Po trzecim kwartale 2025 roku liczba klientów prawie stoi w miejscu, ale liczba kont osobistych rośnie wyraźnie szybciej. Rynek należy do kilku największych banków. Analiza danych za trzeci kwartał nasuwa wniosek, że banki są na etapie „pogłębiania relacji”, a nie „walki o każdy nowy rachunek”.


W III kwartale 2025 roku liczba klientów indywidualnych w polskich bankach wyniosła około 53,1 miliona. To zaledwie ułamek procenta więcej niż w poprzednim kwartale. Pamiętajmy, że liczby klientów nie można zestawiać np. z liczbą ludności Polski. Wiele osób dubluje się między bankami, bo korzysta z ofert kilku instytucji. Każda z nich liczy takiego klienta jako swojego.
Zupełnie inny obraz pojawia się przy rachunkach osobistych – tych jest już ponad 42 miliony, a ich liczba rośnie zdecydowanie szybciej niż sama baza klientów. Można zatem dojść do wniosku, że rynek jest już nasycony. Banki nie mogą liczyć na masowy napływ nowych użytkowników – większość dorosłych Polaków dawno ma swoje pierwsze konto. Zamiast pozyskiwać nowych klientów, instytucje finansowe starają się więc zwiększyć liczbę produktów na jednego użytkownika i utrzymać jego codzienną aktywność.
Zobacz także
PKO BP rządzi, a Millennium i ING przyspieszają
W zestawieniu liczby klientów liderem pozostaje PKO Bank Polski, który obsługuje około 11,7 mln klientów indywidualnych i ma ponad 9,6 mln kont osobistych. To największa baza w kraju i wyraźnie większa niż w jakimkolwiek konkurencyjnym banku. Drugie miejsce zajmuje Bank Pekao, który ma około 6,7 mln klientów indywidualnych i ponad 5,6 mln ROR. Na trzeciej pozycji pozostaje Santander Bank Polska – ponad 4,9 mln klientów i niemal 4,8 mln kont.
Najciekawszy ruch w górę zanotowało Millennium. Liczba jego klientów zbliża się do 5 mln, a liczba kont osobistych przekroczyła już 3,7 mln. Bank od dłuższego czasu wyróżnia się jednym z najszybszych temp wzrostu wśród dużych graczy. Aktywnych klientów przybywa mu szybciej niż konkurencji, a dodatkowe konta otwierane w ramach promocji czy jako rachunki pomocnicze stają się ważną częścią tego wyniku. ING Bank Śląski również nie zwalnia – z ponad 4,6 mln klientów i około 4 mln kont osobistych należy do najstabilniejszych instytucji na rynku.

mBank znów nietypowy: więcej kont niż klientów
Nietypowe zjawisko możemy zaobserwować w mBanku. Ma około 4,1 mln klientów indywidualnych, ale ponad 4,5 mln kont osobistych. Ale trzeba mieć na uwadze, że liczba klientów ogółem w mBanku to 4,7 mln. Ta dziwna dysproporcja może więc wynikać z metodologii przekazywanych nam danych.
Nie ulega też wątpliwości, że wpływ może mieć efekt cyfrowego profilu instytucji – zakładanie dodatkowego konta jest szybkie i proste, a klienci chętnie otwierają kolejne rachunki do oszczędzania, promocji lub budżetowania. W efekcie liczba kont może faktycznie rosnąć szybciej niż liczba użytkowników.
Rynek stabilny, choć nie bez wyjątków
Część banków nadal porządkuje swoje bazy. BNP Paribas i Credit Agricole notują spadki liczby klientów, głównie z powodu zamykania nieaktywnych rachunków. Mimo to nie wpływa to znacząco na ogólny obraz branży – sektor pozostaje stabilny, a liczba relacji wciąż delikatnie rośnie.
To właśnie stabilność jest główną cechą rynku pod koniec 2025 roku. Większość Polaków raczej nie zmienia banków zbyt często, a jeśli to robi – to najczęściej po to, aby otworzyć dodatkowe konto, a nie likwidować dotychczasowy rachunek.
Rachunek osobisty jako centrum relacji
To, że kont przybywa szybciej niż klientów, nie jest przypadkiem. Konto osobiste stało się centrum relacji z bankiem. To przez nie przechodzą płatności, wpływy, przelewy i aktywność w aplikacji mobilnej. Trzeba też pamiętać, że niektóre banki proponują lepsze warunki lokat czy kredytów osobom, które zdecydują się założyć konto.
Trzeci kwartał 2025 roku potwierdził, że wzrost sektora polega już nie na zdobywaniu nowych użytkowników, ale na utrzymaniu i rozwijaniu relacji z tymi, którzy są w systemie od dawna.



























































