Temat wprowadzenia euro w Polsce zdominował ostatnio kampanię prezydencką dwóch głównych kandydatów - Bronisława Komorowskiego i jego najpoważniejszego przeciwnika, Andrzeja Dudy z PiS. - Cała ta dyskusja jest bezsensowna. Powinna się rozpocząć po wyborach, a nie przed nimi - komentuje Piotr Kuczyński, główny analityk DI Xelion S.A.


Kuczyński: Prezydent, paciorki i euro
- Wejście do strefy euro w ogóle nie powinno być tematem kampanii prezydenckiej, a parlamentarnej. Prezydent może być zwolennikiem bitcoina czy rozliczeń w paciorkach - ale nie ma jakiejkolwiek mocy, by w tej sprawie decydować. Kandydatom w zasadzie się nie dziwię, że podnoszą tak ważny dla społeczeństwa temat, bo przecież nie mogą głośno się przyznać, ze nic nie mogą. Co to byłby za prezydent? - ocenia analityk.
- Z punktu widzenia koszyka inflacyjnego to wszystkie badania w innych krajach, które wchodziły do strefy euro, pokazywały, że inflacja rosła bardzo nieznacznie - mówi Kuczyński.































































