Doszło do wycieku gazu z gazociągu Nord Stream 1 na Morzu Bałtyckim w dwóch miejscach na północny wschód od Bornholmu - poinformowała we wtorek Szwedzka Administracja Morska. W poniedziałek duńskie władze informowały o nieszczelności w gazociągu Nord Stream 2. Według profesora Tomasa Karbergera z Uniwersytetu Technicznego Chalmers w Goeteborgu jest mało prawdopodobne, aby zdarzenia losowe spowodowały uszkodzenia obu gazociągów.


"Ostrzegamy znajdujące się w pobliżu statki i prosimy o zachowanie bezpiecznej odległości w promieniu 5 mil (prawie 10 km) od miejsc wycieków" - podała w komunikacie Szwedzka Administracja Morska.
Jednocześnie wydano ostrzeżenie dla samolotów, aby nie zniżały się na tych obszarach na odległość poniżej 1000 metrów.
Awaria ma miejsce w szwedzkiej wyłącznej strefie ekonomicznej.
Narodowa Sieć Sejsmologiczna Szwecji: dwie eksplozje w pobliżu gazociągów Nord Stream
Stacja pomiarowa szwedzkiej Narodowej Sieci Sejsmologicznej (SNSN) zarejestrowała w poniedziałek dwie silne podwodne eksplozje na obszarach, gdzie stwierdzono wyciek z gazociągów Nord Stream. "Nie ma wątpliwości, że to eksplozje" - stwierdził Bjoern Lund z SNSN.

Jeden z wybuchów miał magnitudę 2,3 i został zarejestrowany w 30 stacjach pomiarowych w południowej Szwecji.
Według naukowców pierwszy wybuch odnotowano w nocy z niedzieli na poniedziałek o godz. 2:03, a drugi w poniedziałek wieczorem o godz. 19:04.
Ostrzeżenia dla żeglugi o zagrożeniu spowodowanym wyciekiem gazu szwedzka Administracja Morska opublikowała w poniedziałek o godz. 13.52, a następnie o godz. 20:41.
Według Lunda do eksplozji doszło w miejscu, które nie jest na ogół wykorzystywane do ćwiczeń marynarki wojennej. "Zwykle jesteśmy informowani przez wojsko o możliwych detonacjach" - podkreślił.
Informację o wybuchach jako pierwsza podała szwedzka telewizja publiczna SVT.
Szefowa szwedzkiej dyplomacji Ann Linde zwołała sztab kryzysowy z udziałem ministra obrony Petera Hultqvista.
Siły zbrojne Danii opublikowały zdjęcia świadczące o wycieku gazu z NS na Bałtyku.
Fiński ekspert: dla wszystkich jest jasne, że za wyciekami z Nord Stream stoi Rosja
To nie jest żaden wypadek, gdy do wycieków doszło w obu rurociągach Nord Stream, „dla wszystkich jest oczywiste, że stoi za tym Rosja” – uważa fiński ekspert ds. polityki energetycznej i środowiskowej Rosji Veli-Pekka Tynkkynen.
Wygląda na to, że Rosja „uzbroiła” także swoją infrastrukturę i teraz to wykorzystuje; to wojna psychologiczna i przykład eskalacji – ocenił profesor Tynkkynen, cytowany przez dziennik „Helsingin Sanomat”. „Rosja dąży do pokazania swojej władzy i tego, że jest w stanie zaszkodzić Europie” – dodał.
Zaznaczył przy tym, że obecnie „nie ma zupełnej pewności co do winy Rosji”, ale jego zdaniem takiej pewności nigdy nie będzie, bo w interesie Putina nie leży otwarte mówienie o udziale jego państwa w uszkodzeniu rurociągu.
Tynkkynen przypomniał też, że gazociąg Nord Stream 1 przez 10 lat działał bez zarzutu. Dlatego - w jego opinii - teraz może chodzić o pewnego rodzaju „sabotaż”.
Wskazał również na problem środowiskowy związany z uwalnianiem się z rurociągu do atmosfery metanu, gazu cieplarnianego wielokrotnie bardziej szkodliwego od CO2. Tym samym chodzi o uderzenie w unijne cele klimatyczne - zaznaczył.
Tynkkynen jest ekspertem Instytutu Aleksandra, jednostki Uniwersytetu w Helsinkach, specjalizującego się w polityce wschodniej. Współpracuje również z fińską Akademią Obrony Narodowej.
Ekspert o wycieku z gazociągów Nord Stream: to nie trzęsienie ziemi, to silna eksplozja w wodzie
Jestem pewien, że wyciek gazu z rurociągów Nord Stream nie został spowodowany przez trzęsienie ziemi, to była eksplozja w wodzie odpowiadająca sile wybuchu 100-200 kg dynamitu - oświadczył w rozmowie z gazetą "Expressen" sejsmolog z Uniwersytetu w Uppsali Bjoern Lund.
Według Lunda "trzęsienie ziemi wywołuje pewne charakterystyczne fale, które nie występują w przypadku eksplozji". "Wszystko wskazuje na to, że to był podwodny wybuch na dnie lub w pobliżu dna morskiego" - podkreślił.
Szwedzka Narodowa Sieć Sejsmologiczna (SNSN) poinformowała we wtorek, że dzień wcześniej zarejestrowała dwie silne podwodne eksplozje na obszarach, gdzie stwierdzono wyciek z gazociągów Nord Stream 1 i 2. Jeden z wybuchów miał magnitudę 2,3 i został zarejestrowany w 30 stacjach pomiarowych w południowej Szwecji.
Przypomnijmy, że według naukowców pierwszy wybuch odnotowano w nocy z niedzieli na poniedziałek o godz. 2:03, a drugi w poniedziałek wieczorem o godz. 19:04.
KE: za wcześnie, żeby spekulować na temat przyczyn wycieku z rosyjskich gazociągów
Jest za wcześnie, by spekulować, jakie były przyczyny wycieku z gazociągów Nord Stream - oświadczył we wtorek na konferencji prasowej w Brukseli rzecznik Komisji Europejskiej Eric Mamer.
"Nie mamy danych, żeby stwierdzić, jaka jest przyczyna wycieków" – powiedział Mamer.
Dodał również, że Komisja, jak dotąd, nie stwierdziła wpływu wycieków na bezpieczeństwo dostaw w Europie.
Dopytywana przez dziennikarzy o sugestię premier Danii Mette Frederiksen, która nie wykluczyła, że powodem wycieku gazu z gazociągów Nord Stream mógłby być sabotaż, odpowiedziała: "Oczywiście potępilibyśmy każdy akt sabotażu, na jakąkolwiek infrastrukturę".
Zdarzenia losowe "mało prawdopodobne"
W poniedziałek Duńska Administracja Morska wydała podobny komunikat w związku z wyciekiem gazu z Gazociągu Nord Stream 2 w jednym miejscu na południowy wschód od Bornholmu, zamykając akwen dla żeglugi. Obszar ten to duńska wyłączna strefa ekonomiczna.
Duński Urząd Energii poinformował, że "wyciek wpłynie lokalnie na środowisko Bornholmu, a także będzie mieć negatywny wpływ na klimat w związku z przedostaniem się do atmosfery metanu".
Profesor Tomas Karberger z Uniwersytetu Technicznego Chalmers w Goeteborgu uważa, że "jest mało prawdopodobne, aby zdarzenia losowe spowodowały uszkodzenia obu gazociągów". "Teoretycznie mogą to być kotwice statków, ale zniszczenia powstały niemal w jednym czasie w różnych miejscach" - zaznaczył prof. Karberger w rozmowie z agencją TT.
Przesył gazociągiem Nord Stream 1 został wstrzymany przez Rosję, ale znajduje się w nim gaz. Gazociąg Nord Stream 2 nie został oficjalnie oddany do użytku, ale jest wypełniony gazem w związku z próbami ciśnieniowymi. Kanclerz Niemiec Olof Scholz na krótko przed inwazją Rosji na Ukrainę ogłosił, że jego kraju rezygnuje z użytkowania tego rurociągu.
Premier Danii Frederiksen o wycieku z gazociągów Nord Stream: nie można wykluczyć sabotażu
Nie można wykluczyć sabotażu - tak skomentowała premier Danii Mette Frederiksen informację o wycieku gazu z gazociągów Nord Stream. Duńska Agencja Energii podwyższyła poziom zagrożenia dla obiektów infrastruktury energetycznej do stopnia pomarańczowego, drugiego najwyższego w pięciostopniowej skali.
"Awarie gazociągów mają miejsce bardzo rzadko, dlatego widzimy powód do podniesienia poziomu gotowości. (...) Chcemy zapewnić dokładne monitorowanie infrastruktury krytycznej Danii, aby w przyszłości wzmocnić bezpieczeństwo dostaw" - oświadczył dyrektor Duńskiej Agencji Energii Kristoffer Bottzauw.
W praktyce oznacza to np. częstsze patrole obiektów energetycznych w związku z możliwością wystąpienia incydentów.
Rekomendacja dotyczy m.in. duńskiego operatora sieci gazowej Energinet, który odpowiada za część gazociągu polsko-duńskiego Baltic Pipe na terytorium Danii.
Przebywająca w Polsce na uroczystym otwarciu Baltic Pipe premier Danii Mette Frederiksen, komentując wyciek z gazociągów Nord Stream stwierdziła, że "nie można wykluczyć sabotażu". "Jeszcze za wcześnie na konkluzje, ale to jest niezwykła sytuacja. Przecieki są trzy, trudno sobie wyobrazić, aby mogło to być przypadkowe" - powiedziała Frederiksen duńskiemu nadawcy publicznemu DR.
zys/ tebe/
„Spiegel”: CIA już latem ostrzegała Niemcy przed możliwymi atakami na bałtyckie gazociągi
Amerykańska agencja wywiadowcza CIA już latem br. ostrzegła rząd Niemiec przed możliwymi atakami na gazociągi na Morzu Bałtyckim - pisze we wtorek niemiecki tygodnik „Spiegel”, powołując się na własne ustalenia.
Rzecznik rządu RFN skomentował sprawę, oświadczając jedynie, że rząd „z zasady nie zajmuje publicznego stanowiska w sprawach dotyczących ustaleń wywiadu lub działalności służb wywiadowczych”.
We wtorek, dzień po ujawnieniu wycieków z gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2, prowadzących z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie, niemieckie władze wychodzą z założenia, że chodzi o ukierunkowany atak.
W poniedziałek w obu rurociągach stwierdzono gwałtowny spadek ciśnienia i wyciek dużych ilości gazu – przypomina „Spiegel” i zaznacza, że ryzyko ataków na sieć rurociągów i instalacji biegnących po dnie Morza Bałtyckiego i Północnego „stanowiło powód do niepokoju jeszcze przed rosyjską inwazją na Ukrainę”.
„Na całym świecie podwodne sieci (przesyłowe) są niezwykle ważne dla dostaw energii, ale także dla stabilności internetu. Jednak mimo ich znaczenia wciąż są słabo chronione przed atakami lub aktami sabotażu, co pokazał poniedziałkowy incydent” – komentuje tygodnik.
„Na Bałtyku, ale także na Atlantyku, znajduje się krytyczna infrastruktura, taka jak rurociągi czy telekomunikacyjne kable podmorskie. Dzięki temu łatwo zgasić światło w kraju takim jak choćby Estonia” – skomentował kontradmirał Jan Christian Kaack w wywiadzie udzielonym tydzień temu dziennikowi „Welt”.
Ze Sztokholmu Daniel Zyśk (PAP)
zys/ tebe/ mszu/ akl/






























































