Były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson stwierdził w opublikowanym w sobotę wywiadzie dla telewizji BBC, że jego kraj i sojusznicy powinni natychmiast wysłać na Ukrainę oddziały niebojowe, aby zmienić „sposób rozumowania” przywódcy Rosji Władimira Putina.


Johnson, brytyjski premier w czasie rosyjskiej inwazji na Ukrainę 24 lutego 2022 roku, stwierdził, że wojska powinny zostać wysyłane do pokojowych regionów w rolach niewojskowych. - Skoro możemy mieć plan wysłania żołnierzy na miejsce po wojnie, po uzgodnieniu zawieszenia broni, to dlaczego nie zrobić tego teraz? - zapytał retorycznie.
- Nie widzę logicznego powodu, dla którego nie mielibyśmy wysłać tam pokojowych wojsk lądowych, aby okazać nasze wsparcie, nasze poparcie dla wolnej, niepodległej Ukrainy. To kwestia polityczna. Chodzi o to, czy Ukraina jest wolnym krajem, czy nie. Jeśli jest państwem wasalnym Rosji, czego chce Putin, to oczywiście to Putin decyduje, kto przybędzie do jego kraju. Jeśli nie, to decydują Ukraińcy - powiedział polityk.
W odpowiedzi na słowa Johnsona, cytowane przez BBC ministerstwo obrony Wielkiej Brytanii zaznaczyło, że „jest dumne z brytyjskiego przywództwa ws. Ukrainy – wspierania walki dzisiaj i pracy na rzecz zapewnienia pokoju jutro”.
Johnson ocenił też, że brak konfrontacji z Putinem po aneksji Krymu w 2014 roku, gdy premierem Wielkiej Brytanii był David Cameron, był „tragiczny”. Uznał też, że rosyjskiego przywódcę ośmieliły dodatkowo brak ukarania Baszara al-Asada za użycie broni chemicznej w Syrii oraz chaotyczne wycofanie się USA z Afganistanu w 2021 roku.

Powiedział, że „ogólna niejednoznaczność stanowiska Zachodu” zaszkodziła Ukrainie, dodając, że „gdybyśmy mieli jasność w sprawie Ukrainy, moglibyśmy ją uratować, moglibyśmy zapobiec tej inwazji”.
- Uważam, że powinniśmy byli zrobić więcej – przyznał. - Prawdziwy problem z Ukrainą polega na tym, że Putin jeszcze nie wierzy lub nie jest jeszcze przekonany, że Zachód uważa za nadrzędny cel strategiczny to, że Ukraina jest wolnym i niepodległym krajem europejskim - zaznaczył.
- Dopóki nie zobaczy dowodów na to, że jesteśmy zdeterminowani, myślę, że po prostu będzie kontynuował. W tym tkwi problem. To fundamentalny brak determinacji - zaznaczył były brytyjski premier. (PAP)
jbw/ zm/



























































