Doniesienia o skokowych wzrostach cen ropy i obawy o ciągłość dostaw zmusiły operatorów stacji benzynowych do wyceniania przyszłych, wyższych kosztów zakupu. W efekcie doprowadziło to do drastycznych i widocznych z dnia na dzień podwyżek cen paliw na dystrybutorach. Kierowcy w wielu regionach świata – od Europy po Azję – ruszyli na stacje, formując wielogodzinne kolejki.


Sytuacja na rynkach ropy naftowej zmieniła się dynamicznie w reakcji na ataki na infrastrukturę energetyczną oraz praktyczne wstrzymanie żeglugi przez cieśninę Ormuz. Notowania ropy Brent w szczytowym momencie wzrosły aż o 30%, osiągając poziom około 120 dolarów za baryłkę, podczas gdy amerykańska ropa WTI podrożała chwilowo o około 31%.
Efekt domina w Europie
Obawy przed dalszymi podwyżkami, a nawet ryzykiem fizycznego braku paliw, wywołały na całym świecie efekt domina – masowe formowanie się kolejek i zjawisko tzw. zakupów panicznych. Kierowcy w Europie zaczęli masowo odwiedzać stacje paliw, często ignorując apele władz o zachowanie spokoju. Media donoszą o kolejnych kolejkach aut na stacjach we Francji, Wielkiej Brytanii czy Hiszpanii.
Wyjątkowa sytuacja ma miejsce na granicy polsko-niemieckiej. Niemieccy kierowcy masowo ruszyli do Polski, by zatankować tańsze paliwo przed podwyżkami. W przygranicznym Lubieszynie na stacjach obserwowane były długie kolejki, a wśród tankujących dominowały auta na niemieckich numerach rejestracyjnych. Różnica w cenie litra paliwa między Polską a Niemcami sięgała nawet 2,50 zł. Niemcy tankują nie tylko do pełnych baków, ale również do kanistrów, tłumacząc to niemożnością funkcjonowania przy obecnych cenach w swoim kraju – informował Polsat News.
Drastyczne wzrosty cen w Hiszpanii i Wielkiej Brytanii
W Hiszpanii viralem stało się zdjęcie stacji paliw w Andaluzji, gdzie cena benzyny skoczyła z poziomu 1,439 EUR rano do 1,519 EUR po południu. Ceny paliw na Półwyspie Iberyjskim rosną już siódmy tydzień z rzędu, a na stacjach w Sewilli, Madrycie, Barcelonie i Walencji widać było długie kolejki, donoszą lokalne media.

Hoy a las 8:30 // Hoy a las 13:30
— Mariluz Garcia (@MariluzGarcia3) March 4, 2026
🤡🤡🤡 pic.twitter.com/fhlWwYzQA1
W Wielkiej Brytanii zawirowania na rynku paliw doprowadziły do korków wokół stacji. Kolejki „zderzak w zderzak” odnotowano w ubiegłym tygodniu w Manchesterze czy Liverpoolu. Brytyjski „The Sun” informował o wywieszkach na kilku stacjach sieci Tesco i BP informujących o brakach oleju napędowego i dystrybutorach wyłączonych z użytku.
Rzecznicy sieci przekazywali później, że przyczyną niedoborów były prace konserwacyjne zbiorników w konkretnej lokalizacji (Tesco) i problemy z zasilaniem, a nie problemy z dostawą (BP). Jednak w dobie social mediów i szybkiej komunikacji takie obrazki mogą być przyczyną poważniejszych problemów związanych z masowym szturmem na stacje.
‘We could be seeing prices rise even further.’
— GB News (@GBNEWS) March 9, 2026
GB News National Reporter Will Godley talks to motorists at a petrol station about their concerns about rising fuel prices.
📺 Freeview 236, Sky 512, Virgin 604 pic.twitter.com/wsJ9ys4mc0
Tymczasem Automobile Association (AA), wiodąca na Wyspach Brytyjskich organizacja motoryzacyjna oferująca szeroki zakres usług związanych z użytkowaniem pojazdów, apeluje do brytyjskich kierowców, aby nie wpadać w panikę i nie kupować paliwa na zapas. „Nie dość, że potrzeba czasu, aby wzrost kosztów przełożył się na wzrost cen na stacjach benzynowych, to wiosna już prawie tuż-tuż, a zużycie paliwa przez samochody spada, bo silniki nie muszą pracować tak ciężko, jak zimą” – komentował Luke Bosdet, rzecznik AA.
Z drugiej jednak strony prezes AA, Edmund King, powiedział dziennikowi „The Times”, że konflikt na Bliskim Wschodzie „nieuchronnie doprowadzi do podwyżek cen” dla kierowców i dodał, że w ciągu najbliższych 10–12 dni w Wielkiej Brytanii „ceny na stacjach benzynowych mogą osiągnąć rekordowy poziom”. Kierowcy widzą więc szansę na zaoszczędzenie pieniędzy poprzez wcześniejsze zakupy, zanim konieczne będzie jeszcze droższe tankowanie.
Reakcja rządu we Francji i walka ze spekulacją
Po drugiej stronie kanału La Manche francuskie social media żyły filmami i zdjęciami przedstawiającymi ogromne kolejki na stacji benzynowej w Taverny, miejscowości Poitiers (departament Vienne) czy stacjach w okolicy Lyonu. Tymczasem premier Francji, Sébastien Lecornu, ogłosił w niedzielę, że rząd przeprowadzi 500 kontroli na stacjach benzynowych w całym kraju między poniedziałkiem a środą, aby zapobiec „nieuczciwym podwyżkom cen”.
🔴 EN DIRECT
— RTL France (@RTLFrance) March 8, 2026
Sébastien Lecornu annonce "500 contrôles" dans les stations-services contre les hausses abusives de prix à la pompe https://t.co/bwJLNeQvII
„Wojna na Bliskim Wschodzie nie może być pretekstem do nadmiernych podwyżek cen na stacjach benzynowych” – powiedział Lecornu. Wzrost cen paliw wywołał ostre reakcje ze strony wszystkich uczestników francuskiej sceny politycznej. Kilka partii oskarżyło sprzedawców paliw o zbyt szybkie lub nieuzasadnione przerzucanie kosztów.
Des automobilistes venus remplir des bidons, d’autres inquiets face aux premières hausses du prix de l’essence depuis le début de la guerre au Moyen-Orient. Voilà ce que nous avons constaté ce matin dans plusieurs stations-service à Toulouse. pic.twitter.com/zDJTajE8zF
— La Dépêche du Midi (@ladepechedumidi) March 5, 2026
Dezinformacja i AI napędzają panikę
Eksperci i urzędnicy w różnych krajach wskazują, że za część wzrostów cen i kolejek odpowiada celowa dezinformacja w sieci. Wykorzystuje ona m.in. zmanipulowane grafiki generowane przez sztuczną inteligencję, które mają wywołać panikę i skłonić do nadmiarowych zakupów paliwa. W ubiegłym tygodniu politykom Prawa i Sprawiedliwości stosowanie dezinformacji w kwestii dostępności paliw wprost zarzucił minister finansów i gospodarki, Andrzej Domański.
Resort finansów zapewnił, że paliwa na stacjach nie brakuje, rafinerie pracują normalnie, a magazyny są pełne. Ministerstwo Energii podkreśliło, że zapasy interwencyjne Polski przekraczają wymagane 90 dni zabezpieczenia w ropę i paliwa, a bezpieczeństwo energetyczne kraju pozostaje niezagrożone. Mimo zapewnień rządu o stabilności sytuacji, a nawet użyciu przez kontrolowany przez państwo Orlen wszelkich środków w celu amortyzacji ceny, na stacjach w Polsce kierowcy płacą coraz więcej.
Kryzysowa sytuacja w krajach azjatyckich
Warto jeszcze wspomnieć o krajach azjatyckich, z których wiele jest silnie uzależnionych od importu przetworzonych paliw. Tam niepokój o paliwo przybrał jeszcze bardziej radykalne formy. Na Filipinach, w obszarze metropolitalnym Manili, liczba obsługiwanych dziennie pojazdów na stacjach podwoiła się. Rząd zapowiedział kontrole stacji w celu wykrywania przypadków spekulacji i nielegalnego gromadzenia zapasów.
TINGNAN: Nagmistulang parking lot ang isang gasolinahan sa Batasan-San Mateo Road sa Quezon City dahil sa dami ng nagpapagasolina ngayong gabi, March 8, 2026. | via Luisito Santos/DZBB pic.twitter.com/TcSc0bki95
— GMA Integrated News (@gmanews) March 8, 2026
Prezydent Filipin, Ferdinand Marcos, powołując się na gwałtowny wzrost cen paliwa, ogłosił przejście na czterodniowy tydzień pracy dla pracowników rządowych, których praca nie jest niezbędna, jednocześnie nakazując agencjom ograniczenie zużycia paliwa i energii o 10–20 procent.
W indyjskich stanach takich jak Karnataka, Uttar Pradesh oraz Telangana, media społecznościowe zalała fala dezinformacji. Plotki sugerowały, że cena benzyny może wzrosnąć do 500 rupii za litr, co wygnało tysiące ludzi na stacje. Mimo apelów władz Indii o spokój, na niektórych stacjach tłumy były tak duże, że do zaprowadzenia porządku w kolejkach wzywano policję. W mediach społecznościowych pojawiło się również nagranie przedstawiające mężczyznę tankującego 1000 litrowy zbiornik na wodę. Ludzie w kolejkach ustawiali się także, aby napełnić butle z gazem. Butla, która w zeszłym miesiącu kosztowała 900 rupii, wzrosła teraz do 965 rupii
Long queues were seen at fuel stations in Uttar Pradesh, Karnataka, Telangana and other states.
— The Federal (@TheFederal_News) March 7, 2026
Read here: https://t.co/pYoqd2XY50#IranWar #LPG #Crude #MiddleEast #WestAsia pic.twitter.com/XvrBCbfvwz
Racjonowanie i cła: Mjanma, Tajlandia i Wietnam
W Mjanmie (Birma) junta wojskowa wprowadziła system racjonowania paliwa „parzysty-nieparzysty”. Samochody z numerami rejestracyjnymi kończącymi się cyfrą parzystą mogą poruszać się tylko w dni parzyste (i analogicznie z numerami rejestracyjnymi kończącymi się cyfrą nieparzystą w dni nieparzyste). Tajlandia poinformowała, że zabezpieczyła zapasy ropy na dwa miesiące i ustaliła limit ceny oleju napędowego na okres 15 dni.
Wietnamskie Ministerstwo Finansów przygotowało projekt dekretu, który ma na celu obniżenie do zera stawek podatku importowego na niektóre produkty ropopochodne. Obecne cła wynoszące 10 procent na benzynę bezołowiową i 7 procent na olej napędowy mają zostać tymczasowo zniesione.
Prezydent Korei Południowej, Lee Jae-myung, zapowiedział, że kraj podejmuje działania mające na celu wprowadzenie limitów cen paliw. „Powinniśmy szybko wprowadzić i zdecydowanie wdrożyć system cen maksymalnych dla produktów ropopochodnych, których ceny ostatnio nadmiernie wzrosły” – powiedział, cytowany przez serwis digitaljournal.com. Reuters donosi, że władze Korei po raz pierwszy od prawie 30 lat wprowadzą górne limity krajowych cen paliw, aby powstrzymać ich gwałtowny wzrost.
South Korean President Lee Jae Myung said that authorities would cap domestic fuel prices for the first time in nearly 30 years to contain a spike in prices after the conflict in the Middle East sent global crude prices sharply higher https://t.co/pdLD4r6pgK
— Reuters (@Reuters) March 9, 2026
Świat, który jeszcze niedawno z zapartym tchem śledził tłumy ustawiające się w kolejkach po złoto, dziś z podobną nerwowością obserwuje oblężenie stacji paliw, gdzie „płynne złoto” stało się nową walutą strachu. Chociaż rządy uspokajają o posiadaniu rezerw strategicznych, napędzana przez AI dezinformacja sprawiła, że dla wielu pełny bak stał się towarem wartym odczekania wielu godzin w kolejce.



























































