Czwartkowa sesja w Nowym Jorku zakończyła się przeszło jednoprocentowymi spadkami głównych indeksów. To już trzeci w tym miesiącu dzień zakończony pod kreską. Inwestorzy mogą się niepokoić o perspektywy dla inflacji i obniżek stóp procentowych w Rezerwie Federalnej.


Średnia przemysłowa Dow Jonesa zakończyła czwartkową sesję na poziomie 38 596,98 punktów, co oznaczało spadek o 1,35%. S&P500 poszedł w dół o 1,23%, schodząc do 5 147,21 pkt. Nasdaq zniżkował o 1,40%, na zamknięciu osiągając wartość 16 049,08 pkt.
Była to trzecia spadkowa sesja w ciągu czterech „handlowych” dni kwietnia. Ta giełdowa zadyszka pojawiła się na mocno wykupionym rynku, który w zasadzie nieprzerwanie rośnie od ponad pięciu miesięcy, w tym od kilkunastu tygodni śrubując rekordy wszech czasów. Za nieco ponad tydzień na Wall Street rozpocznie się też sezon raportów za I kwartał, który będzie pierwszą weryfikacją optymistycznych prognoz wynikowych na rok 2024.
Jednak póki co inwestorzy zajmują się głównie kwestią inflacji i stóp procentowych. Na froncie inflacyjnym kłopoty zaczyna sprawiać ropa naftowa, która po raz pierwszy od października kosztuje ponad 90 dolarów za baryłkę (Brent). To podbije marcowe i zapewne też kwietniowe statystyki inflacji CPI, która w Stanach Zjednoczonych nie spada już od 9 miesięcy. A „musi” spadać, jeśli na Wall Street chcą zobaczyć tak długo wyczekiwane obniżki stóp procentowych.
Te jednak stają się coraz mniej pewne. Jeszcze na początku roku liczono, że do pierwszego cięcia stopy funduszy federalnych dojdzie w marcu. Tak się nie stało. Teraz mowa o terminie czerwcowym. Szanse na 25-punktową obniżkę w czerwcu wyceniane są ok. 70% - wynika z obliczeń FedWatch Tool.

- Jeśli nadal będziemy widzieć inflację w trendzie bocznym, to zakwestionowałbym, czy potrzebujemy w ogóle ciąć stopy – wypalił w czwartek Neel Kashkari, szef Fedu z Minneapolis. Sam Kashkari w marcowych fedokropkach zaznaczył jednak dwie obniżki FFR w 2024 roku. To już kolejny głos z Fedu kwestionujący zasadność luzowania polityki monetarnej przy tak mocnej koniunkturze gospodarczej i inflacji CPI cały przekraczającej 3% (przy celu inflacyjnym wynoszącym 2%).
Przy dominacji czerwieni spadków negatywnie wyróżniali się tegoroczni ulubieńcy inwestorów. Akcje Nvidii i Alphabetu potaniały po ok. 2,7%. Przeszło 7% w dół poszły notowania AMD – czyli jednego z czołowych producentów procesorów. Ponad 3% pod kreską znalazły się walory Broadcomu. Po przeszło 1% drożały za to papiery Tesli oraz Mety.
Na odcinku makroekonomicznym Wall Street czeka teraz na piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy. Ekonomiści spodziewają się po nich 200 tys. nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych oraz utrzymania stopy bezrobocia na stosunkowo niskim poziomie 3,9%.
KK





























































