REKLAMA

Czym tym razem zaskoczy nas RPP? Możemy spodziewać się wszystkiego

Krzysztof Kolany2023-10-03 06:00, akt.2023-10-04 08:27główny analityk Bankier.pl
publikacja
2023-10-03 06:00
aktualizacja
2023-10-04 08:27

Po tym, jak we wrześniu Rada Polityki Pieniężnej zszokowała rynki drastyczną obniżką stóp procentowych, prognozowanie kolejnych posunięć monetarnych decydentów stało się sportem ekstremalnym.

Czym tym razem zaskoczy nas RPP? Możemy spodziewać się wszystkiego
Czym tym razem zaskoczy nas RPP? Możemy spodziewać się wszystkiego
/ NBP

6 września RPP ni z tego, ni z owego postanowiła obniżyć stopy procentowe NBP aż o 75 punktów bazowych. Przed tą decyzją ekonomiści byli podzieleni na dwa obozy. Pierwszy zakładał obniżkę w wymiarze 25 pb. Drugi stał na stanowisku, że do pierwszego cięcia dojdzie w październiku. Osobną grupę stanowili ci analitycy, którzy prognozowali obniżki stóp procentowych, równocześnie uznając je za błędne i niewłaściwe w obliczu perspektyw utrzymania się inflacji powyżej 2,5-procentowego celu.

Polityka monetarnej nieprzewidywalności

Nauczeni wrześniową lekcją ekonomiści są teraz bardziej ostrożni w swych przewidywaniach. Teoretycznie rynkowy konsensus zakłada spadek stóp procentowych o 25 pb. Za taką prognozą przemawia choćby niedawna wypowiedź prezesa NBP Adama Glapińskiego, według którego po wrześniowym „dostosowaniu” stóp procentowych „przestrzeń do dalszych obniżek stóp procentowych znacząco zawęziła się". Tyle tylko, że ten sam prezes Glapiński jeszcze w lipcu przekonywał, że NBP jest bankiem konserwatywnym i ewentualne zmiany stóp będą „stopniowe i maksymalnie po 0,25 pkt. proc.” Po czym bez zapowiedzi oraz sensownego uzasadnienia RPP obniżyła stopy o 75 pb.

Teraz o zaskoczenie będzie więc znacznie trudniej. Osobiście nie zdziwi mnie już żadna decyzja Rady Polityki Pieniężnej tej kadencji. Jeśli zetną stopy znów o 75 pb., to chyba nikt nie powinien być zdziwiony. Cięcie o sto punktów lub więcej będzie można łatwo zrzucić na karb październikowych wyborów parlamentarnych. A gdyby RPP zdecydowała się na utrzymanie stóp procentowych bez zmian, to prezes Glapiński zapewne wszystko wzorcowo uzasadni podczas czwartkowego wystąpienia publicznego. Jedynie podwyżka kosztów kredytu byłaby naprawdę niespodziewana.

Reklama

Ćwiartka czy połówka?

Przed październikową decyzją RPP bankowi ekonomiści podzielili się na dwa obozy. Jeden stawia na obniżką o 25 pb. - W naszej opinii Rada ponownie obniży stopy, ale w mniejszej skali niż na ostatnim posiedzeniu, tym razem o 25 pb. Choć, jak wiemy, RPP lubi zaskakiwać… – napisał ekonomista Banku Pekao.

- Konsensus optuje za obniżką o 25 pb., my obstawiamy śmielszy ruch w skali 50 pb. – twierdzą ekonomiści mBanku. - Swoją prognozę podpieramy większym spadkiem inflacji w porównaniu z konsensusem rynkowym we wrześniu oraz relatywnie stabilną sytuacją złotego – dodają.

Obecnie stopa referencyjna NBP wynosi 6,00%. Rynek kontraktów FRA zakłada, że trzymiesięczna stopa procentowa za miesiąc wyniesie 5,2%. Implikuje to cięcia w wymiarze ok. 75 pb. w perspektywie najbliższych miesięcy. W tym roku Rada spotyka się jeszcze w listopadzie i w grudniu. Zakładając, że na każdym tegorocznym posiedzeniu RPP dojdzie do obniżki stóp procentowych, to cięcie o 25 pb. w październiku jest absolutnym minimum. Ruch o 50 pb. także nie powinien być zaskoczeniem.

Najpierw trzy szybkie, a potem się zobaczy

Ważniejsze od samej decyzji może się okazać jej uzasadnienie oraz czwartkowe wystąpienie prezesa NBP Adama Glapińskiego. Istotniejsze od samej skali jesiennych obniżek są bowiem perspektywy na rok 2024. Otwarte pozostaje pytanie, jak głęboko Rada chce zejść ze stopami procentowymi. Rynek terminowy wycenia, że za rok stopy w NBP mogą spaść w okolice 4%. Niemal równo rok temu ten sam rynek wyceniał, że stopa referencyjna jesienią 2023 roku sięgnie 8%. Czas pokazał, że oczekiwania te były wtedy mocno przeszacowane. Może się więc okazać, że również obecne oczekiwania rynku są nieco przesadzone - tym razem w dół.

Problem w tym, że także prognozy dotyczące przyszłej inflacji są mocno rozstrzelone. Ekonomiści PKO BP niedawno mocno zrewidowali swoje prognozy i teraz spodziewają się spadku inflacji CPI do 4% już wiosną 2024 roku. We wrześniu inflacja konsumencka wyniosła 8,2% i była najniższa od listopada 2021 roku. Przez niespełna rok inflacja CPI w Polsce spadła więc o blisko 10 punktów procentowych.

Rzecz w tym, że to była ta łatwiejsza część dezinflacji. Decydującą rolę odegrały tu efekty wysokiej bazy sprzed roku połączonej z globalnym spadkiem cen paliw, frachtu morskiego i żywności. Z czego ten pierwszy czynnik powoli zaczyna działać w stronę przeciwną (ropa naftowa jest najdroższa od roku). Znacznie trudniej będzie zdusić krajową presję inflacyjną napędzaną wciąż dwucyfrową nominalną dynamiką płac oraz proinflacyjną podwyżką płacy minimalnej i transferów socjalnych (500+ na 800+).

Równocześnie pojawiają się prognozy zakładające przyspieszenie tempa inflacji w 2024 roku. Oprócz proinflacyjnej polityki rządu na rzecz wyższej inflacji powinno zadziałać oczekiwane ożywienie gospodarcze, mocny rynek pracy oraz… obniżki stóp w NBP. Wiele wskazuje na to, że bank centralny pod kierownictwem prezesa Adama Glapińskiego chciałby widzieć inflację trwale wyższą od oficjalnego 2,5-procentowego celu. Poza tym parę punktów procentowych do rocznej dynamiki CPI najprawdopodobniej doda przywrócenie starej stawki VAT na żywność (podniesienie z 0% do 5%) oraz urynkowienie zamrożonych w tym roku taryf na energię elektryczną dla gospodarstw domowych.

Jak zwykle nie znamy godziny ogłoszenia decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Polskie władze monetarne potrafią zakomunikować swoją decyzję zarówno popołudniu, jak i wczesnym wieczorem. Wiemy już też, że specyficzna konferencja prasowa prezesa NBP Adama Glapińskiego rozpocznie się w czwartek o 15:00. W tym okresie można spodziewać się podwyższonej zmienności na rynku złotego oraz rynku długu.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.

Tematy
Karta kredytowa - wygodny dostęp do dodatkowych pieniędzy

Karta kredytowa - wygodny dostęp do dodatkowych pieniędzy

Komentarze (89)

dodaj komentarz
kazimierz71
Za bardzo obniżono stopy? Powiedzcie ludziom którzy spłacają hipoteki, że ich kredyty nie są wystarczająco niskie.
andregru
Lepiej powiedz Polakom mającym oszczędności w bankach że ich strata idzie na twoje mieszkanko .
marmaj
Ja inżynier bez umowy na pełen etat nigdy nie mogłem dostać kredytu hipotecznego. Patrzyłem tylko jak inni sobie brali kredyty na 500-800 tyś zł. Ścigałem się z chorą inflacją. To jest chory kraj, nastawiony na wyłącznie dawanie bankom, i deweloperom.
carlito1
Jaszczomb !!! dawaj obciągnij stopy !!!
bha
Cóż.. Te niby cudotwórcze dla spadku inflacji? szczególnie niby dobrotliwe dla tej zawsze najwyższej inflacji detalicznej??? stopki już przecież będące wyżej od ponad 2 lat - to raczej jedno co namacalnego uczyniły to dodatkowo podoiły co m-c z niemałej kasy 2,3... Miliony kredytobiorców przecież w 40 Mln. kraju!!!! z ich kasy i Cóż.. Te niby cudotwórcze dla spadku inflacji? szczególnie niby dobrotliwe dla tej zawsze najwyższej inflacji detalicznej??? stopki już przecież będące wyżej od ponad 2 lat - to raczej jedno co namacalnego uczyniły to dodatkowo podoiły co m-c z niemałej kasy 2,3... Miliony kredytobiorców przecież w 40 Mln. kraju!!!! z ich kasy i ewentualnych posiadanych jeszcze oszczędności niestety raczej głównie dla dodatkowych niemałych zysków dla systemu Mamony!. A wszystko w imię szczytnych i niby dobroczynnych celów inflacyjnych i to dla Niby wszystkich???. Powinny wogóle nie być owe zbawienne stopki ruszane, podwyższane, bo one mają tak naprawdę taki wpływ szczególnie na coraz mocniej i mocniej dojną cenowo inflację w detalu mają one taki wpływ na rynku zapatrzonym od dekad tylko na Mamonę i Zyski coraz większe bez umiaru Zyski jak zeszłoroczny deszcze i śnieg!!!!!!!. Taka raczej to jest stopkowe rynkowe udawanie jarząbka wielkiej niby walki szczególnie z nadal wysoką inflacją w detalu. Niestety
czeslaw2020
Głosuje za obnizeniem stopy żeby mnieć kredyt 2 procęt!
men24a
Patrząc dzisiaj na zachowanie banków i waluty sądzę że dzisiaj żadnej obniżki nie będzie.
Jaszczab się wystraszył, za dużo umorzeń było na obligacjach i mało chętnych na nowe.
Niestety ale żeby chętnych znaleźć na nowy potężny dług to tylko trzeba dobrze płacić, nikt już tanio nie da na 800+

W 2024r musimy zrefinansowac
Patrząc dzisiaj na zachowanie banków i waluty sądzę że dzisiaj żadnej obniżki nie będzie.
Jaszczab się wystraszył, za dużo umorzeń było na obligacjach i mało chętnych na nowe.
Niestety ale żeby chętnych znaleźć na nowy potężny dług to tylko trzeba dobrze płacić, nikt już tanio nie da na 800+

W 2024r musimy zrefinansowac i zadłużyć się na ogromną kwotę 420 mld zł, tylko 1/3 tej kwoty możemy sobie sami zapewnic. Musimy sięgnąć po pieniądze inwestorów zagranicznych. Sfinansowanie potrzeb pożyczkowych będzie trudne i wymaga dużego zaufania inwestorów zagranicznych — komentuje ekonomista ING.
men24a
Czesi piszą że rząd zjednoczonej prawicy będzie miał największe manko w całej unii w 2024r a gdyby nie zmieniona meteorologia liczenia go to na całym świecie.

Polityka prowadzona przez polski rząd jest inna niż u Czechów. Tamtejsze władze redukują deficyt do 1,8 proc. PKB. My go zwiększamy do 4,5 proc. Ten wskaźnik byłby
Czesi piszą że rząd zjednoczonej prawicy będzie miał największe manko w całej unii w 2024r a gdyby nie zmieniona meteorologia liczenia go to na całym świecie.

Polityka prowadzona przez polski rząd jest inna niż u Czechów. Tamtejsze władze redukują deficyt do 1,8 proc. PKB. My go zwiększamy do 4,5 proc. Ten wskaźnik byłby jeszcze większy, gdyby nie zmiana metodologii liczenia przez Ministerstwo Finansów.
Polska będzie odznaczała się w przyszłym roku jedną z największych dziur budżetowych na Starym Kontynencie
friedens odpowiada men24a
Czesi z niemiecką konsekwencją realizują marzenie ich wielkiego prezydenta Tomasza Masaryka, który chciał uczynić z Cech (wówczas Czechosłowacji) Szwajcarię Europy środkowo-wschodniej. Czechom prawie się udało, ale zniszczył ich państwo war.iat Hitler. Patrząc na upadek Polski jako stabilnego państwa, z którym ktokolwiek się liczy,Czesi z niemiecką konsekwencją realizują marzenie ich wielkiego prezydenta Tomasza Masaryka, który chciał uczynić z Cech (wówczas Czechosłowacji) Szwajcarię Europy środkowo-wschodniej. Czechom prawie się udało, ale zniszczył ich państwo war.iat Hitler. Patrząc na upadek Polski jako stabilnego państwa, z którym ktokolwiek się liczy, Czesi są coraz bliżsi realizacji marzenia o kraju wysoko uprzemysłowionym, który jak Szwajcaria obok eksportu wysoko przetworzonych dóbr (mechatronika, farmaceutyki, przemysł precyzyjny, itd.) ma mocny pieniądz i godny zaufania sektor bankowy.
andregru
Niestety obniżka jest . Glapiński się nie przestraszył bo po nim to tylko potop. Brak i nie możność karnego rozliczenia takiego aparatczyka gwarantuje mu bezkarność .

Powiązane: Polityka pieniężna

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki