

Podczas pierwszych miesięcy karmienia piersią Marcelina Grabska miała przykry problem z niekontrolowanym wyciekiem mleka. Jak się później dowiedziała, problem ten występuje u wielu kobiet karmiących piersią. Jest to też jeden z tych tematów, o których się nie rozmawia.
- Poradzono mi wkładki laktacyjne, które pomogły na chwilę, ale niestety moja euforia nie trwała zbyt długo. W nocy obudziłam się z mokrą piżamą, pościelą, a nawet materacem. Miałam tego serdecznie dość, ale nie chciałam przestać karmić piersią. Dlaczego nikt nie wymyślił nieprzemakalnych, oddychających biustonoszy? Przekopałam internet wzdłuż i wszerz i w końcu trafiłam na Ann-Lee Kassel, kobietę-inżyniera, która opatentowała biustonosze z technologią odparowywania wilgoci. Wymieniłyśmy tysiące e-maili i zostałam pierwszym dystrybutorem biustonoszy Evanesse w Europie – opowiada Marcelina.

Źródło: juzpoporodzie.pl
Barbara Sielicka, Bankier.pl: jak to się stało, że postanowiła Pani założyć własną firmę?
Marcelina Grabska: Po urodzeniu córki nie chciałam, aby pieluchy i kaszki były moim całym światem. Coraz częściej myślałam, że własna firma mogłaby być rozwiązaniem. Kiedy myśl o biznesie z biustonoszami nieprzemakalnymi na dobre zagnieździła się w mojej głowie, zaczęłam poszukiwania. Początkowo w polskim internecie, ale tu nie było nawet śladu, aby coś takiego mogło istnieć. Kolejnym krokiem były strony anglojęzyczne. Dobre dwa miesiące zajęło mi, aby odnaleźć producentkę biustonoszy nieprzemakalnych Evanesse z RPA. Kolejny miesiąc trwały wszelkie ustalenia z panią Kassel co do zamówień, cen i warunków sprzedaży. Po przeliczeniu własnych funduszy wiedziałam, że będę musiała wspomóc się dotacją, dlatego też zaczęłam starać się o pozyskanie części środków z funduszy europejskich. Proces starania się o dofinansowanie wymagał wiele cierpliwości i wytrwałości, ale po czterech miesiącach otrzymałam pieniądze. Firma juzpoporodzie.pl powstała w październiku 2013, czyli po półtora roku od powstania pomysłu na własny biznes.
Z jakimi problemami związanymi z działalnością gospodarczą spotyka się Pani najczęściej?
Na początku największą trudnością było zorganizowanie taniego transportu z RPA czy przejście przez odprawę celną. Wszystko to było dla mnie nowe, ale jak najbardziej warte poznania. Prowadzenie działalności to doskonałe doświadczenie i nauka samodyscypliny.
![]() |
| Marcelina Grabska, juzpoporodzie.pl |
Ile potrzebowała Pani pieniędzy, aby rozpocząć działalność?
Na wstępie potrzebowałam pięćdziesięciu tysięcy złotych. Największą część tej kwoty pochłonęły koszty towaru z cłem i transportem do Polski.
Jako że prowadzę sklep internetowy, nie potrzebowałam lokalu, remontów i to pozwoliło mi uniknąć wielu dodatkowych kosztów. Duża część kosztów to nieustanny marketing w sieci. Niecałą połowę pieniędzy uzyskałam z dotacji na otwarcie innowacyjnej działalności gospodarczej. Reszta pieniędzy to oszczędności moje i partnera oraz pomoc rodziny.
Jak wspomina Pani proces ubiegania się o dotację? Miała Pani z tym jakieś problemy?
Jak powszechnie wiadomo, fundusze europejskie opierają się na dużej liczbie formularzy, dokumentów i sztywnych dat, w których trzeba się zmieścić. Jako że moje produkty są z drugiego końca świata i produkowane tylko pod zamówienie, miałam twardy orzech do zgryzienia. Na rozliczenie się z zakupów za otrzymane dofinansowanie miałam dwa miesiące kalendarzowe. Oczywiście okazało się, że czas ten nie wystarczy producentowi na dostarczenie do mnie towaru, gdyż sam transport morski trwa dwa i pół miesiąca. Przed wyznaczonym terminem poprosiłam urząd o przesunięcie terminu rozliczenia o kolejne dwa miesiące, co dawało mi jeszcze trzy tygodnie zapasu. Część towaru dotarła, ale druga połowa została zamieniona w fabryce, w wyniku czego dostałam pudło zwykłych biustonoszy bawełnianych. Zostały mi dwa tygodnie na odzyskanie drugiej części towaru. W grę wchodził już wyłącznie transport lotniczy.
Wtedy okazało się, że akurat w kraju, z którego towar był wysyłany, rozpoczynają się dwutygodniowe święta. Firma kurierska nie była w stanie powiedzieć mi, czy przesyłka została odprawiona i wyleci, czy nie. Na szczęście po półtora tygodnia zadzwoniono do mnie z urzędu celnego, że jest, ale muszę zapłacić kilka tysięcy cła i podatku. Po długich tłumaczeniach i dokumentacji, że cło zostało zapłacone przy odbiorze tej pomylonej paczki, w końcu odprawili mi przesyłkę, którą dostarczył mi kurier na godzinę przed kontrolą rozliczeniową dotacji. Stresu było co nie miara, ale teraz wydaje mi się to dość zabawną historią.
Kim najczęściej są Pani klientki?
Moje produkty przeznaczone są do bardzo wąskiej grupy klientów, a właściwie klientek- kobiet karmiących piersią. Większość z nich, choć nie wszystkie, boryka się z problemem niekontrolowanych wycieków mleka pomiędzy karmieniami. Kobiety chcą być atrakcyjne w szczególności po porodzie, kiedy wiadomo, że czas jest dla nich mało komfortowy. Biustonosze nieprzemakalne i wkładki dają im poczucie pewności siebie w każdej sytuacji bez stresu pojawienia się mokrych plam na piersiach.
Najciekawszym klientem był jednak pan, który napisał do mnie, że chce zrobić prezent swojej karmiącej piersią żonie. O biustonoszu podsłuchał przypadkiem u koleżanek z pracy, a że nie raz musiał z żoną zmieniać w nocy mokrą pościel, to odważył się do mnie napisać. Oczywiście nie znał rozmiaru biustonosza swojej żony, więc musiał wykazać się zdolnościami szpiegowskimi na podstawie moich wskazówek. Na szczęście wszystko się udało.
Jak wygląda rynek tego typu bielizny? Kto jest dla Pani firmy głównym konkurentem?
Rynek biustonoszy nieprzemakalnych w Europie jeszcze nie istnieje w przeciwieństwie do innych państw, takich jak USA, Australia, RPA, Chiny czy Indie. Evanesse jest jedynym tego typu produktem w Polsce. Do mojej pośredniej konkurencji można zaliczyć rynek wkładek laktacyjnych. Jak wiadomo, nie jest to całkowite rozwiązanie problemu, ale jedyne obecne i bardzo popularne wśród matek karmiących.
Jeżeli rynek takich biustonoszy jeszcze praktycznie nie istnieje, a świadomość takiego produktu jest niska, w jaki sposób znajduje więc Pani klientów?
Obecnie próbuję sił na rynku brytyjskim, a w przyszłości planuję rozszerzyć sprzedaż na inne kraje europejskie. Bardzo dalekim planem, a może nawet bardziej marzeniem, jest stworzenie polskich fig nieprzemakalnych, które byłyby przeznaczone dla kobiet w połogu oraz dla tych z problemem nietrzymania moczu. Oczywiście chodzi tu o figi wyglądające elegancko i bardzo dyskretnie.
Jaką radę ma Pani dla wahających się, czy założyć firmę?
Przede wszystkim każda działalność jest droższa o około 35% od pierwotnie zakładanej. Tę kwotę powinniśmy mieć wliczoną w koszty powstania firmy. Warto postarać się o dotację, które właśnie te nadprogramowe koszty wyrównają. Jednakże dotacja to dość duże zobowiązanie i bardzo dużo formalności do spełnienia.
Jeśli już zdecydujemy się założyć działalność, mówmy o naszym biznesie jak największej liczbie ludzi, gdyż nigdy nie wiemy, gdzie znajdziemy naszego potencjalnego klienta. Własna działalność uczy samodyscypliny, cierpliwości i daje doświadczenie, którego na pewno nie zdobędziemy na etacie.
Dziękuję za rozmowę
Jeżeli jesteś kobietą przedsiębiorczą i prowadzisz własną firmę - napisz do naszej redaktorki! Dołącz do ponad 150 kobiet, które już to zrobiły, zaprezentuj się w naszym cyklu i podziel się z czytelnikami swoim doświadczeniem.
Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl


































































