REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Kropiwnicki: Za kilka miesięcy należałoby się spodziewać decyzji o podwyżce stóp proc.

2020-04-27 14:12
publikacja
2020-04-27 14:12
Dodaj Bankier.pl w Google

Za kilka miesięcy należałoby ­spodziewać się decyzji o podniesieniu stóp procentowych oraz rezerw obowiąz­ko­wych - napisał w poniedziałek na osobistym blogu członek RPP Jerzy Kropiwnicki.

fot. Filip Błażejowski / / FORUM

"Zadaniem NBP będzie dostarczenie środków na sfinansowanie deficytu – przy użyciu środ­ków +zwykłych+ i +niekonwencjonalnych+. Do RPP będzie też należała walka z inflacją. Na­le­żałoby spodziewać się decyzji o podniesieniu stóp procentowych oraz rezerw obowiąz­ko­wych – co najmniej do daw­nych-nie­dawnych poziomów. Może nie zaraz – ale też bez zbędnej zwłoki, za kilka miesięcy" - napisał Kropiwnicki. (PAP Biznes)

tus/ ana/

Źródło:PAP Biznes
Tematy

Komentarze (21)

dodaj komentarz
gerth
Nadal podtrzymuję mój scenariusz bazowy jeszcze sprzed koronawirusa czyli stagflację z tym że teraz to będzie jeszcze dotkliwsze czyli jeszcze wyższa inflacja (7-8%) przy słabym jak na kraj na dorobku wzroście gospodarczym (0,5-2%) - wcześniej szacowałem inflację 4-5% i wzrost 1-3%.
I dalej twierdzę że komuna PRL 2,0 będzie rozkręcać
Nadal podtrzymuję mój scenariusz bazowy jeszcze sprzed koronawirusa czyli stagflację z tym że teraz to będzie jeszcze dotkliwsze czyli jeszcze wyższa inflacja (7-8%) przy słabym jak na kraj na dorobku wzroście gospodarczym (0,5-2%) - wcześniej szacowałem inflację 4-5% i wzrost 1-3%.
I dalej twierdzę że komuna PRL 2,0 będzie rozkręcać inflację ile wlezie napędzając nominalne ceny nieruchomości - gdy PiS rządził w latach 2005-2007 było to samo oraz po dorwaniu się do władzy (po 2015r). Generalnie rządy komuny = uciekaj z kasy w nieruchomości (może być nawet częściowo kredytowana - populiści przegrzewają gospodarkę tanim pieniądzem ile tylko mogą)

Wypowiedź Kropiwnickiego jest wyrazem jego osobistej frustracji gołębim podejściem RPP jednak prędzej stopy obniżą niż podniosą: mój scenariusz bazowy w tym przypadku to utrzymanie stóp na obecnym poziomie 1% przez co najmniej 2-3 lata (ewentualnie obniżka ale tylko jeśli dokonają tego w tym roku - o 25-50pkt - później już nie będą tykać stóp. I ta obniżka raczej na koniec roku jako pokaz rządu że coś robią w odpowiedzi na falę bezrobocia - takie ruchy są ulubione, bezkosztowe w zasadzie, a nawet opłacalne (spadek oprocentowania obligacji)).
ps. Jedno zastrzeżenie: inflacja GUS dla potrzeb:
- wyceny oprocentowania obligacji
- waloryzacji emerytur, świadczeń i innych należności SP
będzie na poziomie o kilka procent niższym od rzeczywistej czyli np przy inflacji realnej 7% oficjalna będzie w granicach 2,5% czyli w celu.
bronxbandit
Żadnej podwyżki stóp procentowych nie będzie, to ściema do kwadratu. Ilu w RPP się na to zgodzi? W tej chwili max 3 osoby więc pozamiatane, żadnych podwyżek nie będzie.

Żaden kraj przynajmniej przez kilka lat w obecnej sytuacji nie podwyższy stóp procentwych.
Bo czy nie mamy mega dodruku pustego pieniądza na skalę światową?
Żadnej podwyżki stóp procentowych nie będzie, to ściema do kwadratu. Ilu w RPP się na to zgodzi? W tej chwili max 3 osoby więc pozamiatane, żadnych podwyżek nie będzie.

Żaden kraj przynajmniej przez kilka lat w obecnej sytuacji nie podwyższy stóp procentwych.
Bo czy nie mamy mega dodruku pustego pieniądza na skalę światową? Mamy wzrosty deficytów i długów? Ujemne stopy procentowe pożerające nasze oszczędności? Niszczenie zasobów oszczędności na skalę światową? Realne straty na depozytach i obligacjach? Spadająca wartość wszystkich pensji poprzez zżerającą wszystko inflację? - tak to wszystko jest i będzie coraz bardziej się nasilać.

A Inflacja? Jaka tam inflacja, będzie hiper inflacja. Brak pracy? Nie ma kasy? Gospodarka nic nie produkuje, nie ma towarów i brak za to kasy? Ale jest na to lekarstwo - pieniądze wystarczy wydrukować i już są. Oto najlepsze magiczne rozwiązania jakie wymyśliła światła ludzkość w swej nieskończonej mądrości:


W USA podjęto środki zaradcze m.in. pod ogólnym hasłem "tysiąc dolarów do rąk każdego obywatela", nazywane tu również "rozdawaniem pieniędzy z helikoptera". Czy jednak przepis wsparcia gospodarki za pomocą dodrukowywania pieniędzy naprawdę pomoże Amerykanom i całej gospodarce światowej? Część ekspertów w USA uważa, że "w rzeczywistości reakcja Stanów Zjednoczonych w postaci drukowania pieniędzy stała się nieuniknionym trendem".

Jednak nie da się ukryć, że tego typu działania odbywają się kosztem globalnej gospodarki. Dolar amerykański jest światową walutą rezerwową i główną walutą światowego handlu. I, niestety, to właśnie z powodu finansowej hegemonii dolara, światowa gospodarka będzie musiała ponieść konsekwencje luzowania ilościowego na dużą skalę tej waluty (tj. wykupu amerykańskich obligacji przez USA, za amerykańskie dolary, drukowane "z powietrza").

Takie działania muszą spowodować poważną, globalną inflację. Rosnące ceny towarów wkrótce rozprzestrzenią się na wszystkie produkty na całym świecie, co doprowadzi do wyższych cen aktywów finansowych, a skutki tego wzrostu będą odczuwalne w realnej gospodarce.

Zauważają to Chińczycy. Anglojęzyczny Global Times napisał, że: "jako jeden z największych kredytorów amerykańskiego długu, Chiny muszą uwzględnić wpływ drukowania pieniędzy w Stanach Zjednoczonych i zachować odpowiednie środki ostrożności w odniesieniu do struktury chińskich rezerw walutowych". Tłumacząc to ostatnie zdanie z dyplomatycznego angielskiego, na potoczny polski, można zrozumieć, że: Chiny poważnie rozważają scenariusz, w którym dolary i amerykańskie obligacje z chińskich rezerw walutowych trzeba będzie natychmiast wyprzedawać, ponieważ działania Waszyngtonu doprowadzą do globalnej inflacji i katastrofalnej dewaluacji samej amerykańskiej waluty. Możemy założyć, że Pekin tym samym, wysłał publiczne ostrzeżenie do Waszyngtonu.

Również wielu amerykańskich ekonomistów wystąpiło z krytyką idei rozdawnictwa pieniędzy. Uważają oni, że jest to bezsensowne działanie, ponieważ problemem, z jakim obecnie musi zmierzyć się Ameryka, nie polega na braku pieniędzy, a rozerwaniu łańcuchów dostaw, w wyniku paniki konsumenckiej, co prowadzi dalej do rozerwania więzi kooperacyjnych w gospodarce. Eksperci dodają, że: "zwiększanie masy pieniężnej w rękach obywateli za pomocą środków nadzwyczajnych nie jest rozwiązaniem systemowym, a tylko takie mogłoby doprowadzić do uruchomienia inwestycji w gospodarce. Dla normalnego funkcjonowania gospodarki pracujący ludzie muszą otrzymywać normalne pensje, a nie "pieniądze zrzucane z helikoptera"".

Trzeba jednak przyznać, że również tradycyjne metody stymulowania biznesu w obecnej sytuacji raczej się nie sprawdzą. Zdaniem ekspertów kluczowym problemem w zaistniałej sytuacji jest dzisiaj to, że globalny system finansowy i jego polityka pieniężna już przed epidemią koronawirusa zbliżyły się do niebezpiecznej granicy, na co wyraźnie wskazuje polityka zerowych stóp procentowych wielu banków centralnych. Natomiast koronawirus tylko pogorszył istniejące wcześniej, niepokojące trendy w gospodarce. Przykładem mogą być wcześniejsze działania Europejskiego Banku Centralnego, który obniżył stopy procentowe do zera na długo przed pojawieniem się epidemii w Europie. Ważnym jest, aby skala tych działań była proporcjonalna do faktycznego zapotrzebowania, znajdującej się w kryzysie gospodarki. Może się, bowiem okazać, że znajdziemy się w sytuacji "podobnej, jak przed kryzysem w 2008 r., kiedy władze nie zdawały sobie sprawy z powagi sytuacji i próbowały stymulować gospodarkę za pomocą narzędzi punktowych", aż w końcu okazało się, że ożywienie jest możliwe tylko przy pomocy bezprecedensowych środków. W 2008 r. do systemu finansowego trzeba było przelać kilka bilionów dolarów. Teraz skala interwencji państwa może być znacznie większa.


forresty
Rotfl... stara gierka. Dobry i zły policjant. Glapa z Łonem i Ancyparowicz o wieczni niskich stopach (czyt dusimy rentowności) a Kropiwnicki z Żyżyńskim o szybkich podwyżkach (czyt "nie zarżnijcie nam PLN). Reszta na stałych pozycjach. Zapomnijcie o jakichkolwiek podyżkach na lata. Moze dojdą do 1% w dwa lata i to wszystko. Rotfl... stara gierka. Dobry i zły policjant. Glapa z Łonem i Ancyparowicz o wieczni niskich stopach (czyt dusimy rentowności) a Kropiwnicki z Żyżyńskim o szybkich podwyżkach (czyt "nie zarżnijcie nam PLN). Reszta na stałych pozycjach. Zapomnijcie o jakichkolwiek podyżkach na lata. Moze dojdą do 1% w dwa lata i to wszystko. Raczej zobaczymy we wrześniu 0% wcześniej.
Ja pisze od lat - ta rada zna kierunek tylko w jedną stronę. Chcieli ciąć stopy przy PKB 5%.
Nieruchomosci będą w kosmicznych cenach za kilka lat.
piotr76
Z tymi nieruchomościami też może być różnie, jak zacznie się robić jeszcze bardziej niestabilnie to nawet nie będzie komu tych nieruchomości kupować - znów zacznie się masowa emigracja, Ukraińcy nie przyjadą, a demografia wiadomo jaka jest.
forresty odpowiada piotr76
Nie będzie komu? Te setki miliardów na lokatach to nie mają siły nabywczej? Tu już nawet nie chodzi o zarobek z najmu który może w przysżłych cenach oscylować w okolicach zysku z lokat. Tu chodzi o przeniesienie wartosci pieniadza. Po prostu za 5 lat mieszkania moga być 60-70% droższe nie ze wzgl na koniunkturę, stope zwrotu z najmu,Nie będzie komu? Te setki miliardów na lokatach to nie mają siły nabywczej? Tu już nawet nie chodzi o zarobek z najmu który może w przysżłych cenach oscylować w okolicach zysku z lokat. Tu chodzi o przeniesienie wartosci pieniadza. Po prostu za 5 lat mieszkania moga być 60-70% droższe nie ze wzgl na koniunkturę, stope zwrotu z najmu, ale ze wzgl na pompowanie pieniądza w system, zerowe lokaty, obligacje, fundusze najniższego ryzyka... To w chwili obecnej właśnie poszło się je..ć. Tego juz nie ma. PRzy wiborze 0% obligacja korporacyjna daje ~1% marży. Nawet majstrowanie cenami nie da zyskow zna tych funduszach skoro pobierają 1% rocznie tytułem zarządzania.
Wiec wolałbym kupić mieszkanie nawet aby stało puste i płacić czynsz a zyskiwać na wzroscie ceny tego mieszkania. To mechanizm taki sam jak na akcjach w USA. FED pompuje wyceny bez zwiazku z zyskami spółek. o samo moze stać się z mieszkaniami i to już niedługo. Zysk z najmu bedzie drugorzędny.
piotr76 odpowiada forresty
Nie przeceniałbym tej siły nabywczej, mediana tych lokat to tylko kilkanaście tys. PLN na gospodarstwo domowe, więc kwoty zupełnie nie wystarczające do kupna nieruchomości poza najtańszymi działkami.
A dla tych co mają większe pieniądze nieruchomości są tylko jedną z alternatyw - masz jeszcze np. metale szlachetne, diamenty, waluty
Nie przeceniałbym tej siły nabywczej, mediana tych lokat to tylko kilkanaście tys. PLN na gospodarstwo domowe, więc kwoty zupełnie nie wystarczające do kupna nieruchomości poza najtańszymi działkami.
A dla tych co mają większe pieniądze nieruchomości są tylko jedną z alternatyw - masz jeszcze np. metale szlachetne, diamenty, waluty stabilniejsze niż PLN, zagraniczne akcje itd.. I w razie czego można te aktywa zabrać ze sobą w inne miejsce, mieszkania na drugą stronę Olzy czy Odry nie przeciągniesz.
forresty odpowiada piotr76
Kiedyś też tak myślałem jak ty. Szybko się z tego wyleczyłem. Polak nie zna lepszej lokaty niż ziemia i beton - dlatego w Polsce tak mieszkania kupuja nawet jeśłi stopy % nie były zerowe. To taka mentalność. W USA wiecej inwestuje się w NYSE.
ravauw
Ciekawi mnie w jakim kierunku pojda banki centralne, deflacja jest mozliwa w najblizszych miesiacach, budzaca sie gospodarka napedzona konsumpcja moze spowodowac inflacje na ponad 5 proc, co w polaczeniu z brakiem inwestycji moze spowodowac stagflacje, a z tym bankie centralne nie wiedza jak sobie radzic. Oby stagflacja byla tylko Ciekawi mnie w jakim kierunku pojda banki centralne, deflacja jest mozliwa w najblizszych miesiacach, budzaca sie gospodarka napedzona konsumpcja moze spowodowac inflacje na ponad 5 proc, co w polaczeniu z brakiem inwestycji moze spowodowac stagflacje, a z tym bankie centralne nie wiedza jak sobie radzic. Oby stagflacja byla tylko domyslem domoroslych ekonomistow. Pytanie brzmi czy dodrog taniego pieniadza pobudzi inwestycje czy najnizszy konsumpcjonizm
forresty
Gdzie ty deflację będziesz miał przy tej suszy, wyjeździe Ukraińców, socjalu dla suwerena, i ropie w absolutnym dołku? Wiecznie tak tania nie bedzie. Ceny kontraktów na dostawy jabłek, śliw i innych owoców są bardzo wysokie i odbiją się na wyrobach końcowych. Jogurtach, sopkach itp. W Rosji już doszli do sciany z eksportem zbóz Gdzie ty deflację będziesz miał przy tej suszy, wyjeździe Ukraińców, socjalu dla suwerena, i ropie w absolutnym dołku? Wiecznie tak tania nie bedzie. Ceny kontraktów na dostawy jabłek, śliw i innych owoców są bardzo wysokie i odbiją się na wyrobach końcowych. Jogurtach, sopkach itp. W Rosji już doszli do sciany z eksportem zbóz i zmaknęli granice. Z Polski za to zboże wypływa co wywrze dodatkową presję. Pracodawcy zmuszeni do wprowadzania obostrzen i środków nadzwyczajnych na skutek wirusa co też kosztuje. Wszystko wliczą w ceny. CPI trochę spadnie, ale nie licz na deflację. ostatnie prognozy banków rewidują CPI w góre w stosunku do wcześniejszych prognoz
rad77
Tylko kto jeszcze poprze takiego Kropiwnickiego i czy zbudują większość.. Pomarzyć jednak zawsze można.

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki