Wtorek na giełdach upłynął pod znakiem spadków, które nie ominęły także Warszawy. Z polskiego punktu widzenia martwić może słabość złotego.


WIG20 stracił dziś 0,73 proc., zniżając się do poziomu 2275,68 pkt. Tym samym główny indeks GPW jest już tylko o włos wyżej niż w ubiegły poniedziałek, gdy w wyniku globalnych obaw o kondycję chińskiego Evergrande spadł na koniec dnia do 2272,52 pkt.
Na czerwono świeciły się dziś także indeksy mniejszych spółek: mWIG40 (-1,34 proc.) i sWIG80 (-0,42 proc.). WIG tym razem nie obronił poziomu 70 000 pkt., po spadku o 0,84 proc. Obroty przekroczyły 900 mln zł.
Wśród dużych spółek najjaśniej błyszczała dzisiaj telekomunikacja, a przede wszystkim Cyfrowy Polsat (7,28 proc.). Tak duży wzrost cen akcji spółki był wynikiem ogłoszonego wezwania. Sporo zyskali także akcjonariusze Orange Polska (4,4 proc.), zaś skład wzrostowego podium dopełniał dziś Stantander (1,74 proc.).
Po drugiej stronie zestawienia WIG20 znalazło się sporo graczy z wagi ciężkiej: Allegro (-2,37 proc.), PKO BP (-2,41 proc.) czy KGHM (-2,11 proc.), a towarzyszyły im Tauron (-2,6 proc.) i Mercator (-2,04 proc.).

Wśród pozostałych spółek uwagę przykuwała dziś Satis Group, która po publikacji wyników finansowych zyskała 16,43 proc. przy obrotach przekraczających 8 mln zł. Na tle spadkowego rynku rezonu nie traciła Bogdanka (4,31 proc.), zaś wczorajsze straty odrabiał Celon Pharma (4,16 proc.).
Silnymi spadkami wyróżniły się natomiast m.in. Trakcja (-6,32 proc.), Bowim (-5,26 proc.), ZE PAK (-3,5 proc.) oraz banki: Getin Noble (-4,90 proc.), mBank (-4,15 proc.) czy Alior (-3,36 proc.).
Na rynkach zagranicznych przewaga niedźwiedzi była jeszcze większa niż na GPW. Pod koniec dnia DAX tracił blisko 2 proc., podobnie o 17:25 zachowywał się indeks S&P500. Jeszcze silniejsze, bo 2,5-procentowe, były spadki indeksu Nasdaq. Amerykańskie giełdy spadały w momencie, w którym przemawiali sekretarz skarbu Janet Yellen oraz przewodniczący Rezerwy Federalnej Jerome Powell.
Sporo działo się też na rynku walutowym, szczególnie z polskiej perspektywy. Na głównej parze walutowej świata (EUR/USD) obserwowaliśmy zejście w rejon sierpniowego minimum (1,1675 USD). Skala tego ruchu bladła jednak w porównaniu z osłabieniem złotego – po południu za euro płaciliśmy 4,635 zł, dolar zaś kosztował ponad 3,97 zł.
Michał Żuławiński




























































