek2020-07-09 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2020-07-09 06:00
fot. Matej Kastelic / Shutterstock

„Przerwane szkolenia i żadnych informacji”. „Kończyła mi się umowa na czas określony po trzech latach, miałam dostać na nieokreślony. Ze względu na pandemię stało się to niemożliwe”, skarżą się byli pracownicy na forach. Zatrudnieni w liniach lotniczych boją się spojrzeć w przyszłość.

– Nastroje wśród pracowników branży lotniczej w spółkach skarbu państwa i przedsiębiorstwach państwowych są złe. Przede wszystkim pracownicy są niepewni jutra. Zarządy firm nie informują ich o planach, dialog społeczny praktycznie nie istnieje i pracownicy obawiają się, że za 2-3 miesiące czekają ich masowe zwolnienia – mówi w rozmowie z Bankier.pl Piotr Szumlewicz, przewodniczący Związkowej Alternatywy.

Zapytaliśmy linie lotnicze i organizacje związkowe w obrębie nich współpracujące o zwolnienia grupowe, redukcje wynagrodzeń czy konieczność wysłania pracowników na postojowe. Jak się okazało, ponowne otwarcie granic reanimuje sytuację tylko na chwilę.

Ryanair – 16 zagwarantowanych godzin

Jak dowiedziała się Redakcja Bankier.pl, w Ryanairze do ogłoszenia stanu epidemii pracownicy na kontraktach B2B mieli zagwarantowane 40 godzin w miesiącu, za które wynagrodzenie zostanie im wypłacone. W marcu załodze pokładowej i lotniczej zmieniono kontrakty i zagwarantowano im już 16 godzin.

– Od 2019 roku personel pokładowy i piloci w ramach restrukturyzacji firmy, stojąc przed wyborem pracy bądź jej utraty, zaakceptowali samozatrudnienie, była to jedyna forma zatrudnienia, jaką nowa spółka Buzz (wtedy Ryanair Sun) oferowała, obecnie nikt z polskiej załogi nie jest na umowie o pracę w Ryanair Buzz. W tym roku, na początku pandemii, pracownicy mieli w swoich kontraktach zaznaczone, że mają w umowie zagwarantowane płatne 40 godzin miesięcznie – w przypadku kiedy linie lotnicze nie mogłyby zagwarantować wystarczającej liczby godzin lotów w danym miesiącu, a stawka za godzinę zależała od pełnionej funkcji na pokładzie i rodzaju zawieranych umów. Podczas pandemii, w marcu, firma narzuciła pracownikom do zaakceptowania nowe kontrakty, gdzie zagwarantowanych było już tylko 16 godzin i taką wypłatę otrzymują do teraz. Dodatkowo, z informacji jakie do mnie dotarły, w czerwcu Buzz wstrzymał załodze również wypłaty z obniżoną stawką do 16 godzin. Jeśli chodzi o zwolnienia grupowe – prawdopodobnie takich w Polsce nie było, były zwolnienia indywidualne – dla osób, którym na przykład kończyły się umowy, bądź których wyniki że sprzedaży pokładowej nie były zadowalające czy nieobecności w pracy. Z informacji od załogi wiem, że pracownicy byli wzywani na spotkania dyscyplinarne do siedziby spółki w Warszawie nawet w okresie pandemii. Od 1 lipca rozpoczęły się loty i na ten moment użytkowane jest 40 proc. floty Buzz w Polsce , co oznacza że zapotrzebowania kadrowe są na tym samym poziomie. Niestety, praca na umowach "śmieciowych" w tym przypadku to łaska pracodawcy i zero kontroli pracownika nad własnym losem w pracy. Jest to niezmierne obciążenie psychiczne dla osób na tzw. fałszywym samozatrudnieniu ponieważ ich praca jest zależna od jednego pracodawcy a więc w tym przypadku firmy Buzz – mówi w rozmowie z Bankier.pl Paulina Puchała, przewodnicząca związku zawodowego TOZPLIN.

Jak podają brytyjskie media, piloci Ryanaira związani ze związkiem BALPA zgodzili się obniżyć pensje o 20 proc. w ciągu najbliższych czterech lat w celu zminimalizowania zwolnień zapowiedzianych przez linię lotniczą. Breaking Travel News poinformował, że 96 proc. podmiotów stowarzyszonych zaakceptowało nowe warunki, jednak niższe płace to nie jedyny środek podejmowany przez irlandzkiego przewoźnika. Mówi się również o dostosowaniu się do bardziej elastycznego modelu współpracy i zmniejszeniu wymiaru urlopów.

Ryanair w odpowiedzi na naszą prośbę dotyczącą skomentowania sytuacji kadrowej w spółce podał, że kryzys COVID-19 był bezprecedensowy i spowodował uziemienie wszystkich lotów od połowy marca. Spółka spodziewa się, że powrót do normalności zajmie co najmniej dwa lata. Związkowcy zostali poinformowani o planie restrukturyzacji, która rozpoczęła się w lipcu 2020 roku. Dotyczy on redukcji do 3000 miejsc pracy, głównie dla pilotów i personelu pokładowego, konieczność skorzystania z urlopów bezpłatnych oraz obniżki wynagrodzeń do 20 proc. Ryanair planuje również zamknięcie niektórych baz lotniczych w Europie do momentu poprawy sytuacji gospodarczej. Redukcja etatów i wynagrodzeń została rozszerzona na centralę i biura, a prezes grupy Michael O’Leary, którego wynagrodzenie zostało obniżone o 50 proc. za kwiecień i maj, uzgodnił przedłużenie tej redukcji na pozostałą część roku budżetowego do marca 2021 roku.

Wielu pracowników Ryanaira w Polsce wycofało się z członkostwa w związkach zawodowych. Powodem jest zmiana formy zatrudnienia – z irlandzkich umów o pracę na kontrakty B2B.

– Nie ma przeszkód prawnych do prowadzenia związku w przypadku samozatrudnienia, ale pracownicy nie chcą się wówczas zrzeszać ze strachu. Mają co prawda 3-miesięczny okres wypowiedzenia, ale pracodawca nie musi szczególnie uzasadniać przyczyn zwolnienia, wystarczy niezadowolenie z wykonywanych usług. Jesteśmy jeszcze w początkowej fazie, myślę, że będzie więcej zwolnień w ciągu tego roku – komentuje Paulina Puchała w rozmowie z Bankier.pl.

PLL LOT – za 2-3 miesiące masowe zwolnienia

Przypomnijmy, że w połowie czerwca Polskie Linie Lotnicze LOT porozumiały się z trzema spośród pięciu związków zawodowych w sprawie płac. Nowe zasady miały wprowadzić miesięczne pensum – dla pilotów wynoszące 20 godzin, a dla stewardes 30 godzin. „LOT chce w pierwszej kolejności utrzymać miejsca pracy stąd, w przeciwieństwie do wielu innych linii lotniczych, zamiast zwalniać pracowników czy rezygnować ze współpracy, zaproponował gwarancję wynagrodzeń nawet tym stewardessom i pilotom, dla których w najbliższych miesiącach nie będzie pracy”, czytamy w komunikacie spółki.

Jak tłumaczy Piotr Szumlewicz, dialog w PLL LOT praktycznie nie istnieje, a pracownicy obawiają się, że za 2-3 miesiące czekają ich masowe zwolnienia.

– W Polskich Liniach Lotniczych LOT pracodawca przedstawił skrajnie niekorzystne rozwiązania dla etatowych załóg. Najpierw zaproponował gigantyczne obniżki płac na trzy lata dla kapitanów i stewardess, w tym dla większości tych ostatnich do poziomu płacy minimalnej. W kolejnej wersji były to dwa lata bez żadnych gwarancji zatrudnienia. Jednocześnie pracodawca nie wytłumaczył zakładowym związkom, skąd tak radykalne obniżki pensji. Dlatego największa organizacja związkowa w PLL LOT, Związek Zawodowy Personelu Pokładowego i Lotniczego odrzuciła propozycje, co ma skutkować wypowiedzeniami zmieniającymi dla stewardess i obniżeniem im pensji oraz wymiaru pracy do pół etatu. W związku z brakiem gwarancji zatrudnienia w firmie, związkowcy obawiają się, że pracodawca wkrótce będzie chciał przeprowadzać masowe zwolnienia, wypłacając przy nich obniżone odprawy. Na dodatek w ostatnich tygodniach powstałą nowa spółka Polish Airlines, która zdaniem pracowników stanowi duży krok ku upadłości PLL LOT, a co za tym idzie zwolnieniu wszystkich etatowych pracowników – tłumaczy Piotr Szumlewicz.

W odpowiedzi na prośbę o stanowisko, spółka PLL LOT podała, że zarząd kierował się przede wszystkim zasadą ochrony miejsc pracy. – W związku z tym podejmowano różnorodne działania dopasowane do bieżących potrzeb biznesowych firmy. Należały do nich: oddelegowywanie pracowników do innych działów (bardziej przeciążonych pracą), wprowadzenie przestoju, czy redukcje etatów. Wprowadzono również rozwiązania wynikające z porozumień tarczowych. W ramach Grupy PLL LOT objęły one ponad 300 pracowników naziemnych. Z kolei w zakresie rozwiązań antykryzysowych, które nie wynikają z tarczy, podpisano porozumienie z częścią pracowników  w zakresie obniżenia wymiaru godzin w ramach pełnego etatu. Skutkowało to proporcjonalnym obniżeniem pensji zasadniczej, przy zachowaniu dotychczasowej stawki godzinowej. Wobec braku porozumienia z jednym związków zawodowych reprezentującym personel pokładowy  niemożliwe było zastosowanie rozwiązań z tarczy antykryzysowej. Stojąc przed koniecznością redukcji kosztów personalnych, przyjęto rozwiązania obniżające wymiar czasu pracy tej grupy o 50 proc. – wyjaśnia w rozmowie z Bankier.pl biuro prasowe spółki.

Lufthansa – mniej o 22 tys. etatów

W przypadku Lufthansy spółka nie boi się mówić o zwolnieniach, jakie będzie musiała przeprowadzić w związku z kryzysem spowodowanym epidemią COVID-19.

– Oczekuje się, że ożywienie popytu będzie następowało bardzo powoli. Zakładamy również, że nawet po kryzysie flota Grupy Lufthansa będzie składać się z około 100 samolotów mniej. Odpowiada to około 10 000 etatów. Ponadto, istnieją nadwyżki w administracji i w firmach usługowych, w związku z czym będziemy musieli zredukować liczbę etatów o około 22 000 – podaje w rozmowie z Bankier.pl biuro prasowe Lufthansy. Wspomniane 22 tysiące etatów jest rozdzielone na wszystkie segmenty i spółki Grupy. Jeśli chodzi o same linie lotnicze to oczekuje się nadwyżki na poziomie 5000 miejsc pracy – 600 pilotów, 2600 – stewardess i 1500 – pracowników naziemnych.  Spółka uzupełnia, że w tej chwili LHG analizuje wszystkie stanowiska pracy, dlatego nie jest w stanie w tym momencie podać dokładnych danych liczbowych, które zobrazują sytuację kadrową w Polsce.

– Naszym celem musi być utrzymanie wszystkich pracowników na pokładzie w czasie kryzysu. W tym celu Lufthansa prowadziła rozmowy ze swoimi partnerami operacyjnymi i związkami zawodowymi w celu dokonania odpowiednich ustaleń, na przykład poprzez porozumienia zakładowe. Lufthansa zaoferowała już swoim pracownikom stosowanie dobrowolnych, indywidualnych środków kadrowych. Należą do nich m.in. przyznanie urlopu bezpłatnego i przyspieszenie rocznego urlopu w 2020 r., a także rozszerzenie oferty pracy w niepełnym wymiarze godzin – tłumaczy spółka.

W złej sytuacji są również pracownicy zatrudnieni na umowach terminowych. Jak dowiedziała się Redakcja Bankier.pl, pakiet restrukturyzacyjny Lufthansy zakłada wspomniane nadwyżki kadrowe, dlatego też spółka nie będzie przedłużała umów z pracownikami mającymi kontrakty czasowe.

Wstrzymane rekrutacje

Jak wynika z wypowiedzi na forach, część linii lotniczych wstrzymało rekrutacje. Przyszłe stewardessy pytają na forach, gdzie przyjmą do pracy, w odpowiedzi otrzymują: „Przeczekaj rok. Wszystkie rekrutacje zawieszone do momentu powrotu normalności w lotnictwie”. Te osoby, które rozpoczęły szkolenia tuż przed pandemią, otrzymały informację o ich zawieszeniu.

„Przerwane szkolenie tuż przed egzaminem, brak jakiejkolwiek informacji co dalej”, pisze jedna z internautek, kolejna dodaje: „Niestety i Buzz, i Wizz zrezygnowali ze szkoleń”. I choć niektórzy zachęcają do ponownych prób za rok, tak eksperci z branży są zdania, że powrót do normalności potrwa nawet trzy lata. Chwilowy entuzjazm spowodowany otwarciem granic i wznowieniem połączeń tłumaczy się jednak wyłącznie letnim sezonem.

– Branża lotnicza jest branżą sezonową, zimą zapotrzebowanie konsumentów jest mniejsze. Myślę, że utrata miejsc pracy będzie rosła po sezonie letnim – podsumowuje Paulina Puchała ze związku zawodowego.

Źródło:
Weronika Szkwarek
Weronika Szkwarek
redaktor Bankier.pl

Zajmuje się tematyką prawa pracy. Pisze o związanych z nim nadużyciach i wyzwaniach, jakie stoją przed obecnym rynkiem pracownika. W swoich artykułach zajmuje się również problemami polskich i zagranicznych konsumentów. Autorka cyklu "Życie po etacie", w którym opowiada historie osób decydujących się na zamianę umowy o pracę na własną działalność gospodarczą.

Tematy
Rozwiń firmę z terminalem płatniczym

Rozwiń firmę z terminalem płatniczym

Advertisement

Komentarze (8)

dodaj komentarz
JankoInwestor
Jeszcze większe zwolnienia są w Emirates. "Poleciało" na bruk 50000 ludzi.
1a2b
Dobrym rozwiązaniem na złe czasy jest likwidacja licznych, bezproduktywnych i kosztownych związków zawodowych działających w PLL LOT.
tuskacz
Ty za to jestes jakże produktywny w pisaniu bzdur na forum. Pochwal sie jakich pracownikow reprezentujesz i co osiagnales dla nich.
1a2b odpowiada tuskacz
Coś mi się wydaje, że mamy tutaj związkowca, którego największym życiowym osiągnięciem jest, że na niego i jego rodzinę pracuje kto inny i że jest się go bardzo trudno pozbyć. Tak trudno jak łuszczycy albo świerzbu.
A dla tych pracowników co ich kolega reprezentuje (oni o tym wiedzą?) to kolega ma jakieś konstruktywne
Coś mi się wydaje, że mamy tutaj związkowca, którego największym życiowym osiągnięciem jest, że na niego i jego rodzinę pracuje kto inny i że jest się go bardzo trudno pozbyć. Tak trudno jak łuszczycy albo świerzbu.
A dla tych pracowników co ich kolega reprezentuje (oni o tym wiedzą?) to kolega ma jakieś konstruktywne propozycje czy raczej pomysł aby was wszystkich utrzymywali podatnicy.
tuskacz odpowiada 1a2b
Widac ze masz zerowe podejscie jaką role mają związkio zawodowe. Poczytaj sobie dziecko historie NZZ , bez ktorych dzis bys dalej fikał pod sowieckim butem. Pochwal sie co ty osiągnąłes dla pracownikow w firmie ktorej pracujesz egoistyczny zawistny nieudaczniku.
fred_
Zawsze moga sobie kupic samosplacajace sie mieszkanie na wynajem i zyc jak krol.
tuskacz
Skoro to takie proste czemu tego nie zrobisz? Pochwal sie pisiarczyku zapluty jadem.
sel
Tak skakali , tak pluli na PO ,że zlikwiduje LOT , a jak to oni potrafią zarządzać LOTem , tylko ,że gdy ropa jest 3 razy tańsza.. a ceny biletów nie spadły i co ? jednak nawet przy tak niskich cenach ropy zniszczą LOT? to tylko 3 razy większy import węgla z Rosji to przebija..

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki