Najważniejsza w niedawnej deklaracji prezydenta Ukrainy prezydenta Wołodymyra Zełenskiego jest zmiana nastawienia, języka i podejścia do ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej w porównaniu do tego, co obserwowano przez ostatnie tygodnie - ocenił w poniedziałek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.


Kosiniak-Kamysz był proszony przez dziennikarzy w Tyńcu o ocenę piątkowej deklaracji Zełenskiego, że zostaną otwarte wszystkie archiwa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy oraz Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy dotyczące tragicznych wydarzeń XX wieku na Wołyniu, i że zostaną podjęte decyzje w sprawie wydania dodatkowej, znaczącej liczby zezwoleń na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne.
Szef MON podkreślił, że aby nastąpiła naprawa stosunków polsko-ukraińskich i pojednanie, musi po pierwsze nastąpić „przyjęcie przez Ukraińców prawdy”, a po drugie - upamiętnienie i ekshumacje.
Ocenił, że idąca w ślad za słowami prezydenta Zełenskiego sobotnia deklaracja szefa ukraińskiego IPN, że zgody na kolejne ekshumacje ofiar rzezi wołyńskiej będą wydawane natychmiast, jest krokiem w dobrą stronę. - Więc nie tylko słowa, ale (są) też poważne deklaracje ze strony organu, który to wykonuje - zaznaczył szef MON.
Stwierdził, że deklaracja Zełenskiego nie jest przełomem, ale stanowi daleko idącą zmianę w nastawieniu w porównaniu do tego, co obserwowaliśmy przez ostatnie tygodnie. - Najważniejsza w tej deklaracji była zmiana nastawienia, zmiana języka i podejście do ekshumacji; uważam, że to jest kluczowe - zaznaczył szef MON.

Podkreślił, że dla upamiętnienia i godnego pochówku ofiar najważniejsze są szybkie decyzje w sprawie ekshumacji. - Jeżeli to będzie miało miejsce, to to jest przełom - zaznaczył.
Szef MON był też pytany o słowa wiceprezesa PiS Przemysława Czarnka, który w ubiegłym tygodniu powiedział w TV Republika, że Polska powinna wykorzystać pozycję w UE i NATO, by wymóc na Ukrainie zmianę polityki względem Polski. Stwierdził, iż „trzeba zmusić Unię Europejską, również naszą pozycją w UE, do tego, żeby zaprzestać na ten moment finansowania w jakikolwiek sposób zbrojeń na Ukrainie i odbudowy Ukrainy, dopóki Ukraina nie wejdzie na ścieżkę wartości proludzkich”.
Kosiniak-Kamysz ocenił, że słowa Czarnka są niebezpieczne, bo „w jawny sposób nawołują do tego, żeby nie wspierać już Ukraińców”. - To jest i głupie, i niezgodne z polską racją stanu, i przeciwko naszym sojusznikom, na czele z USA, bo szczyt NATO wyraźnie powiedział: wspierać Ukrainę na ile się da - powiedział szef MON.
Nawiązał też m.in. do rosyjskiego ataku na Ukrainę, który miał miejsce w nocy z soboty na niedzielę. W ocenie mediów był to najbardziej intensywny ostrzał stolicy Ukrainy od 2022 r., czyli początku inwazji Rosji na pełną skalę.
Minister obrony zauważył, że w czerwcu w wyniku działań wojennych w Ukrainie zginęło najwięcej cywilów od kwietnia 2022 r. Według niego to pokazuje, że ci wszyscy, którzy opowiadają, że wojny nie ma i przeszli do porządku dziennego nad obecną sytuacją, „są w głębokim błędzie”.
Podkreślił, że z dwóch powodów należy wspierać Ukrainę, a pierwszy z nich ma charakter „humanitarno -chrześcijański”. - Jeżeli giną dzieci, lecą bomby na żłobki i szpitale, to trzeba po prostu po ludzku pomagać - stwierdził. Po drugie, zauważył, im dalej będzie Federacja Rosyjska od granicy z Polską, im bardziej się zużyje, im więcej rakiet, samolotów, uzbrojenia straci, tym lepiej i bezpieczniej dla Polski.
Szef MON został też spytany, co zrobić, żeby zatrzymać wzrost nastrojów antyukraińskich, czy jest na to szansa i co w tej sprawie mogą zrobić politycy.
Kosiniak-Kamysz podkreślił, że zatrzymanie tych nastrojów zależy nie tylko od polityków. Według niego, „trzeba na pewno nie słuchać takich głupot, które opowiada pan Czarnek”, który „wzywa do niewspierania Ukrainy i zrównuje de facto Rosję z Ukrainą”.
Zaznaczył jednocześnie, że „rozumie frustrację i zmęczenie wojną”. W kontekście tej wypowiedzi wskazał też na „głupie zachowanie niektórych Ukraińców, które kompletnie nie przystoi”. - Nie można w tak obcesowy sposób łamać polskiego prawa, jak wjeżdżać, na przykład do Morskiego Oka samochodem i pokazywać, że wszystko ma się gdzieś – mówił Kosiniak-Kamysz, nawiązując do zdarzenia z maja tego roku. Ukrainiec, który popełnił ten czyn, otrzymał zakaz wjazdu do Polski. Szef MON podkreślił, że „tak będzie w każdym przypadku”.
- Więc za to musimy być wszyscy odpowiedzialni, nie słuchać głupot, które opowiadają niektórzy politycy, i też przywoływać (ich) do porządku – mówił Kosiniak-Kamysz. Z drugiej strony – dodał – strona ukraińska powinna też „wezwać swoich obywateli do przestrzegania wszystkich zasad i reguł, jeżeli są gośćmi w naszym państwie”. (PAP)
wni/ nl/ rgr/ par/





























































