Pomimo wciąż szampańskich nastrojów na Wall Street utrzymuje się negatywny sentyment do rynków wschodzących. Traci na tym polski złotym, który względem euro jest najsłabszy od ponad miesiąca.


We wtorek o 9:40 kurs euro wynosił 4,3350 zł i był o grosz wyższy niż na zakończeniu poniedziałkowych notowań. Wczoraj wieczorem euro kosztowało nawet 4,3328 zł i było najdroższe od 3 maja. Tylko przez ostatnie dwa tygodnie kurs EUR/PLN wzrósł o ok. 8 groszy po tym, jak wyznaczył najniższe wartości od lutego 2020 roku.
Korekta na rynku złotego wpisuje się w szersze pogorszenie sentymentu do rynków wschodzących, jakie pojawiło się po wynikach wyborów w Meksyku oraz Indiach i RPA. Wszędzie tam rezultaty elekcji nie były takie, jakie mogliby sobie wymarzyć zagraniczni inwestorzy. To uderzyło w cały koszyk EM, do którego zaliczana jest także Polska.
- W kolejnych godzinach widzimy potencjał do lekkiego umocnienia krajowej waluty. Powinien to być rezultat powolnego oswajania się rynku z delikatnie podwyższonym ryzykiem politycznym w strefie euro. Spodziewamy się więc utrzymania notowań EUR/PLN w przedziale 4,30-4,33, ale zamknięcie może wypaść bliżej dolnego niż górnego zakresu zmienności - prognozują ekonomiści Banku Gospodarstwa Krajowego.
- Dotarcie przez kurs EUR/PLN do technicznych oporów usytuowanych w pobliżu 4,33, spore techniczne, krótkoterminowe wykupienie tej pary oraz praktycznie puste kalendarium makro będą, w naszej opinii, we wtorek wspierać uspokojenie nastrojów na złotym - wskazują ekonomiści PKO BP. - W krótkim terminie widzimy też ryzyko, że dzisiejsze maksimum EUR/PLN może zostać podwyższone do okolic 4,35, gdzie znajdują się bardziej długoterminowe, techniczne opory – dodali.

Drugim problemem dla złotego jest widoczne od piątku umocnienie dolara względem euro. Spadający kurs EUR/USD zwykle nie sprzyjał złotemu i ogólnie walutom naszego regionu. W rezultacie za dolara na krajowym rynku płacimy już 4,0269 zł. To już o 12 groszy więcej niż jeszcze pod koniec maja.
Frank szwajcarski wyceniany był na 4,4919 zł, a zatem o dwa grosze wyżej niż dzień wcześniej. Helwecka waluta w dwa tygodnie podrożała o przeszło 20 groszy i jest najdroższa od połowy kwietnia.
KK



























































