Za zakupy w sklepie można dziś zapłacić na kilka sposobów. Choć wciąż króluje gotówka (wiadomo, „Cash is the king”), to coraz częściej wyciągamy z portfeli karty płatnicze. Ale plastikom rośnie już poważna konkurencja: telefony. Jak płacić, by było najszybciej, najwygodniej, najtaniej? Przypominamy wady i zalety wszystkich rozwiązań – każdy powinien wybrać coś dla siebie.
1. Gotówka

Źródło: SXC
Zalety: Szelest papierowych banknotów potrafi sprawić cuda - gotówką zapłacisz niemal wszędzie i za wszystko. Kupisz drogie auto, ale także pietruszkę na straganie. Bez problemu zamówisz drinka w każdym barze, zapłacisz za wstęp do płatnej toalety, dasz na tacę w kościele, opłacisz hydraulika lub wizytę u fryzjera. Zapłacisz też za wszystkie inne usługi, po których wolałbyś nie zostawiać śladu na wyciągu z karty. Gotówka ratuje w przypadku braku lub awarii terminali płatniczych.

Wady: Ten środek płatności nie jest pozbawiony wad. Przede wszystkim, by czuć się komfortowo za zakupach, musisz wypchać portfel po brzegi. To z kolei niepotrzebnie przyciąga uwagę osób trzecich, gdy płacisz przy kasie. Taki portfel można zgubić, co jest równoznaczne z jednorazową utratą znacznej kwoty. Nawet jeśli ktoś znajdzie taką zgubę, prawie na pewno wyczyści ją z gotówki – w tej sytuacji karta wydaje się mniejszą stratą.

Kiedy zapłacisz gotówką w sklepie, na pewno otrzymasz garść miedziaków, które trzeba będzie poupychać po kieszeniach lub w portfelu. Warto też wiedzieć, że pieniądze są mało higieniczne. Amerykańscy naukowcy donoszą, że na europejskich banknotach znajduje się od kilku do kilkudziesięciu tysięcy bakterii. Jeśli więc płacisz gotówką, umyj ręce przed jedzeniem.
2. Karta płatnicza


Zalety: Mały kawałek plastiku może pomieścić miliony. Wygląda niepozornie, ale kryje potężne możliwości. Kartą zapłacisz dziś w większości znanych sieci handlowych (oprócz Biedronki oczywiście), na stacjach benzynowych, w restauracjach. A także w internecie. Karta poratuje, gdy przed zagranicznym wyjazdem zapomniałeś wymienić gotówkę w kantorze. Dziś karty powoli podbijają ostatnie bastiony gotówki – pojawiły się nawet w placówkach pocztowych. Terminale można spotkać coraz częściej w knajpkach w miejscowościach turystycznych.
Banki oferują dziś posiadaczom kart szereg rabatów, a nawet ubezpieczenia od wypadków. Pieniądze na karcie są bezpieczne, bo chroni je czterocyfrowy PIN, który zna tylko właściciel. Jeśli zgubisz kartę, mało prawdopodobne, że złodziej wypłaci z niej gotówkę. A nawet jeśli jakimś cudem mu się uda (bo na przykład zapiszesz PIN markerem na jej awersie), to – jeśli w porę zastrzeżesz kartę - stracisz góra 150 euro. Za resztę zapłaci bank.

Wady: Na mapie Polski jest wiele białych plam, gdzie karta do niczego się nie przyda. Plastik jest przydatny w dużych aglomeracjach miejskich, ale w małych miejscowościach czy na wsi długo by szukać terminala czy bankomatu. I nie jest powiedziane, że uda się go znaleźć.
Niestety i w dużym mieście możesz mieć problemy z kartą, co pokazują ostatnie przypadki bankowych awarii. Problemy z bankomatami skutecznie utrudniają dostęp do zgromadzonych na koncie środków.
Choć banki zapewniają, że karta pomaga lepiej kontrolować wydatki, to nie zawsze tak jest. Z badania naukowców University of Colorado wynika, że tylko 1/3 posiadaczy kart zapamiętała kwotę jaką ostatnio płaciła kartą w sklepie. U osób płacących gotówką proporcje były odwrotne.
Przy okazji ciekawostka: kolei naukowcy z Uniwersytetu w Chicago udowodnili zależność między sposobem dokonywania płatności a problemem otyłości. Według nich, osoby, które płacą kartami, kupują więcej niezdrowej żywności niż osoby, które płacą gotówką.
3. Płatność zbliżeniowa - karty, naklejki, zegarki


Zalety: Coraz więcej kart posiada wbudowaną antenkę umożliwiającą dokonywanie transakcji zbliżeniowych. Dziś już co druga karta w naszych portfelach (18 mln) ma funkcję zbliżeniową, a tylko nieliczne banki nie proponują posiadaczom takiej funkcji (np. Volkswagen Bank direct) To rozwiązanie szybkie, łatwe i przyjemne. Jeśli sklep wyposażony jest w odpowiedni czytnik, wystarczy tylko przystawić kartę do terminala i zapłacone. Do kwoty 50 zł nie trzeba podawać PIN-u, a cała transakcja trwa kilka sekund – znacznie krócej niż płatność „z czipa”. Zbliżeniowo można zapłacić również powyżej tej kwoty, pod warunkiem wpisania kodu PIN. „Zbliżeniówki” nie trzeba podawać sprzedawcy, nie traci się jej z oczu ani na chwilę. Niektóre banki wydają dodatkowe gadżety zbliżeniowe w formie naklejek (Alior Sync, BZ WBK), zegarków (BZ WBK) czy breloków (mBank). Taką naklejkę można przylepić na dowolny przedmiot: telefon czy pluszaka.
Pomijając ryzyko kradzieży czy zgubienia, karty zbliżeniowe są dość bezpieczne. Między bajki natomiast można włożyć informacje o hakerach skanujących je w autobusach. Jest to teoretycznie do wykonania, ale w warunkach laboratoryjnych. W praktyce – jak wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego – bardzo mało prawdopodobne.

Wady: To, że do kwoty 50 zł nie podaje się PIN-u, ma swoje wady i zalety. Problem pojawia się wtedy, gdy karta zostanie zgubiona lub skradziona. Złodziej może nabić kilka transakcji na twój rachunek, a ty możesz mieć problem z udowodnieniem w banku, że płacił ktoś inny. W teorii nie powinno to być więcej niż około 250 zł (5 transakcji), ale banki dość swobodnie zarządzają limitami na kartach. Może się okazać, ze twój bank jest „liberalny” w zakresie bezpieczeństwa i złodziej będzie mógł wykonać znacznie więcej transakcji.
Inny problem może się pojawić, gdy na rachunku jest mało pieniędzy, a za zakupy płaci się kartą wiele razy. Bank nie sprawdza takich płatności w czasie rzeczywistym i pozwoli wykonać te transakcje. Ale gdy okaże się, że wydałeś więcej niż miałeś, naliczy odsetki karne.
4. Płatność telefonem (zbliżeniowa)


Zalety: Różne badania potwierdzają, że praktycznie nie rozstajemy się ze swoimi telefonami. Prędzej zapomnimy zabrać z domu portfel niż telefon. A jeśli telefon umożliwi nam dokonywanie płatności, to portfel może okazać się zupełnie niepotrzebny. Niektóre banki montują w kartach SIM specjalne antenki do dokonywania płatności zbliżeniowych. Taka płatność przebiega identycznie jak płatność standardową kartą zbliżeniową, z tą różnicą że do terminala przykładamy telefon, a nie kartę. Dodatkowo płatności zbliżeniowe w telefonie można zablokować kodem PIN i uruchamiać tylko wtedy, gdy chcemy zapłacić.
Telefonem z opcją płatności zbliżeniowych możemy zapłacić wszędzie tam, gdzie akceptowane są karty zbliżeniowe, więc sieć akceptacji jest bardzo duża. Alternatywną wobec specjalnej karty SIM metodą dokonywania płatności zbliżeniowych telefonem może być specjalna naklejka.

Wady: Do takich płatności potrzebny jest specjalny telefon, który posiada moduł obsługujący standard NFC (ang. near field communication). Ceny takich telefonów do najtańszych nie należą. Potrzebna jest też specjalna karta SIM, wydana przez bank wspólnie z operatorem komórkowym. Żeby ją uzyskać, trzeba podpisać umowę na abonament komórkowy z Orange lub T-Mobile, a dodatkowo być klientem jednego z trzech banków: mBanku, Getin Banku lub Raiffeisen Polbanku. Jeśli masz konto w innym banku lub abonament u innego operatora, o mobilnych transakcjach NFC możesz (na razie) zapomnieć.
Warto też pamiętać, by przed wyjściem na mobilne zakupy dobrze naładować baterię w telefonie. Jeśli bateria rozładuje się w trakcie zakupów, pojawi się problem z dokonaniem płatności.
5. Płatności mobilne kodami jednorazowymi


Zalety: Alternatywną usługą płatności telefonem są płatności przy użyciu kodów jednorazowych. Po podejściu do kasy klient generuje na ekranie telefonu jednorazowy kod, który podaje sprzedawcy lub wpisuje do terminala. Sprzedawca realizuje płatność, a na ekranie telefonu wyświetla się odpowiedni komunikat.
W Polsce działają dwa standardy płatności mobilnych z użyciem kodów - IKO (opracowane przez PKO BP) i PeoPay (Banku Pekao SA). IKO zapłacisz m.in. w marketach Real, na stacjach Shell, w Multikinie, w McDonald’s, w części hipermarketów sieci Auchan m.in. w Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku, Rzeszowie i Bydgoszczy oraz w sklepach Piotr i Paweł w Poznaniu, Gdańsku, Zielonej Górze, Kaliszu, Grudziądzu i Inowrocławiu. PeoPay w Biedronce, Komputroniku, na Lukoilu czy Lotosie.
Oba systemy pozwalają opłacać transakcje dokonywane w internecie w wybranych sklepach. Można z nich korzystać nie będąc klientem banku i nie wiążąc się długoterminowymi umowami. Wystarczy pobrać aplikację na telefon, zarejestrować swoje dane i korzystać w formie elektronicznej portmonetki. Dostaniemy wówczas numer konta bankowego, który przed dokonaniem płatności należy zasilić środkami (jak telefon na kartę). Aplikacje są zabezpieczone kodem PIN, więc nawet gdy zgubimy telefon, nieuprawniona osoba nie dostanie się do naszych środków.

Wady: Zasadniczą wadą płatności z użyciem kodów jednorazowych jest ograniczona sieć akceptacji. Nie w każdym terminalu można płacić za pomocą IKO lub PeoPay. Punktów akceptujących płatności jest znacznie mniej niż w przypadku standardowych kart płatniczych.
Inna ważna kwestia – w tym przypadku trzeba mieć w telefonie aktywny dostęp do internetu (i to raczej szybkie połączenie). Telefon musi się bowiem połączyć m.in. z kontem klienta i sprawdzić stan środków.
Płatności działają sprawnie przede wszystkim na nowoczesnych telefonach. Teoretycznie aplikacje można też instalować na niektórych starszych modelach, ale w praktyce szybkość działania pozostawia czasami wiele do życzenia. W innym wypadku może się okazać, że na wygenerowanie kodu będzie się czekać kilkadziesiąt sekund, co może zirytować niektóre osoby stojące w tej samej kolejce.
Wojciech Boczoń
Bankier.pl


























































