Jak wycenić akcje producenta gier?

Gry komputerowe to giełdowa lokomotywa, chwilowa moda czy czysta spekulacja? – nad tą kwestią zastanawiali się paneliści podczas 21. Konferencji WallStreet w Karpaczu. Wspólne przesłanie było jasne: producenta gier ciężko w ogóle jest trafnie wycenić. Można jednak spróbować, lecz potrzebne do tego są zupełnie inne narzędzia niż w przypadku standardowej analizy finansowej.

Łukasz Rosiński, wiceprezes notowanego na rynku NewConnect The Farm51, przekonywał na początku panelu, że rynek gier jest wszystkim po trochu: i bańką, i modą, i lokomotywą, dzieli się on bowiem na segmenty, a każda spółka to inna historia. Nieco bardziej bezpośredni był Dominik Gaworecki, zarządzający w Excalibur FIZ.

(Bankier.pl)

- Wydaje mi się, że trend (wzrostowy – przyp. red.) będzie kontynuowany, aczkolwiek po jakimś czasie przyjdzie zimny prysznic. Sektor jako całość już zresztą wygląda na przewartościowany i wydarzenia, które miały ostatnio miejsce po premierze „Snipera 3” uświadamiają ludziom, że spółki wiszą na jednym projekcie i inwestowanie w nie jest po prostu zero-jedynkowe. Jeżeli coś się nie uda, spółka może się posypać – zwracał uwagę Gaworecki.

Jak wycenić coś, co nie istnieje?

Z kolei Konrad Mroczek, prezes Varsav VR, otwarcie przyznał, że ciężko jest wycenić spółki produkujące gry. – Nie mamy biznesu, który jest powtarzalny. Rzeczą zaś, która w tej branży jest najważniejsza i najtrudniejsza do wyceny jest kapitał intelektualny. No bo czym jest tak naprawdę spółka, w którą inwestujemy? To jest zbiór ludzi. Czy oni potrafią zrobić tytuł, który zawojuje świat? Na takie pytanie musi odpowiedzieć inwestor. Kapitał ludzki ma jednak to do siebie, że bardzo trudno go wycenić.

- Gdy w coś inwestujemy, musimy to rozumieć. Branża gier jest specyficzna, ponieważ analizujemy produkt, który dopiero powstaje. Źródłem informacji jest więc tylko nasze przeczucie – wtórował mu Rosiński. I rzeczywiście w przypadku gier zazwyczaj nie sprawdzają się standardowe wskaźniki analizy finansowej. W bilansie często brak bowiem większych aktywów, tymi są ludzie, o których wspominał Konrad Mroczek. Spółki potrafią także przez długie kwartały notować minimalne przychody i straty, by później pokazywać świetne wyniki po premierze gry.

Grać, oglądać, analizować

Warto podjąć więc próbę oceny potencjału sprzedażowego gry, bo to bowiem jej powodzenie determinuje giełdowy sukces spółki. Znając marże i ceny, szacując ile sztuk gry się sprzeda, możemy w prostym przeliczeniu oszacować zyski spółki. Samo szacowanie sprzedaży nie jest jednak wcale takie łatwe, na co uwagę zwrócili również paneliści. Nie pozostawili oni jednak słuchaczy bez wskazówek.

- Przy ocenie potencjału pomaga granie w gry. Możemy też oglądać youtuberów, którzy na co dzień zajmują się grami. Śledzić ich filmy, filmy z gry, a także komentarze innych graczy. Przed premierą pojawiają się również recenzje – wyliczał Gaworecki. Z kolei wiceprezes The Farm 51 przekonywał, że najlepszym źródłem informacji, dla inwestora zajmującego się branżą gier, są ludzie, którzy te gry tworzą. – Warto spotkać się z kimś, kto jest graczem na „pełny etat”, tworzy jakieś gry i spytać się, co myśli o danym projekcie. To lepsze rozwiązanie niż podejście typowo inwestycyjne - przekonywał.

Pomocne może być także spojrzenie na gatunek i rodzaj gry. – Przykładowo Bloober specjalizuje się w horrorach i ta specjalizacja pozwala przeanalizować, jak głęboki jest rynek. Analizując podobne tytuły, możemy ocenić, jaki potencjał sprzedażowy ma nowa gra – zwracał uwagę Mroczek.

Nie zapominajmy o wydawcy i historii

- Weryfikatorem dla inwestorów może być także wydawca – przekonywał z kolei Łukasz Rosiński. – Jeżeli do spółki przychodzi ktoś z pierwszej dziesiątki wydawców na rynku i kładzie własne pieniądze na projekt, to coś to jednak znaczy. To są ludzie, którzy nie tylko mają doświadczenie, ale także i dostęp do gry. Są więc świetnymi weryfikatorami. Czyli jeżeli mała gra zainteresuje jakiegoś wielkiego wydawcę, dla inwestora powinien być to sygnał, że warto się tym tematem zainteresować.

Oczywiście ocenę potencjału sprzedażowego należy wspierać przeglądem sytuacji i finansów spółki oraz analizą jej historii. Konrad Mroczek wyodrębnił tutaj trzy grupy. – Spółki, które mają już ugruntowaną pozycję, wyceniamy przez pryzmat tego, co wydały i jak na tym zarobiły. Spółki, które wydają drugi bądź trzeci tytuł, analizujemy pod kątem sprzedaży starych tytułów i tego, jaki mają pomysł na nową grę. Jeżeli spółka jest młoda to patrzymy przede wszystkim na zespół i historię ludzi, którzy go tworzą – wymieniał prezes Varsav VR.

Uzależnienie wyników spółki od premier gier zdecydowanie utrudnia dokonanie wyceny
Uzależnienie wyników spółki od premier gier zdecydowanie utrudnia dokonanie wyceny (Bankier.pl)

- Dużo łatwiej jest wycenić spółkę, gdy mamy cash flow. Przykładowo spółka z branży gier mobilnych, która wydaje więcej tytułów. I choć może nie odnoszą one takich spektakularnych sukcesów, wszystko jest dużo bardziej powtarzalne – dodawał Rosiński. Podobnie jest, gdy spółka ma inne projekty, które generują stałe przychody. W przypadku CD Projektu jest to np. GOG, a niebawem tego typu produktem ma stać się „Gwint”. Wówczas takie pieniądze stanowią stałe wsparcie wyników spółki i nieco ułatwiają wycenę.

Decydują gracze

Rosiński podkreślił także, że na rynku decydują gracze. Jeżeli spółka zrobi produkt, który wnosi coś ciekawego, innowacyjnego, nowego, to jest szansa na skokowy wzrost wyceny spółki. – Pod to tak naprawdę się gra – stwierdził.

- Sprzedaż gry to jest te dwieście, trzysta tysięcy indywidualnych decyzji poszczególnych graczy, którzy decydują się na wyłożenie swoich pieniędzy w danym momencie na dany tytuł. Warto o tym pamiętać, ponieważ gdy np. gra jest świetna, a marketing nie wyszedł, gracze mogą się pojawić dopiero po przecenach – dodał Rosiński.

Problemy także w funduszach i na obligacjach

Inwestorzy indywidualni mogą się jednak pocieszyć faktem, że poważne problemy z wyceną producentów gier mają i inwestorzy instytucjonalni. – Ciężko jest przekonać inwestora instytucjonalnego, że spółka, która nie ma przychodów, warta jest te 20 czy 50 mln zł. Dlatego obecnie branża gier jest domeną inwestorów indywidualnych – wskazywał Gaworecki.

Aby potwierdzić tezę o problemach inwestorów instytucjonalnych z tą branżą, wiceprezes The Farm 51 przytoczył historię z 2012 roku, gdy jeszcze pracował w domu maklerskim. – Zrobiliśmy wówczas pierwszą wycenę na rynku dla CD Projektu. Przy cenie akcji bodaj 2,5 zł wyceniliśmy go na 5 zł. Nikt jednak wówczas nie chciał z nami rozmawiać. Zarządzający mówili tylko „przecież Jakubas przed chwilą sprzedawał, dużo dalej to nie pójdzie” – stwierdził Rosiński.

Farm51 wkrótce wypuści swoją grę "Get Even"
Farm51 wkrótce wypuści swoją grę "Get Even" (Bankier.pl)

Problemy pojawiają się także na rynku obligacji. – Obligacja spółki z branży gier wideo, co to za produkt? – pytał wiceprezes The Farm 51. – Mając obligacje, zawsze poszukujemy po drugiej stronie zabezpieczenia. W przypadku spółek z tej branży trudno znaleźć jednak jakieś racjonalne zabezpieczenie. My zaproponowaliśmy akcje posiadane przez zarząd. Gdy projekt się jednak nie powiedzie, to akcje idą w dół. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku Vivida. Oni zabezpieczyli obligacje marką, ile będzie jednak warta marka, jeżeli tytuł okaże się porażką? – wskazywał Rosiński.

Panel "Gry komputerowe to giełdowa lokomotywa, chwilowa moda czy czysta spekulacja?" odbył się podczas 21. konferencji WallStreet. Bankier.pl był głównym patronem medialnym konferencji. Więcej wiadomości z konferencji WallStreet.

Adam Torchała

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 ~Warszawa

A co jeżeli zarząd takiej spółki pomyśli mamy dobry produkt ale trzeba sie dzielić. To najlepiej wypuścić jakieś g i skupić akcje za grosze a na sukcesie samemu zarobić. To jest głupota strata kasy

! Odpowiedz
0 0 ~AntoniCaracal

Kupujcie balony dla dzieci i dla ciemniaków !

! Odpowiedz
2 4 ~Adam

Przyszłością jest inwestowanie w nowości, m. innymi w firmy produkujące gry i inżynierie medyczną. Węgiel i stal to przeżytek z wyjątkiem aluminium i miedzi. Takie jest moje zdanie, starego parkieciarza. Firmy zarabiające duże pieniądze tylko na parkiecie będą się liczyć. Pozdrawiam myślących.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 ~MM

Zostań zatem moim mentorem i pomóż mi wyjść z tego łez padołu :)

! Odpowiedz
0 3 ~Marek

analiza historycznych przepływów gotówkowych pod kątem wyceny to nieporozumienie w segmencie gier czy IT. Tutaj cała wartość opiera się o wzrost spółki, nie generowane obecnie obroty. Inwestor kupuje nadzieje na sukces grupy.

! Odpowiedz
1 1 ~fun

tylko blacha

! Odpowiedz
9 3 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
VIVID -2,92% 1,40
2020-03-30 15:43:38
WIG -0,15% 40 827,13
2020-03-30 17:15:02
WIG20 0,12% 1 477,65
2020-03-30 17:15:01
WIG30 -0,10% 1 699,74
2020-03-30 17:15:01
MWIG40 -1,10% 2 832,89
2020-03-30 17:15:01
DAX 1,90% 9 815,97
2020-03-30 17:37:00
NASDAQ 3,62% 7 774,15
2020-03-30 22:02:00
SP500 3,29% 2 625,10
2020-03-30 21:59:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.