REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Królowa przyjęła dymisję Davida Camerona

2016-07-13 18:35
publikacja
2016-07-13 18:35

Królowa Wielkiej Brytanii Elżbieta II przyjęła w środę dymisję premiera Davida Camerona - poinformował Pałac Buckingham. Do czasu objęcia tej funkcji przez jego następczynię Theresę May, co ma nastąpić tego samego dnia, kraj formalnie pozostaje bez szefa rządu.

fot. Stefan Wermuth / / FORUM

Cameron udał się w środę na spotkanie z monarchinią, na którym oficjalnie podał się do dymisji.

Występując krótko wcześniej przed siedzibą na Downing Street 10, Cameron powiedział dziennikarzom, że sprawowanie stanowiska szefa rządu było dla niego "największym wyróżnieniem".

Stojąc w towarzystwie żony i trojga dzieci, ocenił, że Wielka Brytania "jest dziś o wiele silniejsza", choć jednocześnie przyznał, że "nie była to łatwa podróż".

Ustępujący premier życzył powodzenia Theresie May, która zastąpi go na stanowisku przewodniczącego Partii Konserwatywnej i szefa rządu, w negocjowaniu z UE warunków wystąpienia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty.

Wcześniej, podczas ostatniego wystąpienia w parlamencie, Cameron powiedział: "Dla mojej następczyni, która jest zdolną negocjatorką, mam jedną radę: powinniśmy postarać się o zachowanie jak najbliższych relacji z Unią Europejską ze względu na korzyści płynące z handlu, współpracy i bezpieczeństwa".

Apelował też do May, by postarała się maksymalnie ograniczyć szkody dla brytyjskiego handlu i inwestycji podczas negocjacji z pozostałymi 27 krajami UE, a także by zjednoczyła podzieloną Partię Konserwatywną i naród, rozczarowany brytyjską elitą polityczną i sfrustrowany wykluczeniem z dobrodziejstw globalizacji.

Cameron podał się do dymisji na skutek referendum z 23 czerwca, w którym mimo jego apeli Brytyjczycy zagłosowali w większości za wystąpieniem kraju z Unii Europejskiej. Theresa May, która obejmie po nim stery Partii Konserwatywnej, a tym samym i rządu, ma na osobnym spotkaniu z Elżbietą II w środę otrzymać misję sformowania nowego gabinetu.

Theresa May nowym premier Wielkiej Brytanii

fot. POOL / / FORUM

Theresa May - posłanka z blisko dwudziestoletnim doświadczeniem, która należy do najdłużej urzędujących ministrów spraw wewnętrznych - została w środę premierem Wielkiej Brytanii, zastępując Davida Camerona.

Dla 59-letniej polityk nowe stanowisko jest zwieńczeniem wieloletniego procesu budowania swojej pozycji i wiarygodności wśród kolegów i koleżanek w Partii Konserwatywnej. Jest zaledwie drugą kobietą na stanowisku premiera Wielkiej Brytanii, po Margaret Thatcher - i pierwszą, która otwarcie deklaruje, że jest feministką i zamierza promować powoływanie kobiet na wysokie stanowiska rządowe.

May urodziła się w w Eastbourne, nadmorskim mieście na południu Anglii. Jest absolwentką geografii na Uniwersytecie Oksfordzkim. Jeden z jej kolegów ze studiów wspominał w mediach, że May nigdy nie przepadała za Thatcher - już wtedy, w wieku 17 lat, żartowała, że to ona chciała zostać pierwszą kobietą na czele brytyjskiego rządu.

Po zakończeniu studiów May rozpoczęła pracę w brytyjskim banku centralnym - Bank of England - zdobywając pierwsze doświadczenia w świecie finansów. Zaczęła się też pojawiać na zjazdach Partii Konserwatywnej, która pod wodzą Thatcher reformowała Wielką Brytanię. Tuż przed wygranymi wyborami w 1987 roku, które dały Żelaznej Damie trzecią kadencję, May sama weszła do polityki, zostając radną w południowolondyńskiej dzielnicy Merton.

Po nieudanych próbach uzyskania mandatu parlamentarnego w latach 1992 i 1994, w 1997 roku Theresa May została posłanką, wygrywając w okręgu wyborczym w położonym na zachód od Londynu mieście Maidenhead, w pobliżu uniwersyteckiego miasta Reading.

Po dwóch latach zdobyła zaufanie ówczesnego lidera torysów, Iaina Duncana Smitha, i weszła w skład gabinetu cieni, obejmując resort zatrudnieniu i edukacji. W kolejnych latach zajmowała również stanowiska odpowiedzialne za transport, kulturę i media, a także pracę i ubezpieczenia społeczne.

W 2002 roku została wybrana na stanowisko sekretarza generalnego partii, z roczną kadencją. Była pierwszą kobietą na tym stanowisku - głównie symbolicznym, które jednak pozwoliło jej dogłębnie poznać struktury partyjne. W trakcie corocznej konferencji programowej przyznała wówczas, że Partia Konserwatywna bywa nazywana "okropną partią". Określenie to odnosiło się do radykalnie konserwatywnych postaw członków tego ugrupowania, postrzeganych jako osoby bez empatii społecznej, nie dbające o mniejszości etniczne i seksualne.

Po wyborach parlamentarnych w 2010 roku May objęła stanowisko ministra spraw wewnętrznych w koalicyjnym rządzie Partii Konserwatywnej i Liberalnych Demokratów. To stanowisko było uznawane za niebywale - trudne; w wyniku wyjątkowo nietrafionych nominacji w poprzednich latach, gdy rządziła Partia Pracy, zajmowało je pięć różnych osób w ciągu sześciu lat.

May sprawdziła się jako szefowa resortu spraw wewnętrznych i stała się jedną z najważniejszych postaci rządu Davida Camerona. Współpracownicy wspominają jej niechęć do podejmowania nadmiernego ryzyka i tendencje do "mikrozarządzania" swoimi pracownikami, podkreślając jednak jej niezwykłą pracowitość i zaangażowanie. Jako minister spraw wewnętrznych May rozpoczęła m.in. daleko idącą reformę policji, a także zaostrzyła walkę z terroryzmem, doprowadzając m.in. do deportacji radykalnego muzułmańskiego kleryka Abu Katady do Jordanii.

May, choć związana z prawym skrzydłem Partii Konserwatywnej, poparła m.in. legalizację małżeństw homoseksualnych, a także wielokrotnie podkreślała konieczność uwzględnienia społecznego aspektu polityki gospodarczej. Jednocześnie głosowała jednak za podniesieniem opłat za studia.

May popierała wysłanie wojsk do Iraku i Afganistanu.

W toku kampanii przed referendum ws. członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej May opowiedziała się - zdaniem komentatorów, głównie z powodu lojalności wobec premiera Camerona - za pozostaniem kraju we Wspólnocie, choć od lat krytykowała unijne instytucje. Nie była jednak aktywna w kampanii, występując publicznie zaledwie kilkukrotnie - i za każdym razem podkreślając swoje zastrzeżenia wobec pewnych aspektów członkostwa, takich jak brak możliwości obniżenia poziomu imigracji z innych państw Unii Europejskiej, w tym z Polski.

Po referendum zgłosiła swoją kandydaturę do zastąpienia Camerona na stanowisku przewodniczącego Partii Konserwatywnej i premiera Wielkiej Brytanii. W toku wewnętrznej rywalizacji pokonała m.in. wiceminister energii Andreę Leadsom i ministra sprawiedliwości Michaela Gove'a.

W ciągu ostatnich 50 lat aż 12 premierów W. Brytanii zajęło to stanowisko nie w wyniku wyborów powszechnych, a przejęcia władzy wewnątrz rządzącego ugrupowania. Kiedy w podobny sposób władzę w Partii Pracy od Tony'ego Blaira przejął Gordon Brown, Theresa May była wśród tych, którzy domagali się rozpisania przedterminowych wyborów, argumentując, że jest to nowemu premierowi potrzebne do uzyskania demokratycznego mandatu.

Za najważniejsze wyzwanie stojące przed May uważa się negocjacje w sprawie wyjścia W. Brytanii z Unii Europejskiej. "Brexit to Brexit - i uczynimy z niego sukces" - zapowiedziała. Komentatorzy spodziewają się, że jedną z pierwszych decyzji nowej premier będzie stworzenie nowego ministerstwa odpowiedzialnego za rozmowy z Brukselą.

(PAP)

akl/ ro/ jakr/ az/

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (11)

dodaj komentarz
~płonący_kołchoz
Co Unia Europejska dała Brytyjczykom? Dała 3 rzeczy;
- obowiązek wpłaty rocznej składki w wysokości 18 mld euro do kasy UE
- małżeństwa gejowskie
- imigrantów
~SSSSSSSSSS
Władze UK chciały w taki sposób wyjść z UE, żeby plebs w całej Europie myślał sobie że nie chciały. Najprawdopodobniej cała rodzina królewska i inni wpływowi Brytyjczycy zadowoleni byli z wyników referendum.
Gdyby wpływowi ludzie z UK nie chcieli wyjść z UE, to referendum nie odbyłoby się lub odbyłoby się kolejne referendum
Władze UK chciały w taki sposób wyjść z UE, żeby plebs w całej Europie myślał sobie że nie chciały. Najprawdopodobniej cała rodzina królewska i inni wpływowi Brytyjczycy zadowoleni byli z wyników referendum.
Gdyby wpływowi ludzie z UK nie chcieli wyjść z UE, to referendum nie odbyłoby się lub odbyłoby się kolejne referendum w którym ludzie po zabiegach socjotechnicznych zagłosowaliby za pozostaniem w UE.
~GDP
Nieważne kto premierem bo każdy jest posłuszny królowej . Niektórym się wydaje że to fasada.A w stosunkach UK - EU nie może być po negocjacjach wynik WIN-WIN bo wyszło by na to że EU straciła by dobry wizerunek. A poza tym wszyscy już wiedzą że angole to straszni ściemniacze . I jest jedna podstawowa zasada nigdy nie wierz angolowi.
~Jan
Oficjalny ster państwa przejęła Teresa która od 6 lat sterowała a właściwie reprezentowała rzeczywiście sterujących tym państwem. Dla mnie zagadką pozostaje to czy oficjalna zmiana kursu GB jest efektem demokracji czy efektem zarządzania tą demokracją.
~system
Najważniejszy powód , to to że będzie można przyspawać ”Brytke” do kołchozu ponownie, znaczy kopnięcie artykułu 50. Kulisy polityki jakie to proste!
~radekzradomia
to nie jest żadna tam Theresa May tylko nasza Tereska Maj spod Radomia, co to wyemigrowała 20 lat temu
~szarutki
Naród sfrustrowany wykluczeniem z dobrodziejstw globalizacji - jakie prawdziwe i szczere słowa byłego premiera, bo to jest logiczne globalizacja służy tym na górze, Większość Brytyjczyków to wie, teraz wszyscy próbują ich zastraszać.
~Znafffca
Większość Brytyjczyków będzie teraz płacić wyższe ceny bo są małą wyspą uzależnioną w dużej mierze od importu, a ten odbywa się w dolarach albo euro.
~UK
Spory łańcuch na szyi pani premier May,podczas przemówienia powitalnego na Downing Street 10.Może to jakiś goldenowy talizman?
~Donek
To czyste złoto prosto ze skarbca Amber Gold.

Powiązane: Wielka Brytania

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki