REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Katastrofa na rynku mieszkaniowym to polska norma

Bogusław Półtorak2009-10-01 08:14
publikacja
2009-10-01 08:14
Dodaj Bankier.pl w Google
Boom, jakiego byliśmy świadkami na rynku mieszkaniowym w ostatnich kilku latach, nie zmienił w Polsce jednego. Mieszkanie jest ciągle dobrem luksusowym. Co więcej, nie ma większych perspektyw na to, żeby było inaczej.

Kłopoty z uzyskaniem kredytów dla sfinansowania własnego mieszkania lub patologiczny system wynajmu mieszkań z niedoskonałą ustawą o ochronie lokatorów, to tak naprawdę wierzchołek góry lodowej. Budownictwo mieszkaniowe w Polsce dziś charakteryzuje się bardzo niską efektywnością ekonomiczną. Wystarczy spojrzeć na statystyki budownictwa – najwięcej budują osoby indywidualne, które same dla siebie stają się wykonawcą, inwestorem i czasami jeszcze bankiem. Powszechność tzw. systemu gospodarczego to nie tylko fanaberia osób, które chcą wybudować dom według własnego pomysłu. Zwykle jest to przede wszystkim sposób na rozłożenie finansowania na wiele lat, buduje się etapami, często nieprofesjonalnie. To w sumie powoduje dużo większe koszty jednostkowe niż gdyby dom budował deweloper. Dlaczego jednak ciągle tak niewiele osób korzysta z usług dewelopera (chociaż jest to więcej niż jeszcze kilkanaście lat temu)?


Ktoś powie, że Polacy nie mają zdolności kredytowej, żeby spłacać kredyty, bo kupno wiąże się niestety z koniecznością wsparcia kredytem. NBP wyliczył, że Polaków stać na około 600-700 mld zł kredytów hipotecznych, dlaczego więc jest trzy razy mniej. Odpowiedź jest dość łatwa, bo polskie banki nie potrafią i nie mogą dostarczyć tak dużego kredytu. Bańka na rynku mieszkaniowym, jaka pojawiła się dwa lata temu, szybko wyczerpała możliwości banków. Wstrzymywanie wypłat udzielonych kredytów przez niektóre banki pod koniec roku to nie tylko efekt kryzysu finansowego. Wojna o lokaty pokazała, jak problem jest głęboki, banki (nie wszystkie oczywiście) musiały bić się niemal o pieniądze klientów.

To problem strukturalny polegający na tym, że banki ciągle pożyczają pieniądze na 20-30 lat z lokat dawanych na kilka miesięcy. W taki sposób nie da się zbudować dobrego kredytu hipotecznego – taniego i o stałych kosztach dla klienta. Bez profesjonalnej bankowości hipotecznej, być może sekurytyzacji kredytów hipotecznych banków uniwersalnych (sprzedaży specjalistycznym funduszom inwestycyjnym), bez wreszcie wprowadzenia euro w Polsce jeszcze nie raz będziemy świadkami problemów na rynku kredytowym, co odbija się od razu negatywnie na rynku mieszkaniowym. Dlaczego straciliśmy szansę ze strefą Euro? Głośno ostatnio w mediach o tym, jak to Słowacy stracili na wprowadzeniu euro, bo jest kryzys. Cieszymy się wreszcie, że to oni do nas przyjeżdżają na zakupy.

Nikt jednak się nawet nie zająknął nad tym, że kredyty mieszkaniowe spłacane przez Słowaków są dziś dwa razy tańsze, a co ciekawe mają szansę na to, że koszty kredytu są po prostu stałe, bo kapitał do jakiego mają dostęp banki na eurorynkach, jest długoterminowy. W Polsce przecież mogłoby być podobnie. Kilkanaście banków specjalistycznych z Europy, każdy większy niż nasz największy bank, chciałoby udzielać kredytów hipotecznych, zgłosiło to już w NBP). Dlaczego więc Polak nie może zaciągnąć kredytu tańszego i o stałym oprocentowaniu w np. niemieckim banku? Bo te banki czekają właśnie na to, aż w Polsce będzie euro. Po co? Chcą uniknąć ryzyka, którego byliśmy świadkami w ciągu ostatniego roku, gdy pomysły banków z aneksami i kursy walutowe psuły krew niejednemu kredytobiorcy wezwanemu na dywanik. Dziś mówi się o jesiennej odwilży kredytowej (nawiasem w przyrodzie odwilż jest o nieco innej porze roku).

Kupujesz? Sprzedajesz? Wynajmujesz? Urządzasz? Wejdź na nieruchomosci.bankier.pl
Wyrażam sceptycyzm. Banki dziś znów atakują kredytem 100 proc., pakietami kart kredytowych, kont dołączonych w promocji do kredytu hipotecznego. Muszą zarabiać, bo koniec roku bliski i czas wyników finansowych też jest bliski. Wystarczy jednak zapytać ich dotychczasowych klientów, ile nerwów kosztowały ich wiosenne wizyty w bankach? Nie wszystkie banki oczywiście tak na polskim rynku postępowały, łatwo je wskazać, bo są mało hałaśliwe. Konserwatywne. A dziś to już cnota. Osobom, które myślą o własnym mieszkaniu czy domu, cóż można poradzić w takich ciekawych czasach? Na pewno warto mieć marzenia, żeby do domu wracać, ale żeby w tym domu nie śniły się koszmary, trzeba inwestycję realizować ze sprawdzonymi partnerami.

Niepewność i bałagan zupełnie nie sprzyja długookresowemu planowaniu inwestycji, czy to we własne mieszkanie, czy też w mieszkanie na wynajem. Politycy, którzy obiecywali miliony mieszkań, powinni w końcu to zrozumieć i wziąć się za trudne ale potrzebne rozwiązania strukturalne. Bez tego nie mamy co marzyć o tanim i bezpiecznym kredycie na wiele lat, a tym samym o mieszkaniu dziś. Żaden listek figowy w postaci „Rodziny na swoim”, czy dopłat do kredytów dla bezrobotnych tego nie zmieni. Bo po prostu państwo pieniądze na ten cel i tak zabiera z kieszeni podatników, w tym oczywiście i też kredytobiorców. Ci sami chcieliby móc sobie poradzić, nie licząc na jałmużnę państwa.

Bogusław Półtorak

Główny Ekonomista Bankier.pl S.A.
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Siedem spółek, które wyjdą na prostą w drugim półroczu. „Akcje to nie zakład, który ma się rozstrzygnąć w ciągu miesiąca”
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (23)

dodaj komentarz
~bugie1
Gdy nawet zrobić 0 Procent VAT na usługi budowlane i materiały budowlane ,to cena 1metera mieszkania i tak nie spadnie bo hieny to rozdrapią.
~bugie1
Dajcie Gierka na ministra budownictwa,a będą mieszkania.A tak jest tylko jedna wielka banda złodziei.Nic nie robić a zarobić.Bank ,Deweloper,Państwo.
~bugie1
To prawda katastrofa na rynku budowlanym PAZERNY BANK ,PAZERNY DEWELOPER,PAZERNE PAŃSTWO ,PENSJI NIE STARCZY ,ŻEBY TO TPO NAKARMIĆ!
Trzeba budować indywidualnie i najlepiej 5 -10 lat bez Kredytu i Dewelopera i bez pomocy państwa ,Które zaraz nałoży PODATEK KATASTRALNY!!!

~jan.gor
do autora. Czy stopy procentowe zawsze będą niższe w strefie Euro w stosunku do PL?Może poczekać 2-3 sezony na efekt drukowania €.
Może skala zadłużenia na zachodzie wcale nie będzie już sprzyjać dalszej prosperity a wreszcie nadejdą czasy oszczędzania. W końcu nasze zadużenie sięgające 55- 60 % PKB dość szkodliwe okaże
do autora. Czy stopy procentowe zawsze będą niższe w strefie Euro w stosunku do PL?Może poczekać 2-3 sezony na efekt drukowania €.
Może skala zadłużenia na zachodzie wcale nie będzie już sprzyjać dalszej prosperity a wreszcie nadejdą czasy oszczędzania. W końcu nasze zadużenie sięgające 55- 60 % PKB dość szkodliwe okaże się korzystniejsze od nadchdzącego 120% u Niemców. Kryzys na rynku nieruchomości chyba nie wziął się z niczego a właśnie ze zbyt łatwego dostępu do kredytu. Euro, funt, dolar czy złotówka chyba nie mają tu znaczenia. Na koniec warto się przyjrzeć Słowakom zaniedługo czy im się poprawia z tymi tańszymi o połowę kredytami. Pensje im chyba nie rosną
bogus
Witam, uwaga wydaje się słuszna, tylko, że poziom rozwoju systemu finansowego decyduje o koszcie pieniądza - tym realnym, a polski system finansowy niestety nie jest w stanie dostarczyć finansowania na 20-30 lat nie dość, że taniego, to jeszcze stabilnego, bo państwo swoim długiem wypiera sektor prywatny. Polska ma oczywiście szansę Witam, uwaga wydaje się słuszna, tylko, że poziom rozwoju systemu finansowego decyduje o koszcie pieniądza - tym realnym, a polski system finansowy niestety nie jest w stanie dostarczyć finansowania na 20-30 lat nie dość, że taniego, to jeszcze stabilnego, bo państwo swoim długiem wypiera sektor prywatny. Polska ma oczywiście szansę zrealizować scenariusz niskich stóp procentowych samodzielnie, ale nie będzie to łatwe w systemie gospodarki otwartej i dopóki jesteśmy słabszą pod względem potencjału gospodarką niż gospodarki strefy Euro. Zajmie to poza tym lata i wymagałoby zamknięcia gospodarki.
Przy okazji kryzys hipoteczny nie miał źródła w strefie Euro, ale w USA, gdzie dokonano zbytniej ekspansji pieniężnej, na co nałożyły się kłopoty z sekurytyzacją syntetyczną. Banki europejskie, które miały problemy finansowe nie miały ich dlatego, że udzielały kredytów hipotecznych swoim klientom, tylko dlatego, że kupowały instrumenty amerykańskie. Amerykanie w ten sposób wyeksportowali straty na subprime mortgage na cały świat. Nie stanowi to natomiast argumentu o słabości systemu finasnowego strefy Euro. Pozdrawiam
~pisd
Firma "deweloperska" do niedawna bezrobotnych Heńka z Józkiem buduje domy tak profesjonalnie i rzetelnie, że przeciętny człowiek budujący dla samego siebie nie ma żadnych szans na pobicie ich „podwyższonych” standardów i „profesjonalnej” wiedzy (o tym jak najwięcej zarobić robiąc Firma "deweloperska" do niedawna bezrobotnych Heńka z Józkiem buduje domy tak profesjonalnie i rzetelnie, że przeciętny człowiek budujący dla samego siebie nie ma żadnych szans na pobicie ich „podwyższonych” standardów i „profesjonalnej” wiedzy (o tym jak najwięcej zarobić robiąc jak najmniej).
-olo-
niedostępność kredytów wcale nie musi być czymś złym. łatwy dostęp do kredytu na jakimś rynku powoduje kreację pieniądza na tym rynku, a tym samym nagły wzrost inflacji. z tego też powodu mieszkania w Polsce, w niektórych miastach, podrożały w ciągu 2 lat o ponad 100%. porównując to ze wzrostem pkb w tym samym okresie jasno widać,niedostępność kredytów wcale nie musi być czymś złym. łatwy dostęp do kredytu na jakimś rynku powoduje kreację pieniądza na tym rynku, a tym samym nagły wzrost inflacji. z tego też powodu mieszkania w Polsce, w niektórych miastach, podrożały w ciągu 2 lat o ponad 100%. porównując to ze wzrostem pkb w tym samym okresie jasno widać, jakie są dysproporcje. zatem niedostępność kredytów powinna raczej cieszyć, niż martwić, bo są szanse, że w dłuższym okresie czasu spowoduje spadek cen mieszkań. pod warunkiem oczywiście, że różnej maści socjaliści nie będą manipulować rynkiem przy pomocy marnotrawiących pieniądze programów typu "rodzina na swoim".
~Baboono
Czlowieku - usiadz do excel-a-
> wlasnie koncze budowe domu w naprawde wysokim standardzie
> pod warszawa ktory powstawal 3 lata. Za metr wyjdzie 3000.
> papier wszystko wytrzyma. twoja reputacja nie. Oferty na
> wykonanie od developerwo bez wykonczenia (tak to cena z
> wykonczeniem) nie schodzily ponizej
Czlowieku - usiadz do excel-a-
> wlasnie koncze budowe domu w naprawde wysokim standardzie
> pod warszawa ktory powstawal 3 lata. Za metr wyjdzie 3000.
> papier wszystko wytrzyma. twoja reputacja nie. Oferty na
> wykonanie od developerwo bez wykonczenia (tak to cena z
> wykonczeniem) nie schodzily ponizej 4000



A w jaki sposób jednostkowy przypadek wedłuk Ciebie przesądza o tym, że ta tendencja utrzymuje się w całej Polsce?

~magmac
Owszem budowanie systemem gospodarczym jest około 1/3 tańsze niż korzystając z usług dewelopera (nie wspomnę już o tym że każdego wykonawcę trzeba pilnować - wiem to z autopsji).
A 3000 zł/m2 jest bardzo realną ceną za naprawdę dobry standard.
Przy zastosowaniu systemu gospodarczego w dużej mierze odpada opodatkowanie i zarobek
Owszem budowanie systemem gospodarczym jest około 1/3 tańsze niż korzystając z usług dewelopera (nie wspomnę już o tym że każdego wykonawcę trzeba pilnować - wiem to z autopsji).
A 3000 zł/m2 jest bardzo realną ceną za naprawdę dobry standard.
Przy zastosowaniu systemu gospodarczego w dużej mierze odpada opodatkowanie i zarobek generalnego wykonawcy.
Dla firmy nie zdecydowałbym się na system gospodarczy, ale przy budowie własnego domu jak najbardziej (przy deweloperze musiałbym poświęcić prawie tyle samo energii).
~zrebak2 odpowiada ~magmac
MAsz całkowita rację. 4000 za m2 to jakis kosmos. W sobotę i niedzielę 26-27 na Torwarze odbywały się targi budowlane. Zapytałęm się o średnią cenę u developera - 2500-2800 m2 domu w stanie pod klucz, firma z Piaszeczna, stan developerski 1800-1900 zł. m2 firma z Białegostoku. Więc 4000 tys to z sufitu chyba. Uważam że u mnie cena MAsz całkowita rację. 4000 za m2 to jakis kosmos. W sobotę i niedzielę 26-27 na Torwarze odbywały się targi budowlane. Zapytałęm się o średnią cenę u developera - 2500-2800 m2 domu w stanie pod klucz, firma z Piaszeczna, stan developerski 1800-1900 zł. m2 firma z Białegostoku. Więc 4000 tys to z sufitu chyba. Uważam że u mnie cena pod klucz nie przekroczy 2300 jako że niektóre materiały wykończeniowe mam po cenach .. specjalnych, podbnie jak okna i drzwi oraz bramy. No chyba ze mamy inne podejście do wysokiego standardu. ))

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki