Jak wynika z danych trzy z każdych czterech dolarów, jakimi obracają fundusze powiernicze w USA został w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy tego roku ulokowany poza granicami Stanów Zjednoczonych – daje to łącznie kwotę 113 mld USD. Podobnie postępują także fundusze emerytalne i hedgingowe, zwiększając łączną kwotę pochodzących z USA środków ulokowanych w zagraniczne instrumenty finansowe w ciągu ostatniego roku o 72% do poziomu 1.05 bln USD.
„Taki rozwój sytuacji sprawia, że rynek dolara jest zdominowany przez niedźwiedzie” – skomentował Michael Metcalfe z londyńskiego State Street Global Markets. Czynnikiem dużego zagrożenia jest w tej sytuacji poziom amerykańskiego deficytu na rachunku bieżącym, który wymaga dziennego napływu 2.3 mld dolarów, do utrzymania tej pozycji w równowadze. 12 września Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzegł, że „nieuporządkowany” spadek wartości dolara byłby dużym zagrożeniem dla stabilności światowych rynków finansowych.
Dziś o godzinie 10:10 czasu polskiego dolar tracił względem euro 0.12% sięgając pułapu 1.2674. Waluta amerykańska zyskała za to 0.26% w stosunku do jena, przybierając poziom 117.86. Kurs jena stracił też na wartości w stosunku do euro malejąc o 0.32% i sięgając wartości 149.33.
Kurs jena zniżkuje względem wszystkich najważniejszych walut wymienialnych po tym, gdy sobotnie spotkanie ministrów finansów i przedstawicieli banków centralnych najbogatszych państw świata grupy G-7 zakończyło się bez spodziewanej zapowiedzi wywierania presji na aprecjację walut azjatyckich. W tej sytuacji rozczarowali się ci wszyscy, którzy w ostatnich dniach kupowali jena spekulując w oczekiwaniu na taki właśnie efekt rozmów G-7.
S.R.



























































