W 2017 r. możliwy jest wzrost powierzchni handlowej LPP o 8-9 proc., a w 2018 r. o kilkanaście proc. Celem strategicznym spółki jest rozwój w Europie Zachodniej, w tym w Niemczech, mimo że kierunek jest dość kosztowny.
"Wzrost powierzchni handlowej w przyszłym roku będzie jednocyfrowy, rzędu 8-9 proc." - powiedział na wtorkowej konferencji prasowej wiceprezes Przemysław Lutkiewicz.
Dodał, że w 2016 i w 2017 roku spółka będzie koncentrować się na poprawie funkcjonowania marki Reserved. Po tym czasie możliwy będzie powrót do szybszych wzrostów.
W 2018 r. wzrost powinien być już dwucyfrowy.

"Myślę, że wyniesie kilkanaście procent" - poinformował Lutkiewicz.
Prace nad marką Reserved zaplanowano na ten i przyszły rok. Będą się one koncentrowały wokół poprawy produktu, zmian w logistyce i zwiększeniu efektywności zarządzania brandem.
"Zamierzamy udoskonalać wzory, otwieramy się na projektantów z Warszawy, zatrudniliśmy osobę z międzynarodowym doświadczeniem, powierzając jej stanowisko dyrektora kreatywnego" - powiedział wiceprezes.
LPP chce też "personalizować" dostawy do sklepów, uwzględniając ich specyfikę i preferencje lokalnych klientów.
Pod koniec tego roku lub na początku przyszłego firma zamierza otworzyć biuro projektowe w Warszawie.
"Potrzeba nam świeżego spojrzenia, nowych pomysłów. Liczymy, że to pomoże nam stworzyć ciekawą ofertę dla naszych klientów" - powiedziała Marta Chlewicka, rzecznik prasowy spółki.
Przedstawiciele LPP liczą, że dzięki zmianom marka Reserved wejdzie na "inny poziom" i będzie mogła skutecznie konkurować z czołowymi brandami w zachodniej Europie.
"Spodziewamy się, że zaowocuje to poprawą marży handlowej. Pierwsze efekty tych zmian powinny być widoczne już w 2017 roku" - ocenia Lutkiewicz.
W drugim kwartale 2016 r. wszystkie marki LPP pokazały dodatnią sprzedaż LFL, poza Reserved (brand ten zanotował w Polsce spadek o 8 proc.).
Spółka za strategiczny cel stawia sobie rozwój w Europie Zachodniej, w tym w Niemczech, mimo że oznacza to wzrost kosztów.
"Kładziemy duży nacisk na Niemcy. Traktujemy koszty ponoszone w związku z rozwojem w tym kraju jako inwestycję długoterminową. Mamy świadomość, że pozycję na takim rynku buduje się długo, 6, 8 a nawet 10 lat" - powiedział wiceprezes.
Poinformował jednak, że dzięki temu spółka będzie mogła wyjść z pułapki średniej wielkości firmy.
Lutkiewicz uważa, że potencjał rynku niemieckiego jest bardzo duży. Jest on co prawda rozdrobniony, konkurencja spora, klient wymagający, ale siła nabywcza kupujących - bardzo wysoka.
Na koniec czerwca spółka posiadała 15 sklepów w Niemczech. We wrześniu planowane jest otwarcie salonu w Monachium, przy głównej ulicy handlowej. Powierzchnia placówki to blisko 3,5 tys. m kw.
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, w IV kwartale 2017 roku powstanie flagowy sklep w Londynie przy Oxford Street.
Spółka nie rezygnuje też z rozwoju na Wschodzie, choć - jak zapowiada Lutkiewicz - wzrost na rynkach ukraińskim i rosyjskim będzie ostrożny, ok. 10-proc.
"Rynek rosyjski wygląda teraz bardzo dobrze. Sprzedaż LFL jest dodatnia, rośnie dwucyfrowo. Będziemy się tam jednak rozwijać w bezpiecznym tempie, 10-proc. My mamy 20 proc. biznesu w Rosji, tymczasem jest to kraj ryzykowny, stąd nasze ostrożne podejście" - powiedział.
Oprócz tego spółka przyspiesza otwarcia w Rumunii. Pierwsze salony w tym kraju zostały otwarte w 2008 roku. Od 2014 r. LPP intensyfikuje tam swoją obecność.
"Stawiamy na duże centra handlowe w największych miastach. Zdecydowaliśmy się wchodzić z pełnym pakietem marek. Koniunktura w Rumunii od kilku lat się poprawia" - poinformowała rzeczniczka LPP.
Grupa LPP w 2017 roku planuje otwarcie we współpracy z franczyzobiorcą sklepów na Białorusi (do 3 sklepów w ciągu 2 lat) i w Kazachstanie (5 sklepów w 3 lata) oraz własnych sklepów w Serbii (pierwszy sklep Reserved w Belgradzie ma zostać otwarty w III kw. 2017 r.).
Spółka opublikowała we wtorek wyniki za pierwsze półrocze. Grupa wypracowała w tym czasie 24,2 mln zł skonsolidowanego zysku netto wobec 99,3 mln zł rok wcześniej, 22,6 mln zł zysku operacyjnego wobec 160,5 mln zł rok wcześniej i 2,68 mld zł przychodów wobec 2,29 mld zł.
"Zyski były poniżej oczekiwań. Odczuwalna była presja na marże i wysoki kurs dolara. Wciąż nie satysfakcjonuje nas też marka Reserved" - powiedział Lutkiewicz.
Widoczny jest wzrost kosztów, po dołku z 2015 r. Koszty sklepów własnych w II kwartale tego roku zwiększyły się o 8 proc. rdr. W dużej mierze wynikało to z rozwoju w Niemczech, gdzie koszt na metr kwadratowy jest ponad dwa razy wyższy niż w Polsce.
Poza kosztami czynszów istotny jest wzrost kosztów personelu w związku z narastającą presją płacową. Spółka szacuje, że w wyniku planowanego wprowadzenia w Polsce minimalnej stawki godzinowej od stycznia przyszłego roku, koszty wzrosną o kolejne 3-4 proc.
Z wypowiedzi przedstawicieli spółki wynika, że - biorąc pod uwagę dalszy rozwój w Europie Zachodniej i trendy na rynku pracy - należy spodziewać się wzrostu kosztów w 2017 r. (PAP)
morb/ ana/



























































