Juan nurkuje, Chiny interweniują

Juan osłabił się wobec dolara do najniższego poziomu w tym roku. Na pomoc ruszyły państwowe banki.

Tuż przed 4:00 polskiego czasu za jednego dolara płacono ponad 6,81 juana, po tym jak Ludowy Bank Chin zwiększył kurs referencyjny (czyli osłabił juana) USDCNY najmocniej od czerwca 2016 r. - o 0,9 proc. (605 pipsów), do najwyższego poziomu od lipca 2017 r. - 6,7671. Była to siódma podwyżka z rzędu. Chiński bank centralny steruje kursem juana poprzez codzienne ustalanie kursu referencyjnego. Dopuszczalne dzienne pasmo wahań wynosi +/- 2 punkty procentowe.

(Bloomberg)

Decyzja Pekinu wpisuje się w nastroje panujące na rynku - od połowy kwietnia juan wyraźnie osłabia się wobec dolara, a w ostatnich dniach deprecjacja waluty jeszcze przyspieszyła. Mimo że przedstawiciele Ludowego Banku Chin, popierani obecni przez najwyższe władze Państwa Środka, podkreślają decydującą rolę sił rynkowych w ustalaniu kursu, to gwałtowny ruch renminbi w dół ma na tyle negatywne efekty, że w końcu zdecydowano się na interwencję. Jak donoszą media (m.in. agencja Reutera i Bloomberg), po tym jak juan przebił poziom 6,81 do akcji wkroczyły chińskie państwowe banki i zaczęły sprzedawać dolary za juany, umacniając chińską walutę.

Wczoraj na "spadającego jak kamień" juana zwrócił uwagę Donald Trump. "Nasza waluta idzie w górę i to stawia nas w niekorzystnej sytuacji" - powiedział prezydent USA. Gwałtowna deprecjacja renminbi w ostatnich 5 miesiącach dopiero teraz obudziła Trumpa. W trakcie kampanii prezydenckiej, ale i już po wyborze na stanowisko, Trump mówił, że Chiny są "mistrzami świata w manipulowaniu walutą". Potem, na fali ocieplenia relacji na linii Waszyngton-Pekin na skutek nawiązania "przyjaźni" z przewodniczącym Xi, Amerykanin oficjalnie zmienił zdanie.

W tym roku Trump ponownie zaczął się głośno skarżyć na relacje z Państwem Środka, podkreślając ogromny deficyt USA w dwustronnej wymianie handlowej, i w końcu zdecydował się na nałożenie dodatkowych ceł na część importu zza Muru. Pekin odpowiedział analogicznymi sankcjami, więc konflikt eskaluje. Jako że doszło do etapu, gdy amerykańska administracja zamierza objąć taryfami tak szerokiej grupy produktów, że Chiny nie mogą zastosować podobnych retorsji, świat zastanawia się, po jakie środki sięgnie teraz Pekin.

Jedną z możliwości jest przeniesienie konfliktu handlowego na inne pola gospodarki, choćby na rynek walutowy. Takie rozwiązanie uwiarygadnia fakt, że od połowy kwietnia juan osłabił się wobec dolara o 8 proc. Warto jednak podkreślić, że podobnie zachowywały się także inne waluty (euro straciło 6 proc., a złoty ponad 10 proc.) i było to głównie efektem jastrzębich komunikatów amerykańskiego Fedu oraz obaw przed rozpętaniem wojny handlowej przez Donalda Trumpa.

Pojawiły się opinie, że to celowe działanie, które ma zminimalizować negatywne efekty nałożenia ceł na przedsiębiorstwa eksportujące towary z Chin. A taki ruch z pewnością nie przypadłby do gustu Trumpowi, dążącemu przecież do zmniejszenia deficytu w handlu z Państwem Środka, i mógłby skłonić Amerykanów do osłabienia dolara, co wywołałoby reakcję łańcuchową na rynku walutowym.

(Bloomberg)

Gwałtowna deprecjacja renminbi nie jest jednak wcale na rękę Pekinowi, ponieważ zagraża stabilności finansowej państwa, co pokazały lata 2015-16. Ówczesna dewaluacja doprowadziła do zmasowanego odpływu kapitału zza Muru i spadków na giełdzie. W tym roku na chińskich parkietach również obserwujemy spadki, wspierane przez prowadzoną (a obecnie prawdopodobnie przynajmniej na jakiś czas wstrzymaną) kampanię delewarowania. Lepiej jest na odcinku wypływu pieniędzy za granicę - w tym przypadku zadziałały dość drakońskie regulacje, uniemożliwiające ich wywóz za Mur.

Osłabienie waluty nie leży również w interesie spółek zadłużonych w dolarach i kupujących importowane produkty Chińczyków. A sektor nieruchomości ma kluczowe znaczenie dla gospodarki Państwa Środka, podobnie jak konsumpcja, która ma być w "nowej normalności" silnikiem napędowym wzrostu PKB oraz przyczyniać się do poprawy standardów życia ludności.

Można zatem domniemywać, że niewielkie osłabienie juana jest faktycznie na rękę władzom w Pekinie, jednak gwałtowniejsza deprecjacja już nie. Dlatego dopuszczono do deprecjacji renminbi na skutek działania sił rynkowych i dlatego w końcu powstrzymano ją widzialną ręką państwa. Nie oznacza to przy tym, że to już koniec spadków wartości chińskiej waluty.

Giełdy pozytywnie reagują na dzisiejszą interwencję

Na umocnienie juana pozytywnie zareagowały chińskie giełdy. Indeks szerokiego rynku Shanghai Composite wzrósł o 2 proc., a CSI300, zrzeszający największe spółki z parkietów w Szanghaju i Shenzhen, zyskał 1,9 proc. Oba indeksy przed śróddzienną przerwą znajdowały się pod kreską.

(Bloomberg)

Maciej Kalwasiński

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
26 4 john-eire

Potrzebuje nowy komórką. To znaczy że Huawei będzie taniej w sklepów, prawdy?

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
USD/PLN 0,09% 3,8718
2019-11-11 20:37:00
EUR/PLN 0,25% 4,2733
2019-11-11 20:36:00
EUR/USD 0,17% 1,1037
2019-11-11 20:37:00
CHF/PLN 0,59% 3,8989
2019-11-11 20:37:00
Porównywarka kantorów internetowych

Kupuj walutę taniej >>

Chcę
Kupić
Sprzedać
Płacę

Wymień walutę taniej

Znajdź profil