Groźba kolejnej głębokiej obniżki stóp procentowych zawisła nad polską walutą. Kurs euro w środę rano mocno wzrastał, zapowiadając gorące popołudnie na rynku złotego.


O 9:49 kurs euro rósł o prawie dwa grosze, osiągając poziom 4,6357 zł. Wcześniej było to nawet 4,6433 zł. Są to najwyższe notowania kursu EUR/PLN od dwóch tygodni.
W ten sposób rynek złotego pozycjonuje się przed publikacją komunikatu Rady Polityki Pieniężnej. Rynki terminowe oraz ekonomiści obstawiają obniżkę stóp procentowych o 25 pb. lub 50 pb. Ten drugi wariant może być potencjalnie niebezpieczny dla złotego i sygnalizować gotowość Rady do kolejnych ostrych cięć w nadchodzących miesiącach.
Problem w tym, że po dzisiejszej obniżce stopa referencyjna NBP niemal zrówna się z amerykańską stopą funduszy federalnych. Taka sytuacja będzie niebezpieczna dla złotego. Dolar oferujący znacznie wyższe bezpieczeństwo przy podobnym oprocentowaniu stanie się bardziej atrakcyjny niż PLN.
- Naszym zdaniem każde mocniejsze od 25 pb. obniżenie kosztu pieniądza (…) wzmogłoby presję na kontynuację deprecjacji PLN z możliwością pokonania najbliższego, technicznego oporu na EUR/PLN znajdującego się w okolicach 4,64 - oceniają ekonomiści PKO BP. 13 z 21 ekonomistów ankietowanych przez PAP Biznes oczekuje obniżki o 25 pb. Pozostali z wyjątkiem jednego spodziewają się cięcia stóp p 50 pb. Ten jeden stawia na -75 pb.
- W naszej ocenie możliwe jest silniejsze cięcie kosztu pieniądza niż konsensusowe 25 pkt. baz. Jednocześnie w naszym scenariuszu zakładamy, iż podczas jutrzejszej konferencji prezes Narodowego Banku Polskiego może ogłosić przerwę w cyklu łagodzenia monetarnego. W efekcie złoty może umocnić się w kierunku 4,60 za EUR – dodają ekonomiści Banku Millennium.
Po sensacyjnym wrześniowym cięciu stóp procentowych decyzje Rady Polityki Pieniężnej stały się kompletnie nieprzewidywalne. Chyba nikogo nie zaskoczyłoby dziś cięcie stóp o 75 pb. lub nawet więcej. Nie bardzo też widać szanse, aby prezes Glapiński zapowiedział zakończenie lub choćby wstrzymanie cyklu obniżek. A nawet jeśli to zrobi, to pewnie mało kto mu uwierzy, że słowa dotrzyma.
Niesprzyjające złotemu pozostaje także otoczenie zewnętrzne. W Stanach Zjednoczonych i strefie euro obserwujemy silne wzrosty rentowności obligacji skarbowych, które za Atlantykiem są już najwyższe od 16 lat. Wzrost rynkowych stóp procentowych w otoczeniu malejącej inflacji „zasysa” kapitał z powrotem na tzw. rynki bazowe, powodując odpływy z rynków wschodzących, do jakich zaliczana jest Polska. Gdy na to nakładają się obniżki stóp procentowych w NBP przy wciąż bardzo wysokiej inflacji CPI, otrzymujemy gotowy przepis na wydatne osłabienie złotego.
Nasza waluta już teraz szybko traci względem globalnie umacniającego się dolara amerykańskiego. W środę rano za „zielonego” trzeba było zapłacić nawet 4,4432 zł. Później kurs USD/PLN powrócił do poziomu 4,4161 zł. Wciąż jednak są to najwyższe wartości od marca.
Frank szwajcarski o poranku wyceniany był na 4,8063 zł, czyli o ponad grosz wyżej niż dzień wcześniej. O 1,5 grosza drożał funt brytyjski, osiągający cenę 5,3442 zł.
































































