21 czerwca 2024 roku to szczęśliwy dzień dla milionów uczniów, którzy rozpoczynają dziś wakacje. Nie każdy z nich będzie miał czerwony pasek, ale życie pokazuje, że da się bez niego dobrze żyć. Niestety w polskiej szkole oceny wciąż są ważniejsze od kompetencji przyszłości i kreatywności.


Od kilku dni trwa medialna burza o czerwone paski na świadectwach. Jedni są "za", bo to nagroda za wysokie oceny, inni są "przeciw", bo niższa ocena nie zawsze oznacza lenistwo ucznia. - "Znam dyskusje dotyczące świadectw, ale dzisiaj wiem, że rodzice są do tego megaprzekonani i nie ma takiej atmosfery, żebyśmy zmieniali kwestię pasków" – mówiła we wtorek w TVN24 ministra edukacji Barbara Nowacka.
"Albo nie będzie żadnych pasków na szkolnych świadectwach, albo będą takie, które docenią nie tylko naukę, ale również inne aktywności. Jeżeli zostawiamy biało-czerwone paski, to powinniśmy rozpocząć dyskusję i pracę nad tym, aby inne wyróżnienia również na świadectwie się znalazły" - stwierdził w rozmowie z PAP Jakub Tylman - pedagog, nauczyciel przedmiotów artystycznych, twórca projektów edukacyjnych, inicjator ogólnopolskiej kampanii społecznej "Szkoły bez zadań domowych" i akcji "kolorowe świadectwa". Tylman to również laureat nagrody im. Ireny Sendlerowej "Za naprawienie świata", wyróżniony Nagrodą im. Janusza Korczaka oraz w konkursie Wielkopolski Nauczyciel Roku 2022, odznaczony Medalem Komisji Edukacji Narodowej za zasługi dla oświaty i wychowania.
W jego ocenie biało-czerwony pasek na świadectwie jest zaznaczeniem, że są uczniowie, którzy bardzo dobrze się uczą. "Dla mnie on nie nadaje uczniom większej wartości, bo doskonale wiem, jak radzą sobie uczniowie w późniejszym życiu. Ten pasek nie jest gwarancją sukcesu" - podkreślił.
Czasy, kiedy "głupio" pytać
Żyjemy w czasach, kiedy jesteśmy oceniani na każdym kroku - w szkole, w pracy, na ulicy, czy w internecie. Jak wynika z raportu "Mogę wszystko. Co na to współcześni uczniowie?" Fundacji Teach for Poland, co czwarty uczeń z klas 4-8 szkół podstawowych i więcej niż co trzeci uczeń liceum przyznaje, że nie zadaje pytań, kiedy nie ma pewności. Zdecydowanie częściej podkreślają, że starają się na własną rękę znaleźć odpowiedzi. To niezbędna umiejętność do uczenia się przez całe życie i rozwiązywania problemów, ale może świadczyć także o czymś innym.

- Myślę, że to też jest związane ze strachem przed byciem ocenionym jako ktoś, kto czegoś nie wie. Zadanie pytanie oznacza, że nie mamy na nie odpowiedzi, czyli potencjalnie czegoś nie wiemy, i to jest zamknięte koło - tłumaczy w rozmowie z Newseria.pl Katarzyna Nabrdalik, prezeska Fundacji Teach for Poland.
Z raportu wynika również, że ponad połowa uczniów regularnie wyznacza sobie cele, a prawie dwie trzecie przyznaje, że kiedy chce coś osiągnąć, wyznacza sobie cel i opracowuje plan działania. Raport wskazuje jednak, że wielu z nich kojarzy termin "cel" przede wszystkim z ocenami. Uczniowie przyjmują postawę, że wyniki w nauce są dominującym, jeśli nie jedynym, wyznacznikiem sukcesu w życiu. W dużej mierze to efekt komunikatów, które przekazują szkoły w odniesieniu do sukcesu i osiągnięć.
Polska szkoła oderwana od rzeczywistości?
Niestety konstrukcja systemu edukacji w Polsce się nie zmienia i w dużej mierze przypomina ten jeszcze z XIX wieku. Mało jest miejsca na innowacje, kreatywność, nieszablonowe myślenie. Ot, najepszym przykładem są wszelkiej maści egzaminy, gdzie ważne jest wstrzelić się w klucz. To nie oceny się liczą, lecz umiejętności, które pozwolą młodym osobom przejść przez życie.
- Szkoła zdecydowanie lepiej może przygotowywać do dorosłości. Celem naszej edukacji jest wciąż wystawianie ocen i realizowanie podstawy programowej, bardzo mało jest spójności w tym, jakie kompetencje i umiejętności chcemy rozwijać w naszych uczniach i uczennicach, a to one w przyszłości będą czymś, co sprawi, że uczniowie i uczennice odniosą sukces i zawodowy, i życiowy - przekonuje Katarzyna Nabrdalik.
- To, co my widzimy, to jest brak skupienia się na rozwoju umiejętności, kompetencji miękkich, właśnie kompetencji przyszłości, czyli krytycznego myślenia, współpracy, kreatywności, empatii, współodczuwania, już nie wspomnę o technologiach, które są obecne w naszym życiu na co dzień - wymienia prezeska Fundacji Teach for Poland.
- Pierwszą rzeczą, którą należy zrobić, jest przemyślenie, jakie kompetencje i jakie umiejętności chcemy kształtować w społeczeństwie. Takie prace się już dzieją. Instytut Badań Edukacyjnych wraz z Ministerstwem Edukacji Narodowej i NGO-sami, Teach for Poland również, tworzy profil absolwenta i absolwentki szkoły podstawowej. To będzie podstawa do tego, żeby stworzyć nowe podstawy programowe oparte na rozwoju tych kompetencji i umiejętności - dodaje.
Oprac. JM





























































