Czechy wypełniłyby zobowiązania wynikające z art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego dotyczącego wspólnej obrony, gdyby któryś z członków NATO, np. Polska, został zaatakowany – oświadczył w poniedziałek premier Czech Andrej Babisz, cytowany przez agencję CTK.


- Republika Czeska będzie oczywiście przestrzegać art. 5; nie będę komentował słów premiera (Słowacji Roberta) Ficy – powiedział Babisz po poniedziałkowym posiedzeniu czeskiego rządu.
Babisz odniósł się w ten sposób do słów swojego słowackiego odpowiednika, który w zeszłym tygodniu stwierdził w opublikowanym w sieciach społecznościowym nagraniu, że nie chce, aby Słowacja „stała się częścią jakiegokolwiek konfliktu zbrojnego z powodu jakiegoś artykułu 5”. W ocenie Ficy Zachód szuka pretekstów do konfliktu zbrojnego z Rosją.
Babisz przyznał, że nie ma żadnych informacji, by Czechy miały zostać zaatakowane przez drony lub pociski rakietowe. Jak zaznaczył, Polska znajduje się w innej sytuacji, ponieważ wojna w Ukrainie toczy się w jej bezpośrednim sąsiedztwie.
- Gdyby coś się wydarzyło, oczywiście pomoglibyśmy Polsce na podstawie art. 5 – podkreślił.

Wypowiedź Ficy skomentował również prezydent Czech Petr Pavel, który w latach 2015-2018 przewodniczył Komitetowi Wojskowemu NATO. Pavel określił tę wypowiedź jako „niezwykle poważną”; jak dodał, nie powinna ona stanowić przykładu do naśladowania.
Czeski prezydent nie uważa, by istniało ryzyko bezpośredniego ataku militarnego Rosji na którekolwiek z państw NATO. Jego zdaniem Moskwa mogłaby jednak, na przykład, przeprowadzić zakrojony na większą skalę atak hybrydowy.(PAP)
mrf/ mal/





























































