W środę rano kurs euro otrzymywał się poniżej linii 4,40 zł, zbliżając się do lokalnych dołków z końcówki lipca. Podobnie jak notowania dolara, zmierzające ku 3,70 zł.


Na światowym rynku finansowym utrzymują się dwie korzystne dla złotego tendencje. Po pierwsze, dobrze trzymają się rynki akcji, co podnosi apetyt na ryzykowne aktywa. Po drugie, trwa ucieczka od dolara amerykańskiego, na czym korzystają rynki wschodzące, do których zaliczana jest Polska.
W rezultacie w środę o 9:39 kurs euro znalazł się na poziomie 4,3955 zł po tym, jak jeszcze we wtorek późnym popołudniem przełamał barierę 4,40 zł. W ten sposób para euro-złoty po trwającej tydzień dość „płaskiej” korekcie powróciła do poziomów z końca lipca.
Do wzrostów powróciliśmy też na parze euro-dolar, co skutkowało zejściem notowań amerykańskiej waluty do poziomu 3,7168 zł, a więc o blisko grosz poniżej kursu odniesienia. W przypadku kursu USD/PLN wyraźną granicę wyznacza linia 3,70 zł, na której zatrzymała się spadkowa fala w lipcu.
Frank szwajcarski w środę rano kosztował niespełna 4,08 zł, bez większych zmian względem wtorkowego wieczoru. Natomiast brytyjskiego funta wyceniano na 4,8727 zł, o grosz wyżej niż dzień wcześniej.
KK



























































