W ciągu ostatnich 24 godzin doszło do wyraźnego umocnienia złotego, w efekcie którego kurs euro znalazł się w strefie jesiennego wsparcia. Na razie nie widać jednak impulsów do dalszego spadku kursu EUR/PLN.


W środę o 9:50 kurs euro wynosił 4,6651 zł po tym, jak dzień wcześniej zaliczył spadek z blisko 4,69 zł w okolice 4,66 zł. Strefa 4,65-4,67 zł wyznacza wsparcie, na którym kurs EUR/PLN zatrzymywał się w sierpniu, wrześniu i listopadzie. Ewentualne przełamanie tego poziomu na gruncie analizy technicznej otwierałoby drogę do zejścia w rejon 4,50 zł – czyli do stanu sprzed wybuchu wojny na Ukrainie.
Złotemu mogły pomóc zaskakująco dobre dane z polskiego przemysłu, aczkolwiek ekonomiści zwracają uwagę na pozytywny wpływ „anomalii” w sektorze energetycznym. Wciąż nieźle prezentują się także statystyki z rynku pracy, gdzie realnemu spadkowy wynagrodzeń wciąż towarzyszy wzrost zatrudnienia. W środę poznamy dane o sprzedaży detalicznej oraz produkcji budowlano-montażowej.
Niewiele się dzieje na parze euro-dolar, która notowana jest blisko najwyższych poziomów od pół roku. W rezultacie kurs dolara na polskim rynku obniżył się do 4,3915 zł. Od wrześniowego rekordu wszech czasów „zielony” zdążył już potanieć o ok. 65 groszy, choć wciąż jest bardzo drogi jak na historyczne standardy.
Niezmącony spokój panował także na rynku franka szwajcarskiego, w środę o poranku wycenianego na 4,7414 zł. Od początku listopada kurs franka do złotego waha się w przedziale 4,70-4,90 zł. Czyli wyraźnie poniżej wrześniowego rekordu (5,1258 zł), lecz wciąż wyżej niż kiedykolwiek wcześniej przed 2022 rokiem.



























































