REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Koniec wyrzucania zepsutego sprzętu? Nowe prawo UE już obowiązuje, ale Polska zwleka

2026-08-13 07:37
publikacja
2026-08-13 07:37
Dodaj Bankier.pl w Google

Od 31 lipca w Unii Europejskiej obowiązuje dyrektywa o prawie do naprawy (right to repair), która ma zachęcać do reperowania produktów zamiast kupowania nowych. Jej stosowanie jest jednak ograniczone, bo większość krajów członkowskich, w tym Polska, nadal nie wdrożyła jej zapisów do prawa krajowego.

Koniec wyrzucania zepsutego sprzętu? Nowe prawo UE już obowiązuje, ale Polska zwleka
Koniec wyrzucania zepsutego sprzętu? Nowe prawo UE już obowiązuje, ale Polska zwleka
fot. Serghei Starus / / Shutterstock

Wyrzucić czy naprawić? UE przyszła z pomocą

Celem dyrektywy, oznaczonej numerem 2024/1799, jest zwiększenie opłacalności napraw, aby odejść od funkcjonującego od lat modelu, w którym ze względu na wysokie koszty serwisowania konsumentom bardziej opłacało się wyrzucić uszkodzony sprzęt i kupić nowy niż naprawiać już posiadany. Taki model powodował wytwarzanie dużej ilości odpadów oraz niepotrzebne zużywanie zasobów.

Nowe przepisy dotyczą producentów, sprzedawców oraz serwisów, a podlegają im takie produkty jak: pralki, zmywarki, odkurzacze, suszarki, telefony komórkowe, urządzenia chłodnicze, wyświetlacze elektroniczne, serwery oraz rowery i skutery elektryczne. Chodzi o produkty projektowane i wprowadzane na rynek od momentu wejścia dyrektywy w życie.

Tylko 10 krajów zaimplementowało dyrektywę

Prawo do naprawy zostało ustanowione dyrektywą, co oznacza, że jej zapisy muszą być transponowane przez państwa członkowskie do ich prawa krajowego. Formalnie miały na to czas do 31 lipca, czyli momentu, w którym dyrektywa weszła w życie, ale do tej pory zrobiło to mniej niż 10 z nich. W bazie danych EUR-Lex, gromadzącej wszystkie akty prawne UE, znajdują się obecnie akty prawne z siedmiu państw, przyjęte w związku ze wdrażaniem dyrektywy - z Austrii, Chorwacji, Finlandii, Grecji, Irlandii, Litwy i Słowacji.

Także Niemcy przyjęły stosowne przepisy na czas, choć ustawa o implementacji dyrektywy 2024/1799 nie została jeszcze wprowadzona do EUR-Lex. Z kolei rząd Węgier przyjął pod koniec lipca rozporządzenie o wprowadzeniu dyrektywy do krajowego porządku prawnego, ale główne przepisy tego rozporządzenia wejdą w życie 31 sierpnia.

Wakacje na giełdzie

To oznacza, że w pozostałych kilkunastu krajach dyrektywa formalnie obowiązuje, ale ze względu na brak zaimplementowanych przepisów krajowych dochodzenie praw przez konsumentów byłoby obecnie bardzo trudne. Zarazem państwa te są narażone na kary ze strony UE za niewdrożenie zapisów dyrektywy na czas.

Wszystkie kraje unijne na mocy tego aktu prawnego muszą wprowadzić przepis przedłużający gwarancję na sprzęt o dodatkowe 12 miesięcy, jeśli konsument w przypadku stwierdzenia wady towaru wybierze naprawę zamiast wymiany sprzętu na nowy. Przepisy krajowe muszą też nakładać na producentów sprzętów objętych dyrektywą obowiązek ich naprawy po upływie gwarancji.

Co mówi dyrektywa?

Zgodnie z dyrektywą producent nie powinien mieć możliwości odmówienia naprawy z powodów czysto ekonomicznych, takich jak koszt części zamiennych. Nie może też zasłaniać się tym, że sprzęt był naprawiany wcześniej przez podmiot niezależny lub samego konsumenta. Producenci nie będą mogli również utrudniać naprawy sprzętu z wykorzystaniem części zamiennych pozyskanych metodą druku 3D.

Dyrektywa nakazała również państwom członkowskim ustanowienie formy wsparcia, które będzie stymulować rozwój rynku napraw. Kraje muszą wprowadzić co najmniej jedno z rozwiązań zasugerowanych w dyrektywie. Wśród nich znalazły się:

  • wprowadzenie bonu na naprawę,
  • finansowanie programów szkoleniowych w celu nabywania specjalnych umiejętności w zakresie naprawy
  • ulga podatkowa.

Bony na naprawę funkcjonują już w Austrii; od 2026 r. obowiązują one w nowej, cyfrowej odsłonie. Konsument, który chce naprawić zepsuty sprzęt, musi wejść na stronę rządową i pobrać ważny przez trzy tygodnie bon. Następnie wybiera jeden z zarejestrowanych w systemie serwisów, który dokona naprawy. Konsument sam opłaca jej koszt, a po kilku tygodniach otrzymuje zwrot w wysokości 50 proc. brutto na swoje konto bankowe. Program obejmuje sprzęt AGD; ze względu na jego popularność wyłączono z niego smartfony.

W Polsce projekt ustawy transponującej dyrektywę, przygotowany przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta, jest obecnie na etapie konsultacji; rząd planuje go przyjąć po wakacjach. Obok zapisów przewidzianych przez dyrektywę projekt wprowadza też kary finansowe za niezapewnienie prawa do naprawy, które mają sięgać od 500 zł do 20 tys. zł, a w przypadku ponownego naruszenia - do 40 tys. zł.

Na podobnym etapie znajduje się transponowanie dyrektywy w innych krajach członkowskich. We Włoszech proces ten nie został jeszcze zakończony, mimo że unijna dyrektywa o prawie do naprawy została szeroko nagłośniona i bardzo pozytywnie oceniona w mediach oraz przygotowano przepisy ją wdrażające. Dyrektywa została wpisana do włoskiej ustawy dotyczącej prawa UE. Na jej podstawie rząd otrzymał upoważnienie do wydania dekretu ustawodawczego. W lipcu rząd Giorgii Meloni przedstawił projekt dekretu, będącego przedmiotem prac parlamentarnych. Tym, co go wyróżnia, jest „krajowe obserwatorium napraw”, czyli biuro monitorujące realizację przepisów, które ma powstać przy Ministerstwie do spraw Firm i Made in Italy.

Rząd Hiszpanii jeszcze w lipcu zeszłego roku przedstawił projekt ustawy o odpowiedzialnej konsumpcji (La Ley de Consumo Sostenible), który zawiera regulacje wypełniające postanowienia dwóch dyrektyw: o prawie do naprawy i dotyczącej ochrony obywateli przed tzw. greenwashingiem (przedstawianiem przez firmy swoich działań jako bardziej proekologiczne, niż są w rzeczywistości). Projekt przewiduje wzmocnienie pozycji konsumenta, jeśli chodzi o naprawę kupionego produktu, obowiązek producenta informowania o zmniejszeniu zawartości produktu bez proporcjonalnego zmniejszenia ceny oraz ograniczenia dotyczące reklamy m.in. paliw kopalnych. W lutym br. zastrzeżenia do projektu zgłosił hiszpański urząd ds. konkurencji (CNMC). Nie podważa on samej idei regulacji, ale ma uwagi do niektórych, jego zdaniem, nieprecyzyjnych zapisów, np. dotyczących reklamy oraz nowych obowiązków przedsiębiorców. Ustawa o odpowiedzialnej konsumpcji nie trafiła jeszcze pod obrady parlamentu.

Z kolei Francja już przed przyjęciem dyrektywy przez UE w 2024 roku miała w tym obszarze jedne z najostrzejszych regulacji, które spełniają wszystkie wymogi tej unijnej legislacji o prawie do naprawy. Na części sprzętów elektronicznych, np. smartfonów, od 2022 roku widnieją specjalne oznaczenia, które informują konsumenta o szansach na naprawę. W kraju funkcjonuje też ulga finansowa dla tych, którzy zdecydują się zreperować swój sprzęt.

bjn/ mce/ sw/ jw/ awm/ mobr/ jbw/ zys/ zat/ akl/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (7)

dodaj komentarz
f_kruggeri
Ja to już chyba słyszałem parę lat temu? A może co innego...
pink_panthera
"Zgodnie z dyrektywą producent nie powinien mieć możliwości odmówienia naprawy z powodów czysto ekonomicznych, takich jak koszt części zamiennych. " - tak samo z powodow czysto ekonomincznych Parlament Europejski powinien zostac zredukowany o polowe, mniej nierobow do wykarmienia.
stefan_wilmont_i_ryszard_cyba
Kontynent śmieciarzy!
eglantyna
"funkcjonującego od lat" nieekonomicznego modelu kant-pitalistycznego, polegającego na: "zadłuż się i wydawaj na jednorazowe bzdety pod dyktando reklam, by nabijać kabzę kant-pitalistów".

Za PRL butelki były do wymiany, baterie, końcówki kabli, napięcie prądu były standardowe, pralkę dało się naprawić
"funkcjonującego od lat" nieekonomicznego modelu kant-pitalistycznego, polegającego na: "zadłuż się i wydawaj na jednorazowe bzdety pod dyktando reklam, by nabijać kabzę kant-pitalistów".

Za PRL butelki były do wymiany, baterie, końcówki kabli, napięcie prądu były standardowe, pralkę dało się naprawić (naprawa nie polagała na wymianie jednorazowego modułu w cenie połowy nowej pralki) a w telewizji uczyli oszczędzać!

Tylko nie piszczcie popisiaki, że za PRL nic nie było. Przez 30 lat - aż do jankeskich sancji, które nazywacie PRL-em - odbudowano kraj po wojnie, zbudowano szpitale, drogi; posiadaliśmy przemysł samochodowy i produkowaliśmy własne AGD, wydobywaliśmy własny węgiel, mieliśmy własną, niemałą armię, ale najważniejsze: PRL dał ciemnemu ludowi po raz pierwszy w historii dostęp do edukacji, służby zdrowia i pracę! Ludności przybyło kilkanaście mln.

A co za 30 lat zrobił wasz popisiacki kant-pitalizm? Za górę długów ocieplił wielką płytę, przybił pieczątkę przedłużając jej żywotność, namalował na chodnikach scieżki rowerowe i wygnał 2 mln ludzi do czyszczenia brytyjskich niemieckich kibli?
maxykaz
naprawa 1500 a nowy sprzet z gwarancją 2000. Urzedaski w UE znowu odlecieli w świat wyimaginowanej równoległej rzeczywistosci
pawel11a
Tylko że naprawiając płacisz 1000 komuś wypłaty, a płacąć 2000 płacisz za wypłatę chińczykowi...
Później naprawiającego będzie stać na to, by przyjśc po usługę u Ciebie. Chińczyk będzie Cie miał gdzieś...
maxykaz odpowiada pawel11a
kiedys naprawiałem telefon. pochodził moze miesiac.

Powiązane: Budżet rodziny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki