REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Koniec z gimnazjami? System nie potrzebuje reformy

Łukasz Piechowiak2015-10-29 16:26główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2015-10-29 16:26
Dodaj Bankier.pl w Google

Prawo i Sprawiedliwość proponuje likwidację gimnazjów już od 1 września 2016 roku. Zdaniem posłów PiS reforma sprzed 16 lat była błędem. Wprowadzenie gimnazjów osłabiło polską edukację oraz negatywnie wpłynęło na wychowanie nastolatków. Ich likwidacja oznacza powrót do 8-letniej podstawówki i 4-letniego liceum.

Koniec z gimnazjami? System nie potrzebuje reformy
Koniec z gimnazjami? System nie potrzebuje reformy
/ FORUM

W Polsce mamy 7612 gimnazjów, w których 1138 tys. dzieci uczonych jest przez 100,5 tys. nauczycieli. Na oświatę w Polsce wydajemy ok. 4% PKB rocznie, czyli ok. 65 mld zł. Z tego 18% stanowi koszt utrzymania gimnazjów, czyli ok. 12 mld zł rocznie. Dla porównania na szkoły podstawowe wydajemy ok. 21 mld zł.

Likwidacja gimnazjów znajduje poparcie w społeczeństwie. Zdaniem wielu Polaków ich wprowadzenie w 1999 roku wcale nie doprowadziło do poprawy jakości kształcenia, a wręcz odwrotnie. Dzieci powtarzają materiał, który omawiano w podstawówce, do tego dochodzą kwestie wychowawcze. Młodzież w wieku gimnazjalnym zaczyna sięgać po używki, nauczyciele nie radzą sobie z trudniejszą młodzieżą, rodzice też często nie kontrolują własnych dzieci. Niektóre gimnazja bardziej przypominają ośrodki wychowawcze niż szkoły, a nie taki był cel reformy. Do tego dochodzi argument, że nauczyciele mają zbyt mało czasu, by poznać ucznia i go czegoś nauczyć.

Czy gimnazja stoją za sukcesem polskich uczniów teście PISA?

Kontrargument to dobre wyniki polskich uczniów w międzynarodowym teście PISA, który sprawdza poziom wiedzy i umiejętności w zakresie czytania, matematyki i rozumowania w naukach przyrodniczych u tych dzieci, które ukończyły 15. rok życia. Testy PISA konstruowane są tak, by zawierały pytania neutralnie kulturowo, tzn. nie pytały dzieci z konkretnych krajów o sprawy, które są dla większości z nich oczywiste, bo żyją w regionie mocniej zaangażowanym w daną problematykę, np. nie pyta się dzieci o to, kto jest prezydentem USA lub Polski.

Badanie przeprowadza się co trzy lata. W ostatniej edycji Polska zajęła wysokie 8. miejsce wśród krajów OECD i 14. na świecie. To duży sukces i Bank Światowy stwierdził, że to zasługa m.in. wprowadzenia gimnazjów. Kłopot w tym, że to nie jest takie oczywiste. W ostatnich latach polska oświata nastawiona była na nauczenie dzieci poprawnego wypełniania testów wg określonego klucza odpowiedzi. Wcześniej system nie kładł na to tak dużego nacisku, co tłumaczy gorsze wyniki w latach ubiegłych.

Wakacje na giełdzie

fot. Krystian Maj / / FORUM

Pojawił się też zarzut, że Polska (i inne kraje) manipulują doborem uczniów do testu, wskazując tych, którzy mają szanse osiągnąć najlepszy wynik, a gorszych po prostu w tym czasie odsyłając do domów - do wzięcia udziału w badaniu potrzebna jest bowiem zgoda rodziców.

Likwidacja gimnazjów raczej nie będzie miała negatywnego wpływu na nasze wyniki w teście PISA, ale to wcale nie oznacza, że byłby to prosty i bezbolesny proces, który udałoby się spokojnie przeprowadzić w ciągu 12 miesięcy.

Czytaj dalej: Kogo przenieść, kogo zostawić?

Kogo przenieść, kogo zostawić?

Po pierwsze, część dzieci należałoby przenieść z powrotem do podstawówek wraz z nauczycielami, a to skomplikowana sprawa, która wiąże się także ze zwolnieniami nauczycieli i protestami rodziców. Nie wiadomo też, jak długo trwałby okres przejściowy i czy np. obecni uczniowie II klasy gimnazjum mieliby od razu iść do 4-letniego liceum (lub innej szkoły ponadgimnazjalnej), czy mieliby dokończyć program w ramach gimnazjów. Wówczas uczniowie 6 klas poszliby od razu do klasy siódmej w swojej starej podstawówce, ale to oznaczałoby, że szkoły należałoby do tego dostosować.

Zamknięcie szkoły to też nie jest prosta sprawa, bo niektóre placówki niepubliczne np. mają zaciągnięte kredyty oraz kontrakty na świadczenie konkretnych usług. Ich wypowiedzenie generuje dodatkowe koszty.

Wiele lat trwał proces dostosowania szkół do potrzeb uczniów w różnym wieku szkolnym, niektóre gimnazja nie nadają się do tego, by przekształcić je w podstawówki, a niektóre podstawówki nie mogą uczyć starszych dzieci chociażby ze względu na brak odpowiedniego wyposażenia sal lekcyjnych. Czasy się zmieniły – 15 lat temu w trakcie przenoszenia uczniów z jednego budynku do drugiego nikt za bardzo nie przejmował się tym, że łazienki nie są dostosowane do maluchów czy niepełnosprawnych uczniów, krzesła są za małe lub duże, a w bibliotece brakuje lektur szkolnych. Dzisiaj jest to nie do pomyślenia.

Gimnazja też musiały nauczyć się być gimnazjami

Proces wyłączenia gimnazjów ze szkół podstawowych był prostszy również ze względów kadrowych – łatwiej jest zatrudnić nauczycieli w podstawówkach do nauki w klasach 7-8 nawet wśród własnej kadry, niż przyjmować do gimnazjów pedagogów zajmujących się klasami I-III. To absurdalne, by nagle w niektórych gimnazjach zmienionych na podstawówki jednocześnie uczono tylko dzieci w wieku 7 lat i 13-15 lat, czyli pierwszą, siódmą i ósmą klasę. Innymi słowy, gdyby reforma doszła do skutku, to wiele roczników czekałby ścisk, eksperymenty edukacyjne i niepewna atmosfera.

Może też być trudno z etatami. W wielu mniejszych szkołach, które dostałyby zastrzyk uczniów, w interesie niektórych nauczycieli z już „dzielonymi etatami” byłoby zyskanie nowych godzin ze starszymi uczniami. Nie trzeba by było wtedy zatrudniać nauczycieli z zamykanych gimnazjów, a to dla tych ostatnich gorzej niż zła wiadomość.

Przy każdej fuzji, nawet szkolnej, zawsze dochodzi do redukcji załogi (w tym etatów kierowniczych). Szacując, że pracę straciłaby 1/5 nauczycieli gimnazjów, czyli 20 tys. ludzi, otwarte pozostaje pytanie, co z nimi zrobić? Profesor Gliński zapewnia, że nie będzie żadnych zwolnień, ale te słowa mają raczej charakter życzeniowy. Trzeba być realistą -  wymuszenie dobrowolnego odejścia nie mieści się w definicji zwolnienia, ale skutek dla nauczyciela jest podobny.

Według jakiego klucza zwalniać? Według jakiego klucza zatrudniać? Kogo na wsiach skazać na bezrobocie, a komu kazać dojeżdżać do pracy po 30 km dziennie? Co zrobić z budynkami zamkniętych placówek? Skąd wziąć pieniądze na rozbudowanie tych szkół, które przyjmą nowych uczniów? Szybka reforma po prostu oznacza wielki chaos organizacyjny – od darmowego podręcznika zaczynając, na rejonizacji uczniów kończąc.

Tego nie da się zrobić w rok i w zasadzie trudno powiedzieć, czy rzeczywiście jest to konieczne. Może lepszym rozwiązaniem byłoby dofinansowanie gimnazjów, zwiększenie uprawnień nauczyciela w kwestiach wychowawczych (większe kary finansowe dla rodziców niegrzecznych i nieuczących się dzieci) oraz większy nacisk na naukę, a nie „wyrównywanie poziomów”. System potrzebuje korekty, a nie reformy.

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (208)

dodaj komentarz
~Gimnazjalistka
Jestem obecnie uczennicą 3 klasy gimnazjum.Moim zdaniem likwidacja placówki oświatowej jaką jest gimnazjum jest totalnym głupstwem.Ja sam nie mogłam się doczekać pójścia do gimnazjum ponieważ miałam w podstawówce prześladowców,oraz okropne nauczycielki które zamiast uczyć darły się na dzieci.Prze takie rzeczy uraz w mózgu pozostaje Jestem obecnie uczennicą 3 klasy gimnazjum.Moim zdaniem likwidacja placówki oświatowej jaką jest gimnazjum jest totalnym głupstwem.Ja sam nie mogłam się doczekać pójścia do gimnazjum ponieważ miałam w podstawówce prześladowców,oraz okropne nauczycielki które zamiast uczyć darły się na dzieci.Prze takie rzeczy uraz w mózgu pozostaje na całe życie.i założe się, że nie tylko ja tak miałam.A w gimnazjum spotkałam się z lepszymi nauczycielami,a klasa jest o niebo lepsza.
~adam
moze lepiej zlikwidowac pis
~ada
niech likwidują daremne wypłaty na dyrekcje
~ANTY-PARTIA
Ja jestem za likwidacją SENATU, a w sejmie zmniejszyć liczbę posłów o 50%.
~pionekzPionek
Rozwiązanie jest proste...skoro jest tak dobrze?...zostawić program nauczania a zlikwidować gimnazjum...czy to takie trudne ? hmmm nie rozumiem...
~Ferrycy
Mam dzieci w podstawówce i gimnazjum. Z moich obserwacji wynika, że największym problemem wychowawczym w obecnym systemie są klasy 4-6 w podstawówce a nie gimnazja. Do 3 klasy podstawówki włącznie dzieci są pod opieką dedykowanego nauczyciela, który raczej stara się jak może o "swoje" dzieciaki. Od 4 klasy dzieci mają nominalnego Mam dzieci w podstawówce i gimnazjum. Z moich obserwacji wynika, że największym problemem wychowawczym w obecnym systemie są klasy 4-6 w podstawówce a nie gimnazja. Do 3 klasy podstawówki włącznie dzieci są pod opieką dedykowanego nauczyciela, który raczej stara się jak może o "swoje" dzieciaki. Od 4 klasy dzieci mają nominalnego wychowawcę i osobnego nauczyciela od każdego przedmiotu. W praktyce nikt się nimi nie zajmuje a problemy wychowawcze są ignorowane przez dyrekcję tak długo jak się da.
W gimnazjach (przynajmniej tych które znam) jest lepiej - w sumie nie wiem czemu ale takiego poziomu agresji jak w klasach 4-6 podstawówki - nie ma.
~bwerpachowska
No chyba się odezwał nauczyciel gimnazjum , no a w gimnazjum "dzieci" mało że nie mają "dedykowanego " nauczyciela to przez trzy lata robią co chcą , a wiadomo co chcą w tym wieku
Agresja u dzieci 10-cio letnich i brak opieki dziwne????????
~alina odpowiada ~bwerpachowska
Tyle, że bunt i agresja zależy od wieku dziecka. Czy będzie w gimnazjum czy w 7. klasie i tak będzie agresywny. Likwidując gimnazja nie zlikwidujemy niestety agresji.
~eeeee
Popieram. Mam dziecko w 6 klasie. Prosiło mnie o przeniesienie do innej klasy , bo w tej nie wytrzymuje psychicznego gnębienia. Mam nadzieję że chociaż w tym roczniku zostanie jeszcze gimnazjum. Można wtedy mieć jakiś wybór.
~anna
Dokładnie to samo zauważyłam, moja córa jest bardzo zadowolona z gimnazjum, lubią się w klasie. Dodam, że od czwartej klasy przechodziliśmy katusze, bo tak się w klasie ,,lubili".

Powiązane: Edukacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki