Polska ma już bardzo mały bufor jeśli chodzi o państwowy dług publiczny (PDP); nie można liczyć jedynie na pozytywny zbieg okoliczności – ocenił w wywiadzie dla PAP Biznes wiceszef Rady Fiskalnej, Andrzej Torój. W opinii do budżetu Rada wskazała, że ryzyko przekroczenia przez PDP progu 55 proc. PKB w 2027 r. jest bardzo wysokie.


"Naszym zdaniem w przyszłym roku nie grozi Polsce przekroczenie konstytucyjnego progu na poziomie 60 proc. PKB, choć należy pamiętać, że nieuchronnie się do niego zbliżamy. Inny ostrzegawczy, ustawowy próg na drodze do niego to 55 proc. i to na nim się w opinii skupiamy. Resort finansów przewiduje w uzasadnieniu do ustawy budżetowej w 2027 r. państwowy dług publiczny na poziomie 54,8 proc. PKB, czyli że znajdziemy się o włos pod progiem" - powiedział PAP Biznes Torój.
"Jeśli faktycznie wszystko będzie przebiegało według optymistycznych założeń – tzn. dochody zostaną zrealizowane zgodnie z planem, nie będzie wet prezydenta do żadnej ustawy dotyczącej dochodów, nie wydarzą się żadne szoki, które mogłyby zmienić scenariusz – to rzeczywiście jest szansa na realizację tego celu. Niemniej, w każdym innym przypadku przekroczymy próg 55 proc. Resort finansów powinien założyć w związku z tym pewne marginesy bezpieczeństwa" - dodał.
W poniedziałek Rada Fiskalna opublikowała opinię do projektu ustawy budżetowej na 2027 r. W opinii Rada wskazała m. in., że mimo iż w roku 2027 nie dojdzie do przekroczenia konstytucyjnego progu 60 proc. PKB, to - w ocenie Rady - ryzyko jego przekroczenia jest wysokie w roku 2028 i bardzo wysokie w latach 2029-2030.
Rada stwierdziła w opinii, że w ustawie budżetowej na 2027 r., przy uwzględnieniu wyników analizy ryzyka, nie zapewniono koniecznego marginesu bezpieczeństwa gwarantującego nieprzekroczenie progu 55 proc. PKB. Prawdopodobieństwo przekroczenia tego progu już w roku 2027 Rada ocenia jako bardzo wysokie.
"Trzeba pamiętać, że próg 55 proc. to nie jest żaden klif fiskalny czy koniec świata. Minister Finansów ma prawo zaplanować budżet, z którego wynika, że próg ten zostanie przekroczony. Niemniej, ścieżka fiskalna powinna być antycyklicznie wygładzana – nie może być tak, że w jednym roku przekraczamy progi, żeby potem, w kolejnym, musieć dokonywać istotnego zacieśniania fiskalnego" - wskazał w rozmowie z PAP Biznes wiceszef Rady.

Torój zaznaczył, że ustawa budżetowa stanowi w dużej mierze wynik decyzji podjętych w innych ustawach, stąd Rada Fiskalna od pewnego czasu wskazuje na potrzebę sformułowania kompleksowego planu, wykraczającego poza pole widzenia samego Ministra Finansów.
"To powinna być kompleksowa strategia rządu, która uwzględnia różne obszary i modyfikuje różne ustawy. Mamy oczywiście szereg sztywnych wydatków – tym więcej, im krótszy jest horyzont, jaki rozważamy. Części z nich nie zmienimy modyfikując akty prawne – np. w kontekście obecnej sytuacji demograficznej nie zmniejszymy istotnie wydatków na emerytury" - powiedział Torój.
"Niemniej, to wszystko jest niestety kwestią powagi sytuacji, w jakiej będziemy się znajdować – przykładowo w Grecji, w czasie kryzysu fiskalnego, emerytury też znajdowały się pod presją" - dodał.
Ekonomista zaznaczył, że resort finansów często liczy na tzw. naturalne oszczędności, które co roku są prognozowane w konkretnej kwocie i uwzględnione w prognozie długu oraz ścieżce wydatków netto.
"Naturalne oszczędności można i należy zakładać, bo są integralną częścią procesu budżetowego. Jeśli w ciągu roku się pojawią, można wykorzystać szansę i bez zwiększania deficytu pokryć dodatkowe wydatki lub zneutralizować niezrealizowane dochody" - powiedział PAP Biznes Torój.
"Jednocześnie należy mieć świadomość, że wykorzystanie w ten sposób naturalnych oszczędności zmienia ścieżkę długu względem tej uprzednio prognozowanej" - dodał.
Torój podkreślił, że planując ustawę budżetową resort finansów powinien brać pod uwagę różne czynniki ryzyka.
"Jeżeli np. z powodu wet prezydenta resort nie będzie w stanie podnieść dochodów budżetowych, to nie będzie innej opcji niż kroczyć ścieżką redukcji wydatków. Niemniej kwestia konsolidacji fiskalnej powinna co do zasady być przedmiotem konsensusu politycznego" - powiedział ekonomista.
"Wiem, że brzmi to utopijnie w naszych obecnych realiach politycznych, ale taki konsensus odzwierciedlałby pewną racjonalną równowagę – w przyszłym roku któraś z partii wygra wybory parlamentarne i to ona będzie musiała zmierzyć się z problemem nadmiernego zadłużenia. A ryzyko przekroczenia progu 60 proc., jeśli chodzi o dług, będzie wysokie w 2028 r. i bardzo wysokie w latach 2029-2030. To kwestia dłuższego horyzontu spojrzenia, wykraczającego poza jedną, a być może i dwie kadencje parlamentu" - dodał.
Zdaniem ekonomisty, wszyscy, którzy aspirują do przyszłego rządu, powinni w ramach konsensusu - ponad podziałami - zaproponować plan naprawczy.
W ocenie wiceszefa Rady Fiskalnej, ewentualne wyrastanie z długu wymagałoby zdecydowanie wyższej dynamiki wzrostu PKB niż wskazują na to obecne prognozy.
"Wyrastanie z długu jest marzeniem każdego ministra finansów na świecie. To najłatwiejsza ekonomicznie i politycznie droga i to marzenie się czasem spełnia. Są na to dwa sposoby – albo realny wzrost PKB, albo rosnąca inflacja. W latach 2022-2023 udało nam się wyrosnąć z długu dzięki bardzo wysokiej inflacji, ale nikt zapewne nie chciałby do tego sposobu wracać" - powiedział PAP Biznes Torój.
"Z kolei wyrastanie z długu dzięki silnemu wzrostowi realnego PKB wymagałoby zdecydowanie wyższej dynamiki tego wzrostu, niż można realistycznie oczekiwać. Potrzebujemy aktywnego dostosowania fiskalnego" - dodał.
Wśród głównych postulatów, wynikających z opinii Rady Fiskalnej do budżetu, wiceszef Rady wskazał m. in. na techniczną kwestię dotyczącą stabilizującej reguły wydatkowej.
"Chodzi o sposób liczenia korekty konsolidacyjnej, który naszym zdaniem jest błędny. Mam tu nadzieję, że będzie to początek pogłębionej, technicznej debaty. Drugi postulat to uzupełnienie pewnych braków informacyjnych, których jest całkiem sporo. W ustawie budżetowej brakuje np. wskazania wprost prognozy wyników jednostek samorządu terytorialnego, a także metodyki prognozowania. To kwestia należytej transparentności" - powiedział Torój.
"Trzecia rzecz to poruszana wcześniej kwestia długu. Mamy już bardzo mały bufor jeśli chodzi o państwowy dług publiczny – nie można liczyć jedynie na pozytywny zbieg okoliczności" - dodał.
Patrycja Długołęcka (PAP Biznes)
pat/ osz/































































