REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

W ZUS coraz bardziej gorąco. Związki walczą o 1200 zł podwyżki, grożą strajkiem

Katarzyna Wiązowska2026-05-12 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2026-05-12 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

W Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych narasta konflikt płacowy między związkami zawodowymi a kierownictwem instytucji. Strona społeczna domaga się podwyżek w wysokości 1200 zł brutto dla każdego pracownika i nie wyklucza strajku. ZUS odpowiada, że takie żądania są nierealne w świetle obowiązującego planu finansowego i przepisów dotyczących dyscypliny finansów publicznych.

W ZUS coraz bardziej gorąco. Związki walczą o 1200 zł podwyżki, grożą strajkiem
W ZUS coraz bardziej gorąco. Związki walczą o 1200 zł podwyżki, grożą strajkiem
fot. Włodzimierz Wasyluk / / Forum

W drugiej połowie kwietnia w wielu polskich miastach protestowali pracownicy ZUS, aby zwrócić uwagę na zbyt niskie wynagrodzenia i przeciążenie pracą. Konflikt ten jednak nie został rozwiązany.

Zarobki nieadekwatne do obowiązków

Według Wiolety Nogaj, przewodniczącej Związku Zawodowego „Kadra” w ZUS, zarobki pracowników tej instytucji są zdecydowanie nieadekwatne do ilości wykonywanych obowiązków, których cały czas przybywa.

Reklama

– Wśród nich znajduje się m.in. obsługa takich programów jak np. 800+, aktywny rodzic, świadczenia uzupełniające 500+, rodzicielskie świadczenia uzupełniające, renta wdowia, wyliczanie stażu pracy, tarcze „covidowe”, które w niektórych obszarach weryfikowane są do dzisiaj, czy zmiany legislacyjne w zakresie świadczeń krótkoterminowych uprawniające do kolejnych uzupełnień przy zasiłku macierzyńskim – mówi Bankier.pl Wioleta Nogaj.

Dlatego związkowcy postulują podwyżkę płac o 1200 zł brutto.

Wakacje na giełdzie

Podwyżki nie zależą od pracodawcy?

ZUS odpowiada, że podwyżki są przedmiotem corocznych negocjacji prowadzonych w ramach Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy i nie mogą zostać wprowadzone jednostronnie przez pracodawcę.

Jak informuje Karol Poznański, rzecznik prasowy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, podczas kwietniowych rozmów przedstawiono propozycję wzrostu wynagrodzeń o 200 zł brutto na etat oraz jednorazowej nagrody w wysokości średnio 3400 zł brutto, co daje koszt 145,6 mln zł. Według Zakładu jest to maksymalny poziom możliwy do sfinansowania w ramach budżetu na 2026 r.

– Strona związkowa nie zaakceptowała przedstawionej propozycji i podtrzymuje swoje stanowisko co do podwyższenia wynagrodzeń wszystkim pracownikom w wysokości 1200 zł brutto na etat – mówi Bankier.pl Karol Poznański. – Jednocześnie na ten moment nie podejmuje dalszych rozmów w zakresie alternatywnych rozwiązań mieszczących się w granicach planu finansowego jednostki.

Wydatki tylko według planu

ZUS argumentuje, że realizacja postulatu związków zawodowych oznaczałaby konieczność pozyskania ponad 1 mld zł dodatkowych środków.

– Jako jednostka sektora finansów publicznych jesteśmy zobowiązani dokonywać wydatków wyłącznie w granicach obowiązującego planu finansowego – podkreśla Karol Poznański. – Zakład kilkukrotnie występował do Ministerstwa Finansów o zwiększenie funduszu wynagrodzeń ponad przewidziane 3 proc., jednak nie uzyskał zgody.

Przedstawiciel ZUS przekonuje również, że proponowane 200 zł podwyżki oznacza w praktyce wyższy koszt dla budżetu instytucji ze względu na wpływ na inne składniki wynagrodzeń, takie jak premie kwartalne, „trzynastki”, dodatki stażowe czy odprawy emerytalne.

Co roku wyższe pensje?

ZUS przypomina też, że w ostatnich latach pracownicy regularnie otrzymywali podwyżki wynagrodzenia zasadniczego, które były ustalane corocznie z partnerami społecznymi. W poszczególnych latach 2020-2025 kształtowało się to następująco:

  • 2020 r. - średnio 350 zł, maksymalnie 500 zł,
  • 2021 r. - po 300 zł,
  • 2022 r. - średnio 900 zł, maksymalnie 1.200 zł,
  • 2023 r. - po 500 zł,
  • 2024 r. - średnio 500 zł, maksymalnie 800 zł,
  • 2025 r. - średnio 6 proc., min 400 zł.

– Oznacza to, że podwyżki przyznawane były w jednakowej bądź mało zróżnicowanej wysokości dla wszystkich pracowników – podkreśla Karol Poznański. – Ten system wzrostu wynagrodzeń oraz wprowadzany na wniosek partnerów społecznych w 2024 roku nowy element wynagradzania, czyli dodatek stażowy, który w zależności od posiadanego stażu pracy w ZUS zwiększył wynagrodzenia pracowników dodatkowo od 1 do 20 proc., spowodowały rozbieżności i pogłębiły różnice w wynagrodzeniach na podobnych stanowiskach. Przeciętne wynagrodzenie całkowite na etat w 2025 r wyniosło 9.750 zł brutto.

Realne płace odbiegają od średniego wynagrodzenia?

Tymczasem zdaniem związkowców, pracodawca mówiąc o wysokości płac w organizacji podaje do publicznej wiadomości informacje dotyczące średniego wynagrodzenia, które odbiegają od zarobków większości pracowników.

– Wylicza je biorąc pod uwagę również płace wyższej kadry kierowniczej, lekarzy orzeczników czy pracowników IT, które są znacznie wyższe niż pozostałej załogi. Tymczasem wiele osób zarabia naprawdę mało - około 5200 – 5500 zł brutto – twierdzi Wioleta Nogaj.

ZUS gotowy do zawarcia porozumienia

Zdaniem rzecznika ZUS, pracodawca jest nadal gotowy do zawarcia porozumienia płacowego.

– Przeliczając środki proponowane na podwyżki oraz nagrodę jednorazową, pracownicy Zakładu mogą otrzymać dodatkowo blisko 600 zł brutto miesięcznie z wyrównaniem od 1 stycznia br. Jest to propozycja zdecydowanie bardziej korzystna niż wynikające z ustawy budżetowej 3 proc. podwyżki dla sfery budżetowej – twierdzi Karol Poznański. – Wyższych środków pracodawca nie może już przeznaczyć na wynagrodzenia, ponieważ oznaczałoby to przekroczenie planu finansowego oraz naruszenie przepisów dyscypliny finansów publicznych.

Spór dotyczy także kwestii formalnych. Strona związkowa zgłosiła żądanie podwyżek w trybie ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, jednak ZUS uważa, że w świetle obowiązującego Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy nie doszło do formalnego sporu zbiorowego. Zdaniem ZUS układ nie został wypowiedziany, a więc obowiązuje tzw. klauzula pokoju społecznego.

"Strajk to ostateczność"

Konflikt w jednej z największych instytucji publicznych w Polsce może więc wejść w kolejną, bardziej napiętą fazę.

Związkowcy podkreślają, że ich celem jest przede wszystkim zwrócenie uwagi rządu na problem niskich płac w ZUS. Liczą na mediacje i kompromis, choć przyznają, że w razie fiaska rozmów możliwe będą dalsze kroki protestacyjne.

– Uważamy, że rząd powinien pochylić się nad tym problemem. Dlatego chcemy zwrócić na to jego uwagę – mówi Wioleta Nogaj. – Mamy nadzieję, że mediacje skończą się kompromisem. Jeżeli to się nie uda konieczny będzie strajk. Jednak nie jest on naszym celem. To ostateczność – dodaje przedstawicielka związków zawodowych.

Jak podkreśla rzecznik ZUS, cały czas pracuje on bez zakłóceń, a wypłata świadczeń oraz obsługa klientów odbywa się na bieżąco.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Jest porozumienie w rodzinie i biznesach Zygmunta Solorza. Czy miliarder wróci do spółek?
Katarzyna Wiązowska
Katarzyna Wiązowska
redaktor Bankier.pl

Dziennikarka prasowa i internetowa. Z wykształcenia ekonomistka, PR-owiec i psycholog komunikacji medialnej. Bliskie jej są tematy dotyczące rynku pracy, przedsiębiorczości i kreatywności. Lubi rozmawiać z ludźmi, poznawać ich historie, również biznesowe. Z pasji – kinomanka.

Tematy

Komentarze (24)

dodaj komentarz
barysza51
Powinni zmienić się w kopalnię to pieniążki będą płynąć szerokim strumieniem.
enthe
Dlaczego nazywacie protestujących stroną społeczną? Tak naprawdę strona społeczna to przedsiębiorcy, którzy muszą na ten cały bajzel (24,7% zatrudnionych) zapracować. Im podwyżki wynagrodzeń, nam podwyżki składek ZUS.
miketheripper
Wygodna praca przy rozdzielaniu pieniędzy.
stefan_wilmont_i_ryszard_cyba
Nie ma przeciez obowiazku pracy dla Panstwa mozna isc do Biedronki rozstawiac tpowar na półklce i przepychać pol tonowe palety, zarabiając miliony na kasie od 6tej rano do 24tej jak sie komuś picie kawki w biurze nie podoba i nieodbieranie telefonów!
bha
Prawidłowo trzeba walczyć o swoje nie tylko dla siebie ale i swoich rodzin bo ileż lat i dekad można pracować za Minimalną Rynkową lub w porywać niewiele więcej! i to niestety w coraz Większym Ogromie już branż i zawodów na Rynku i w Gospodarce. ILE lat i dekad można pracować sumiennie, fachowo kompetntnie, wydajnie bez jakieś konkretnej Prawidłowo trzeba walczyć o swoje nie tylko dla siebie ale i swoich rodzin bo ileż lat i dekad można pracować za Minimalną Rynkową lub w porywać niewiele więcej! i to niestety w coraz Większym Ogromie już branż i zawodów na Rynku i w Gospodarce. ILE lat i dekad można pracować sumiennie, fachowo kompetntnie, wydajnie bez jakieś konkretnej motywacji do pracy nie tylko tej finansowej, ale i nawet jakiegoś w przyszłości choćby małego awansu, nagrody premii i ttd....... NO ILE ???.
miketheripper
Bez bodźca do ruchu nigdy nie będzie porządnej motywacji myślę
miketheripper
No to niech emeryci popychają kraj do przodu. W końcu za coś biorą pieniądze.
andregru
Wszystko załatwiamy przez internetowy portal a urzędników coraz więcej z coraz większymi roszczeniami.
men24a
Mam znajomą w ZUSie
Zawsze mi mówiła "a ja mam zawsze przygotowaną stertę niewypełnionych dokumentów na koniec miesiąca żeby nikt się nie czepiał że nie mam co robić, realnej pracy mam na 3 dni w miesiącu"
I mówiła że najgorsza robota w ZUSie to przy okienku, tam się pracuje.
enthe
To jest prawo Parkinsona w praktyce. Prawo to mówi, że praca rozszerza się tak, aby wypełnić czas dostępny na jej ukończenie. Można ująć to w nieco prostszy sposób. Otóż bardzo często mamy wrażenie, że im więcej czasu posiadamy na wykonanie danej pracy, tym dłużej faktycznie ona zajmuje. W ten sposób zadanie, które jesteśmy w stanie To jest prawo Parkinsona w praktyce. Prawo to mówi, że praca rozszerza się tak, aby wypełnić czas dostępny na jej ukończenie. Można ująć to w nieco prostszy sposób. Otóż bardzo często mamy wrażenie, że im więcej czasu posiadamy na wykonanie danej pracy, tym dłużej faktycznie ona zajmuje. W ten sposób zadanie, które jesteśmy w stanie wykonać w godzinę, może zostać rozłożone nawet na cały dzień.

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Ważne linki