REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Kryzys pozbawia banki pieniędzy na kredyty hipoteczne

2009-02-11 08:03
publikacja
2009-02-11 08:03
Dodaj Bankier.pl w Google
Gdy w 1997 r., wprowadzając nowe przepisy, umożliwiono emisję listów zastawnych, wydawało się, że staną się jednym z filarów systemu pozyskiwania pieniędzy na kredyty mieszkaniowe. Teraz ten instrument właśnie dogorywa. Zawinił światowy kryzys finansowy.

Od początku roku zainteresowanie listami zastawnymi spadło w Polsce praktycznie do zera. Dwaj najwięksi gracze na tym rynku już mówią o załamaniu sprzedaży. – Dziś trudno nawet określić poziom tego spadku – mówi Jerzy Tofil, wiceprezes Pekao Banku Hipotecznego. – Nie ma popytu i już.

Drugi liczący się gracz, BRE Bank Hipoteczny, potwierdza to. – Od listopada 2008 r. popyt na listy zastawne przestał w Polsce w praktyce istnieć – mówi jego prezes Piotr Cyburt. – Choć przecież w Polsce zysk na listach szybko rósł – z około 65 do 150 pkt ponad WIBOR. W roku 2008, do momentu załamania, tylko nasze emisje tych papierów sięgnęły w sumie 900 mln zł.

Prezesi obu banków wiedzą, co mówią. Ich instytucje w praktyce zagospodarowały ten rynek w naszym kraju. BRE BH rozprowadził do dziś emisje listów zastawnych warte 2 mld zł, a Pekao BH – około miliarda. Dla porównania wartość wszystkich udzielonych w Polsce mieszkaniowych kredytów hipotecznych przekracza 193 mld zł.

Listy zastawne, zwłaszcza publiczne, należą do najbezpieczniejszych instrumentów finansowych. Nie dość, że są zabezpieczone na hipotekach nieruchomości kredytowanych przez banki, to w dodatku mają bardzo silne gwarancje, niekiedy nawet skarbu państwa czy banku centralnego. Pewnie dlatego były w Europie Zachodniej jedynym papierem wartościowym, który wybronił się przed skutkami finansowej zawieruchy. Ale dla polskich inwestorów nie ma to dziś znaczenia.

– Nowe emisje planujemy od kwietnia – mówi Cyburt. – W roku 2009 mieliśmy plany emisji listów za 600 mln zł, ale trudno dziś powiedzieć, czy okażą się realne. Nabywcami tych instrumentów byli przede wszystkim inwestorzy instytucjonalni: od OFE przez firmy ubezpieczeniowe po TFI. Jeśli nie będzie popytu, zrezygnujemy – dodaje.

Ta zapaść już ma negatywne skutki dla kredytowania nowych projektów mieszkaniowych. Klientami banków hipotecznych są bowiem często firmy deweloperskie. A skoro listów nikt nie kupuje, to emitujące je banki hipoteczne nie mają pieniędzy na nowe pożyczki i w efekcie, np. w BRE BH, finansowanie nowych projektów mieszkaniowych spadło prawie do zera. Bankowcy są przekonali, że sytuacja na rynku może się zasadniczo zmienić. Według specjalistów trzeba jednak zmienić prawo. Chodzi o to, by listy zastawne mogły emitować nie tylko banki hipoteczne, ale również uniwersalne.

Paweł Domarecki

Dziennik Finansowy

Więcej na ten temat
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Rodzinne urodziny Zygmunta Solorza we Florencji. Czy to zwiastun końca sporu o sukcesję?
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~obserwator
Nie rozumiem, przezież Banki zarobiły tyle kasy na opcjach eksporterów. Gzie są te pieniądze ????

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki