REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Komuda: od prezydenta oczekuję polityki faktów a nie mitów

2015-05-25 11:55
publikacja
2015-05-25 11:55

Chciałbym, by prezydent przypomniał wyborcom, jaka jest rola głowy państwa w naszym ustroju. Jest on po pierwsze – strażnikiem konstytucji, po drugie – zwierzchnikiem sił zbrojnych i po trzecie – obok Rady Ministrów, drugim w państwie organem władzy wykonawczej.

Komuda: od prezydenta oczekuję polityki faktów a nie mitów
Komuda: od prezydenta oczekuję polityki faktów a nie mitów
fot. ingimage / / ingimage

Mamy w Polsce system parlamentarno-gabinetowy, zatem prezydent może i powinien być inicjatorem projektów reform i działań w kluczowych dla naszej gospodarki obszarach i w najbardziej gardłowych sprawach. Ma ku temu stosowny aparat: Kancelaria Prezydenta RP zatrudnia na etatach 397 osób i kosztuje podatników 168 mln zł rocznie.

Dobry program wyborczy, a potem dobra prezydentura, powinny więc zaczynać się od właściwej diagnozy tego, jakie są te gardłowe problemy trapiące nasze społeczeństwo. Chodzi o kilka problemów – nie kilka tuzinów, bo program, w którym jest wszystko jest w istocie pusty. Ponieważ każdy ma swoje koniki, ja mam je także, więc nie zawaham się ich użyć.

Największe wyzwanie to rynek pracy

W moim poczuciu największą porażką ostatniego 25-lecia i największym wyzwaniem przyszłości jest w Polsce to jak wygląda nasz rynek pracy: jego postępująca dualizacja, ciągle wysokie bezrobocie, niski wskaźnik aktywności zawodowej… Wyliczać można długo. Jednak źródłem, praprzyczyną większości problemów Polaków są po prostu niskie wynagrodzenia – wynagrodzenia, których pułap nie nadążą ani za wzrostem gospodarczym, ani za wzrostem wydajności pracy. Brak oszczędności, skłonność do wcześniejszego przechodzenia na emeryturę i nieodkładanie pieniędzy w III filarze, praca ponad siły (jesteśmy jednym z najbardziej zapracowanych narodów Europy), pułapka niskiego dochodu, w jaką zdaje się właśnie wpada nasza gospodarka, do tego problemy demograficzne – te i wiele innych negatywnych zjawisk ma swój początek w tym, że zarabiamy mało.

Drugi problem to erozja reguł gry w naszej gospodarce, szczególnie jeśli chodzi o rynek pracy. Jak podaje Państwowa Inspekcja Pracy w 2013 roku 14% skontrolowanych przedsiębiorstw swoim pracownikom nie płaciło w ogóle, 15% płaciło z opóźnieniem, 1/3 nie płaciła za nadgodziny, 18% zatrudniało na czarno. Prezydent powinien – nie tylko jako obrońca konstytucyjnego ładu, ale ładu państwowego w ogóle – zaangażować się w poprawianie mechanizmów eliminujących takie patologie. Część naszych pracodawców z ignorowania obowiązującego prawa uczyniła model biznesowy – nie tylko szkodliwy dla pracowników, ale niebezpieczny dla całych branż, gdyż daje nieuczciwym przewagę wobec tej większości, która jest uczciwa. Nasz rząd – ten, i poprzedni, i jeszcze poprzedni, i wszystkie wcześniejsze – najwyraźniej nie dostrzega tu problemu. Może to jest właśnie miejsce dla prezydenta?

Wakacje na giełdzie

Polityka faktów a nie mitów

Mój koncert życzeń i zażaleń skończę na kwestii fundamentalnej. Chciałbym, aby Prezydent RP stał na straży polityki opierającej się na faktach, a nie na opiniach, przekonaniach, mitach, wiedzy potocznej itd. Jeśli wprowadzamy dany instrument polityki, powiedzmy jak sprawdził się za granicą i jak wyglądał nasz jego polski pilotaż (bo przecież powinniśmy testować na naszym podwórku nowe narzędzia, czyż nie?). Jakie były krótko i średnioterminowe skutki, jakie mogą być skutki długoterminowe i zewnętrzne (czasem naprawiając jedno psujemy coś innego), czyli jak wygląda cały bilans takiego działania. Nie zawsze jest to łatwo policzyć, ale na szczęście elekt nie pracuje sam, otoczony jest ekspertami z różnych dziedzin, może oprzeć się na pracy szeregu instytucji analizujących wszelkie aspekty naszej rzeczywistości.

Z o wiele większym entuzjazmem przyjmowalibyśmy wtedy inauguracje programów takich jak Pierwsza Praca, gdybyśmy wiedzieli, że wydanie 2,7 mld zł z funduszu pracy w perspektywie 5 lat pozwoli nam oszczędzić na zasiłkach i innych kosztach społecznych 3 mld zł, prawda? Tymczasem żyjemy w kraju, gdzie skutków wprowadzenia becikowego, programu kosztującego nas 400 mln zł, nikt nie próbował zmierzyć. To ten sam kraj, który od kilku lat równolegle do ustawy budżetowej tworzy budżet zadaniowy – próbę uporządkowania polityki państwa wedle celów z przyporządkowanymi do nich wskaźnikami oceny realizacji. Dokument ten jest nieodmiennie kiepskiej jakości, nikt o nim nie słyszał i nie służy do niczego – choć w niektórych krajach taka metoda zarządzania środkami publicznymi funkcjonuje od przeszło ćwierćwiecza.

Takie trzy sfery działalności przyszłego prezydenta sobie wymarzyłem.

Łukasz Komuda, ekspert Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych, redaktor portalu Rynekpracy.org

Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Wybory prezydenckie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki