Zdaniem ekonomistów PKO BP wielkimi krokami zbliża się koniec cyklu zacieśnienia polityki pieniężnej w Polsce. Eksperci przewidują, że przed nami jeszcze tylko dwie podwyżki stóp procentowych.


Rada Polityki Pieniężnej już dziewięć razy z rzędu podnosiła stopy procentowe, windując je aż o 590 pb. Analitycy PKO BP zwracają uwagę, że jest to najszybszy i największy cykl podwyżek od przyjęcia strategii bezpośredniego celu inflacyjnego w 1998 r. Stopa referencyjna NBP wynosi obecnie 6 proc. i jest najwyższa od listopada 2008 r.
Podczas czerwcowej konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński stwierdził, że "zbliżamy się do końca cyklu podwyżek stóp", który był dotąd dość "drastyczny".
Ekonomiści PKO BP zakładają w swoim scenariuszu bazowym, że faktycznie tak się stanie. Ich zdaniem czekają nas jeszcze dwie podwyżki kosztu pieniądza - w lipcu i wrześniu - po 25 pb. każda. Eksperci przewidują, że Rada będzie podnosić stopy na najbliższych posiedzeniach, reagując na wzrost bieżącej inflacji, aby zakotwiczyć oczekiwania inflacyjne. W efekcie stopa referencyjna sięgnie 7 proc. i pozostanie na tym poziomie do III kwartału przyszłego roku, gdy RPP ponownie zacznie luzować politykę pieniężną. Analitycy przewidują, że na koniec 2023 r. stawka bazowa wyniesie 5,75 proc.
"Bilans ryzyka dla takiego scenariusza jest asymetryczny w stronę większej liczby i skali podwyżek ze względu na zachowanie bieżących procesów inflacyjnych (możliwe, że szczyt inflacji nastąpi wyżej i później) oraz ewentualną presję na złotego związaną ze zdecydowanym zaostrzaniem polityki pieniężnej Fed" - piszą ekonomiści PKO BP. Inni eksperci raczej podnosili ostatnio prognozy dot. ścieżki stóp procentowych, biorąc pod uwagę jastrzębi zwrot w głównych bankach centralnych świata, m.in. Fedzie czy EBC. W poniedziałek analitycy Credit Agricole poinformowali, że oczekują podwyżek do poziomu 7,75 proc. w III kwartale tego roku.

Eksperci z PKO BP podkreślają jednak, że dostrzegają szereg argumentów za przyjęciem bardziej ostrożnego podejścia.
"Po pierwsze, skala dotychczasowego zaostrzenia polityki pieniężnej była drastyczna i przyczyni się do znacznego schłodzenia koniunktury (recesja od 3q22 do 1q23), co widać już bardzo wyraźnie na rynku kredytowym i mieszkaniowym, ale coraz mocniej również w zachowaniu konsumentów. Naszym zdaniem RPP może się liczyć z tym, że obecny cykl podwyżek będzie bardziej kosztowny dla wzrostu, niż wynika z dawnych szacunków (wg badań NBP wzrost WIBOR3M o 1pp po 3-5 kwartałach obniża dynamikę PKB o 0,2-0,4pp, a inflację o 0,2-0,3pp). Szybka i duża skala podwyżek może implikować występowanie nieliniowego wpływu (każda kolejna podwyżka coraz bardziej osłabia wzrost). W szczególności silniejsza niż modelowo może być reakcja popytu gospodarstw domowych, które częściej niż dekadę temu korzystają z kredytów mieszkaniowych (ich relacja do PKB wzrosła z 7% w 2010 do 16% w 2021)" - wskazują.
"Po drugie, warunki monetarne w Polsce będą dalej zacieśnianie nawet bez dalszych podwyżek stóp NBP, za sprawą indeksacji umów kredytowych, zaostrzenia polityki kredytowej na skutek rekomendacji KNF oraz podwyżek stóp procentowych SNB i EBC (ponad 20% kredytów mieszkaniowych w Polsce to kredyty walutowe)" - dodają.
"Po trzecie, po „zielonym świetle” dla KPO krajowa waluta zachowuje się jak czeska korona, a nie węgierski forint, co oznacza, że można ograniczyć premię za ryzyko wymaganą przy agresywnej polityce Fed. Testem dla opcji zakończenia cyklu podwyżek stóp NBP będzie zapowiadana zmiana polityki CNB pod wodzą nowego, ultragołębiego prezesa (A. Michl)" - kończą.
Ekonomiści zidentyfikowali główne źródła niepewności dla prognozy. Są to: decyzje Fedu i EBC, kształtowanie się ścieżki inflacji oraz tempo i skala pogorszenia koniunktury.
Jeszcze bardziej gołębią prognozę zaprezentowali dziś analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Maciej Kalwasiński






























































