Piątkowa sesja świetnie wpasowała się w rynkowy krajobraz, który przy Książęcej obserwowano przez większość bieżącego tygodnia. Znów na GPW można było narzekać na niewiele atrakcji i niskie obroty.


Rano kluczowe dla rynków były dane z Chin. Tamtejsze PKB wciąż rośnie, jednak nieco wolniej. W pierwszym kwartale 2016 r. wzrost PKB wyniósł 6,8%, a więc był najsłabszy od 2009 roku. Dane te nie przypadły do gustu m.in. akcjonariuszom spółek surowcowych na światowych rynkach (np. Anglo American traciło 2,8%). W Polsce na czerwono świecił się KGHM. Akcje kombinatu potaniały o 2,5%.
W dół szły także notowania ropy naftowej. W niedzielę w Doha odbędzie się szczyt, na którym omawiana będzie kwestia zamrożenia produkcji. Taniejąca ropa, silnie w ostatnim czasie skorelowana ze światowymi giełdami, również nie pomagała w budowaniu wzrostów na europejskich indeksach. Tuż przed zakończeniem dnia CAC, DAX i MIB traciły blisko 0,4%.
Nad Wisłą skala spadków była jeszcze większa. WIG20 dzień zakończył na poziomie 1939,95 punktów, a więc 0,6% poniżej czwartkowego zamknięcia. Indeks zdecydowaną większość dnia spędził pod kreską, a ostateczną stratę zniwelowały nieco ostatnie minuty, w których WIG20 wyraźnie podbito.
Obroty znów zawiodły
W ślad za blue chipami sesję pod kreską zamknął WIG (-0,39%). Obroty na szerokim rynku wyniosły ledwie 589 mln zł. Na podobnym poziomie kształtowały się one w całym bieżącym tygodniu, który, gdyby nie środowe wzrosty, mógłby kandydować do miana najsłabszego giełdowego tygodnia bieżącego roku.
Wśród największych spółek ponad 2% spadki, oprócz KGHM-u, zanotowały papiery Cyfrowego Polsatu oraz BZ WBK. Po drugiej stronie rynku jedyną spółką, która przekroczyła poziom 1% wzrostów było LPP (+2,7%).
Na szerokim rynku od początku dnia wyróżniał się ZE PAK (+13%). Mocniejsze wzrosty zanotowały jednak papiery Transpolu, Nowej Gali oraz Czerwonej Torebki, która poinformowała o dojściu do skutku emisji obligacji. Z kolei spadki notował m.in. Sfinks (-3,7%). Spółka wczoraj po sesji zaprezentowała wyniki kwartalne.




























































