Kurs euro rośnie drugi dzień z rzędu po tym, jak podczas długiego weekendu osiągnął najniższy poziom od pierwszej grudniowej interwencji NBP. Złotemu nadal sprzyja presja na wzrost stóp procentowych w Polsce.


Gdy w czwartek i piątek wielu inwestorów z Polski miało wolne, kurs euro zszedł w pobliże 4,45 zł, osiągając najniższy poziom od 18 grudnia, czyli dnia pierwszej grudniowej interwencji Narodowego Banku Polskiego, który pod koniec zeszłego roku usiłował osłabić złotego.
We wtorek o 9:38 kurs euro kształtował się na poziomie 4,4623 zł, a więc nieznacznie wyżej niż na zamknięciu poniedziałkowych notowań.
Złotemu sprzyja nasilenie się oczekiwań na zmianę ultra-luźnej polityki monetarnej w Polsce. Już otwarcie mówi się o potrzebie porzucenia polityki niemal zerowych stóp procentowych. Pierwsze podwyżki stopy referencyjnej NBP oczekiwane są pod koniec tego lub na początku przyszłego roku.
Dolar amerykański we wtorek rano drożał tylko nieznacznie, osiągając cenę 3,6669 zł. Frank szwajcarski wyceniany był na 4,0820 zł. Według prognoz większości analityków do końca roku kurs helweckiej waluty powinien spaść poniżej 4 zł. Za funta brytyjskiego płacono 5,1825 zł, a więc podobnie jak dzień wcześniej.
KK


































































