W piątek rano kurs euro powrócił co poziomów z końcówki sierpnia. W ten sposób złoty wymazał zyski z przełomu miesiąca. Rynek powoli przekonuje się do tezy, że na podwyżki stóp procentowych nie ma co liczyć w najbliższym czasie.


O 9:50 kurs euro kształtował się na poziomie 4,5804 zł, a więc o grosz wyższym niż w czwartek wieczorem. Przez ostatnie kilka dni kurs EUR/PLN urósł o 8 groszy, powracając do stanu sprzed danych o sierpniowej inflacji CPI, które pobudziły oczekiwania na szybszą podwyżkę stóp procentowych w Polsce.
Jednakże ostatnie wypowiedzi prezesa NBP Adama Glapińskiego i innych członków Rady Polityki Pieniężnej jasno sugerują, że pomimo ponad 5-procentowej inflacji nie porzucą oni polityki zerowych stóp procentowych. Brak takowych skazuje złotego na pozostanie w covidowym kryzysie.
Patrząc w szerszej perspektywie, złoty pozostaje słaby od marca 2020 roku. Przyzwyczailiśmy się już, że kurs euro regularnie przekracza poziom 4,50 zł. Czyli wartość, którą przed koronakryzysem obserwowaliśmy jedynie okazjonalnie i tylko podczas najostrzejszych faz globalnego kryzysu finansowego.

Przeciwko polskiej walucie przemawia też niedawne umocnienie dolara. W rezultacie za amerykańską walutę na polskim rynku w piątek rano trzeba było zapłacić już ponad 3,89 zł.
Kurs franka szwajcarskiego utrzymywał się w tuż poniżej 4,20 zł. Funt brytyjski wyceniany był na 5,3626 zł, a więc o 1,5 grosza wyżej niż dzień wcześniej.
KK





























































