Poniedziałkowy poranek przyniósł spadek kursu euro poniżej 4,30 zł. Interesujące, że tej względnej sile złotego towarzyszyło zdecydowane umocnienie dolara w stosunku do euro, co zwykle szkodziło polskiej walucie.


O 9:47 kurs euro wynosił 4,2894 zł i pozostawał z grubsza na tym samym poziomie co przed weekendem. Są to zarazem najniższe notowania pary euro-złoty od października. Od blisko dwóch tygodni obserwujemy korekcyjne umocnienie złotego w relacji do euro. Od tego czasu kurs EUR/PLN obniżył się o ok. 6 groszy.
- Sytuacja zewnętrzna nie sprzyja aprecjacji rodzimej waluty, ale jej ostatnio względnie dobra kondycja sugeruje, że w przypadku wzrostu apetytu na ryzyko można oczekiwać zejścia EUR/PLN do przedziału 4,28-4,29 - ocenili w poniedziałkowym raporcie ekonomiści BGK.
- Poruszanie się notowań EUR/PLN poniżej 4,30 utrzymuje prozłotowe nastawienie na gruncie technicznym i otwiera drogę do 4,2850 i kolejno do 4,2606 – ocenili ekonomiści Banku Millennium.
Tymczasem kurs EUR/USD ponownie ruszył w dół, rozpoczynając tydzień od zejścia do linii 1,05. Taki ruch podważa nadzieje na choćby korekcyjne odreagowanie na najważniejszej parze walutowej świata. Od końcówki września do przedostatniego tygodnia listopada kurs EUR/USD zaliczył spadek z 1,12 do 1,0337, wyznaczając przy tym dwuletnie minimum.

Na krajowym rynku w poniedziałek rano dolar był kwotowany po 4,0848 zł, czyli o 2,7 grosza wyżej niż przed weekendem. To pierwsze tak silne wzrosty na parze dolar-złoty po tym, jak 24 listopada dolar osiągnął tegoroczne maksimum na poziomie 4,20 zł.
Frank szwajcarski wyceniany był na 4,6109 zł, a więc o niespełna grosz wyżej niż w piątek wieczorem. Natomiast za funta brytyjskiego trzeba było zapłacić 5,1841 zł, czyli o 1,6 grosza więcej niż przed weekendem.
KK





























































