Przymusowa restrukturyzacja Getin Noble Bank przemeblowała obraz sytuacji w polskim sektorze bankowym. Getin przed wrześniową zmianą miał największy udział „franków” w portfelu kredytowym. Teraz dołączył do grona nieaktywnych graczy, a wśród giełdowych kredytodawców jest nowy lider w tej kategorii.


30 września Bankowy Fundusz Gwarancyjny poinformował o rozpoczęciu przymusowej restrukturyzacji Getin Noble Banku. Większość działalności instytucji kontrolowanej do tej pory przez Leszka Czarneckiego została przeniesiona do nowego podmiotu, utworzonego przez BFG i System Ochrony Banków Komercyjnych. Z przeniesienia wyłączono kredyty hipoteczne denominowane lub indeksowane do walut obcych. Pozostały one w portfelu Getin Noble Banku.
Getin Bank pod kilkoma względami wyróżniał się wśród innych instytucji, które mają w swoich portfelach kredyty hipoteczne oparte na franku szwajcarskim. Po pierwsze, należał do czołówki w kategorii wartości portfela CHF – na koniec I kw. 2022 r. miał 8,8 mld zł tego rodzaju aktywów. Był także jednym z najbardziej obciążonych pozwami kredytobiorców. Liczba spraw już na koniec marca 2022 r. przekraczała 9,5 tys., a wartość przedmiotów sporu w relacji do wartości portfela sięgała 37 proc.
Przymusowa restrukturyzacja przesunęła Getin Noble Bank do grupy „banków-kadłubków”, które w portfelu mają niemal wyłącznie problematyczne kredyty. Zbliżonej wielkości portfel ma Raiffeisen Bank International (ok. 9,3 mld zł), a nieco mniejszy – Bank BPH (ok. 6,3 mld zł na koniec I kw. 2022 r.). Chociaż Getin nie udzielał od kilku lat kredytów hipotecznych, to 30 września stanowi wyraźną cezurę – od tego momentu instytucja wypada z grona banków aktywnych na rynku.
Kredytobiorcy skarżą decyzję BFG
Kancelarie obsługujące kredytobiorców Getin Banku skarżących kredytodawcę zachęcały swoich klientów do składania skarg na decyzję Bankowego Funduszu Gwarancyjnego dotyczącą przymusowej restrukturyzacji Getin Noble Bank S.A. Taką rekomendację wydała m.in. firma Votum, która w przygotowanym wzorze pisma wskazuje, że m.in.:

- Nie zbadano, czy kredytobiorcy „frankowi” nie poniosą wskutek wszczęcia przymusowej restrukturyzacji większych strat, niż miałoby to miejsce w przypadku ogłoszenia jego upadłości.
- W nieuzasadniony sposób zróżnicowano traktowanie kredytobiorców „frankowych” i pozostałych.
- Majątek pozostawiony w Getin Noble Bank nie będzie wystarczający do zaspokojenia roszczeń konsumentów, którzy zawarli z bankiem wadliwe umowy.
Losy skarg skierowanych do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie będą zapewne jednym z najgorętszych wątków „frankowych” najbliższych tygodni. Kredytobiorcy z uwagą będą obserwować także rozwój sytuacji w sądach. Brak na razie zgodnych interpretacji kwestii np. utrzymania postanowień o zabezpieczeniu, które pozwalały nie płacić spierającym się w sądach kredytobiorcom rat do momentu rozstrzygnięcia.
Które banki są najbardziej obciążone „frankami”?
W ostatnich latach w zestawieniach najbardziej „frankowych” instytucji przewodził Getin Noble Bank. Relacja kredytów hipotecznych bazujących na szwajcarskiej walucie do całego portfela kredytów ogółem oraz kredytów mieszkaniowych w jego przypadku rosła. Był to wynik braku „rozwadniającej” wskaźnik nowej sprzedaży hipotek. Teraz Getin Noble Bank należy zaliczyć do osobnej kategorii – banków posiadających niemal wyłącznie „frankowe” aktywa.
Z najnowszych raportów okresowych banków notowanych na warszawskiej giełdzie wynika, że pierwsze miejsce po Getinie przejmuje Bank Ochrony Środowiska oraz Bank Millennium. Na kolejnych pozycjach znalazły się mBank i grupa Santander Banku. Warto odnotować, że wartości prezentowanych wskaźników w przypadku tych instytucji z biegiem czasu maleją, a na okresowe wahania ma wpływ także kurs waluty. Przykładowo w Banku Millennium relacja „frankowych” hipotek do kredytów mieszkaniowych spadła w drugim kwartale 2022 r. o 0,6 pp., w mBanku – o 0,4 pp., a w Santander Banku o 0,5 pp.
Najbliższym istotnym terminem we „frankowym kalendarzu” będzie 12 października. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wypowie się wówczas w sprawie zasadności żądania przez banki wynagrodzenia za korzystanie z kapitału w przypadku umów uznanych za niewiążące.




























































