Koniec półrocza, kwartału, miesiąca...
Większość tez postawionych w poprzednim komentarzu tygodniowych zostało zweryfikowanych na korzyść. Przypuszczam, ze to jednak nie koniec i najciekawsze rzeczy na rynku walutowym dopiero będą się działy. Szczególnie warta wspomnienia jest wypowiedź magnata finansowego Georga Soros, który w wywiadzie dla agencji Reuters wyraził przekonanie, iż wieloletni trend wzrostowy dolara amerykańskiego uległ odwróceniu. Obecnie - zdaniem Sorosa - należy się liczyć z nawet 30% deprecjacją dolara względem większości głównych walut światowych. Tym samym Soros potwierdził moje wypowiedzi sprzed pół roku, kiedy to dostrzegłem możliwość odwrócenia 11 letniego trendu na rynku eur/usd oraz na rynku chf/usd. Jestem przekonany, iż przez ostatnie pół roku Soros spokojnie likwidował swoje inwestycje dolarowe (akcje, obligacje, może nawet grunty) i wchodził w inwestycje nominowane w euro, franku szwajcarskim, jenie czy choćby w funcie brytyjskim. Dziś, kiedy już sam zabudował odpowieni portfel, kiedy w jego aktywach zabrakło dolarów, powiedział coś, co ma taki oto sens: "Ja już się nachapałem, a teraz możecie sprzedawać dolary...". I tak się pewnie stanie. Rynek ma jeszcze w pamięci wypowiedź Sorosa sprzed kilkunastu lat, kiedy to podobną opinię wyraził wobec funta brytyjskiego. I nawet Bank Centralny Anglii nie był w stanie uratować funta przed znaczną deprecjacją. Dolar traci także względem korony szwedzkiej, korony czeskiej, i tylko względem słabej ostatnio złotówki utrzymuje swe notowania. Najważniejszy jest jednak rynek dolar-euro, gdzie w piątek kurs doszedł w pewnym momencie do poziomu 0,9987 i otarł się tym samym o ważny z psychologicznego punktu widzenia poziom 1:1. Spodziewam się, iż już na początku przyszłego tygodnia euro będzie droższe od dolara.
Co to oznacza dla naszej waluty? Koszyk (dolar i euro)systematycznie drożeje. W piątek kosztował już nawet 4,0656 złotego. Na wykresie tygodniowym widać jednak, iż zbliżamy się do opadającej linii długoterminowego trendu spadkowego. Obecnie linia ta znajduje się na wysokości 4,08 złotego za koszyk. Na tygodniowym wykresie kursu euro względem złotego pojawił się następny (chyba już czwarty z kolei) sygnał wzmocnienia długiej pozycji, kiedy to pokonany został szczyt z sierpnia 2001 roku na wysokości 3,99 złotego. Na podobnym wykresie dla dolara, sygnał taki jeszcze się nie pojawił, co świadczy iż złotówka traci jedynie do euro. Posiadacze kredytów dolarowych mogą czuć się zadowolenie. Gorzej z osobami, które zaciągnęły kredyty w euro czy też we franku szwajcarskim. Co ciekawe na listach dyskusyjnych osoby, które obecnie mają problem (euro i frank mocno drożeją), niedawno wskazywały, iż branie kredytu w euro oraz we franku jest bezpieczne, gdyż waluty te są stabilne. No tak, na razie stabilnie rosną ;-)
Tak więc w ostatnich dniach złotówka podobnie jak dolar staje się jedną z najsłabszych walut. Nasza "duma narodowa" traci na wartości nie tylko względem euro, franka i funta brytyjskiego (tutaj na wykresie tygodniowym po przebiciu poziomu 6,30 złotego pojawi się silny sygnał kupna waluty brytyjskiej), lecz także względem korony czeskiej (w ciągu roku wzrost o ponad 40%) i forinta (wzrost o ponad 26% w ciągu roku). Ciekawy jestem, czy gdyby doszło do jeszcze silniejszej deprecjacji złotego, czy wreszcie Rząd RP byłby zadowolony? Czy może zacząłby się martwić, iż zbyt silna deprecjacja złotego może utrudnić obsługę zadłużenia zagranicznego. Gdyby miał się zrealizować scenariusz podawany przez Sorosa, i gdyby złoty już nie tracił dalej na wartości (kurs koszyka pozostałby w okolicach 4 złotych), to euro może kosztować 4,5 złotego, a dolar 3,5 złotego. Przyznam, że jako posiadacz wieloletniego kredytu hipotecznego zaciągniętego w USD byłbym z tego powodu bardzo zadowolony.
Na zakończenie słów kilka na temat rynku pieniężnego, który ostatnio jest w cieniu tego, co dzieje się na Foreksie. Spójrzmy na krzywą FORWARD dla lokat złotowych z rynku międzybankowego, jaka utworzyła się w dniu 28 czerwca (czyli już po decyzji RPP o kolejnej obniżce stóp procentowych). Z ształtu krzywej wynika, iż uczestnicy rynku oczekują w ciągu najbliższych kilku miesięcy dwóch kolejnych cięć stóp procentowych - tym razem po 25 punktów bazowych za każdym razem (lub jednego cięcia o 50 punktów). W skali najbliższych dwunastu miesięcy stopy depozytów jedno miesięcznych powinny - zdaniem rynku - spaść jeszcze o 175 punktów w stosunku do notowań bieżących. Oznacza, to, iż seria obniżek stóp nie dobiegła jeszcze końca.
Podobna krzywa dla rynku lokat dolarowych wskazuje, iż uczestnicy rynku oczekują wzrostu stóp w USA w wysokości 25 punktów bazowych dopiero w ciągu najbliższych pięciu miesięcy. Wcześniej gracze rynkowi spodziewali się podwyżki stóp już w ciągu miesiąca. Teraz oczekiwania te uległy znacznej zmianie. Bardzo podobne oczekiwania są na rynku lokat nominowanych w euro. Tutaj jednak wszystko rozgrywa się o 150 punktów wyżej niż na rynku dolara. Oznacza, to, iż nawet w przypadku jednoczesnych podwyżek stóp w USA oraz w Unii, różnica w wysokości stóp będzie utrzymywać się na tym samym poziomie - czyli 150 punktów bazowych i to przez najbliższe 12 miesięcy. To kolejny element (obok afer giełdowych w USA, obok obaw przed kolejnym atakiem terrorystów na USA), który skłania inwestorów do sprzedaży dolarów i zakupie euro. Te półtora procent więcej po ulokowaniu pieniędzy na rynku międzybankowym jest znaczącą kwotą, którą banki zdają się nie gardzić.
Podtrzymuję wobec tego (ha! teraz gdy mam już sprzymierzeńca w osobie Georga Sorosa, to łatwiejsze) swoje tezy, iż przez najbliższych kilka lat dolar będzie tracić na wartości względem głównych walut światowych. Nie odważę się jednak powiedzieć, iż po 2-3 latach na rynek nie powróci trend umacniania dolara. Ale tym będziemy się martwić za kilka lat. Dziś dolar idzie w odstawkę i warto o tym pamiętać. Jeśli zaś chodzi o naszą złotówkę, to obawiam się ,iż nadal będzie tracić na wartości, lecz cała para pójdzie w euro. Dolar ma szansę zakisić się na dłużej na wysokości 4 złotych. Gdyby jednak złoty już złapał oddech i ustabilizował się na wysokości 4 złotych za koszyk (dolar plus euro), to zgodnie z prognozą Sorosa, możemy być świadkami kursu 4,5 złotego za euro i 3,5 złotego za dolara. Ale to dopiero za kilkanaście miesięcy.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę trafnych decyzji inwestycyjnych w nadchodzącym tygodniu. Być może jest to mój ostatni komentarz na stronach portalu Bankier.pl. Być może jednak będziemy spotykać się tutaj jeszcze przez kilka najbliższych miesięcy. Najbliższy tydzień zadecyduje. Mam nadzieję, iż moje komentarze przyczyniły się do pobudzenia szarych komórek w waszych głowach. Mam nadzieję także, iż język jakim się posługiwałem we wszystkich komentarzach był zrozumiały nawet dla laika. To zawsze przyświecało moim zamiarom.
Jacek Maliszewski
e-mail:
Jacek.Maliszewski@waw.bankier.pl





























































