Plastikowy pieniądz oszukuje nasz mózg

analityk Bankier.pl
Czy płacąc kartami wydajemy więcej? Wyniki badań naukowych sugerują, że tak. Na naszą gotowość do wydawania pieniędzy wpływa nie tylko forma płatności, ale nawet widok logo organizacji płatniczych.

Przypomnij sobie ostatni zakup. Jeśli płaciłeś gotówką, to zapewne jesteś w stanie podać dokładną kwotę, którą zostawiłeś w sklepie. Płaciłeś kartą? Być może pamiętasz mniej więcej, ile wydałeś, ale bardzo prawdopodobne jest również to, że nie przypominasz sobie nawet przybliżonej kwoty. W prostych badaniach, które przeprowadzili naukowcy z University of Colorado, wydaną kwotę zaraz po wyjściu ze sklepu było w stanie oszacować 66% płacących gotówką. Użytkownicy kart mieli z tym znacznie większy problem – tylko 1/3 podała właściwą kwotę, a pozostali albo podali wartość niższą niż w rzeczywistości, albo w nie byli w stanie sobie przypomnieć żadnych szczegółów.

Podświadome impulsy


Naukowców od dawna interesowało, czy forma płatności ma istotny wpływ na nasze zachowanie. Rezultaty badań prowadzonych od lat 70. są podobne. Płacąc kartą wydajemy, więcej w przeliczeniu na jedną wizytę w sklepie (Hirschmann, 1979), jesteśmy gotowi dawać wyższe napiwki (Feinberg, 1986), a licytując towar o nieznanej wartości, jesteśmy skłonni zapłacić cenę wyższą nawet o 100% (Prelec, Simester, 2000).

Co ciekawe, już sama obecność znaków kojarzonych z kartami płatniczymi (np. logotypów) może wpłynąć na naszą skłonność do wydawania pieniędzy. Osoby, które miały kontakt z wizualnymi „podpowiedziami” w postaci logo organizacji płatniczych, nie tylko deklarowały gotowość zapłacenia wyższej ceny, ale również szybciej podejmowały decyzję.

Iluzja pełnego portfela


Skąd bierze się łatwość wydawania pieniędzy z użyciem plastikowej karty? W tej kwestii nie ma naukowej jednomyślności. Jednym z wyjaśnień jest iluzja płynności, powstająca dzięki temu, że płacąc kartą, nie jesteśmy w stanie przeprowadzić w całości procesu mentalnego „księgowania”. Fakt, że podając kartę sprzedawcy, nie musimy sami odliczyć odpowiedniej kwoty (czy wypisać jej samodzielnie jak w przypadku czeku), powoduje, że transakcja łatwiej znika z naszej pamięci. Dodatkowo w pole wyprowadza nas bezbolesność całego procesu – nie musimy żegnać się z opuszczającym nas pieniądzem.



Ostatecznie używanie kart doprowadza zatem do sytuacji, w której wydaje się nam, że dysponujemy większą ilością środków niż jest to w rzeczywistości (iluzja płynności). To zwiększa naszą skłonność do dodatkowych zakupów. Sprawę komplikuje też fakt, że transakcja jest rozliczana z opóźnieniem (w przypadku kart debetowych) lub wręcz korzystamy ze środków, które będziemy musieli zwrócić w dalszej przyszłości (karta kredytowa).

Bezbolesna strata


Inny punkt widzenia na problem mają badacze korzystający z bardziej bezpośredniego wglądu w aktywność ludzkiego mózgu. Przez tysiące lat nauczyliśmy się manipulować przede wszystkim obiektami, które jesteśmy w stanie dotknąć, zważyć lub policzyć. Pieniądz w formie bezgotówkowej jest nam trudniej ujarzmić niż namacalną gotówkę. Wydaje się on mniej realny, chociaż pełni taką samą funkcję jak banknoty i monety.

W jednym z eksperymentów przeprowadzonych na Uniwersytecie Carnegie-Mellon studentom wręczono znaczną sumę pieniędzy, za które mogli dokonać dowolnych zakupów. Po wybraniu wymarzonego przedmiotu odsłaniano metkę z ceną. W pierwszej kolejności w mózgu badanych aktywował się ośrodek odpowiedzialny za odczuwanie euforii, ale kontakt z ceną i konieczność wydania pieniądza powodowały z kolei pobudzenie części mózgu (kory wyspy) kontrolującej negatywne emocje. – Płatność kartą działa jak znieczulenie na ten ośrodek, nie czujemy „bólu płacenia” – mówi George Loewenstein, badacz specjalizujący się w neuroekonomii. Plastikowy pieniądz oszukuje nasz mózg, zrywa więzy łączące przyjemny zakup z przykrym uczuciem straty.

Technologia idzie z pomocą


Na szczęście przed zwodniczymi efektami kart płatniczych możemy się bronić. Z pomocą przychodzi nam bankowość internetowa i mobilna. Podgląd transakcji dokonanych kartami szybko sprowadzi nas na ziemię i pozwoli uniknąć niebezpiecznej iluzji płynności. Im częściej zerkamy na stan naszego konta, tym łatwiej nam będzie zapanować nad konsumpcyjnymi pokusami. Dodatkową pomocą mogą być internetowe narzędzia wspomagające prowadzenie domowego budżetu (na przykład recenzowane przez Bankier.pl Kontomierz.pl czy iFin24.pl). Najczęściej pozwalają one zdefiniować limity dla poszczególnych typów wydatków, a transakcje dokonywane kartami można z łatwością zaimportować do naszej finansowej ewidencji, unikając żmudnej buchalterii.

Michał Kisiel, analityk Bankier.pl
m.kisiel@bankier.pl

Feinberg R.A., Credit Cards as Spending Facilitating Stimuli: A Conditioning Interpretation, “Journal of Consumer Research”, Vol. 13, No. 3, 1986

Hirschmann E.C., Differences in Consumer Purchase Behavior by Credit Card Payment System, “Journal of Consumer Research”, Vol. 6, No. 1, 1979

Prelec D., Simester D., Always Leave Home Without It: A Further Investigation of the Credit-Card Effect on Willingness to Pay, “Marketing Letters”, 12:1, 2001

Michał Kisiel

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Przeczytaj więcej na temat: Budżet rodziny

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 0 ~Ktoś

A ja wolę płacić kartą - zawsze mam potwierdzenie takiej transakcji, oraz transakcję zaksięgowaną na rachunku (kwota, data, miejsce) i jakoś dokładniej pamiętam kwotę z "wyświetlacza" niż kiedy płaciłem gotówką i dałem X złotych i otrzymałem Y zł reszty.

! Odpowiedz
0 0 ~IDBlock

Niestety to prawda. Płacąc kartą często nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile pieniędzy wydaliśmy nawet przez krótki okres czasu.

! Odpowiedz
1 1 ~normalny

Był sobie kiedyś taki wywiad z bankowcem, który zalecał posiadanie kart z różnymi systemami (visa,mastercard) w zależności od waluty gdzie sie rozliczamy, kart kredytowych na wszelki wypadek bo zwykła może nie działać w za granicą, karty debetowej bo może zabraknąć na koncie itp. Kompletna schizofrenia paranoidalna......!

! Odpowiedz
1 0 ~as

Fakt:)...

! Odpowiedz
0 1 ~Ktoś

Karta debetowa to zwykła karta obciążająca konto (słowo "debet" w tym przypadku nie oznacza kredytu, a obciążenie na koncie).

! Odpowiedz
1 0 ~Polak

Tak to prawda , wiele razy przetestowałem to na sobie. Szkoda że wcześniej nie uświadomili tego Anglikom, Amerykanom itp. ( Polakom również ), prawdopodobnie dzisiaj nie było by takich kryzysów. Banki taką wiedzę mają od wielu lat i wiedziały co robią. Na szczęście ilość kart systematycznie maleje a i świadomość ludzi już jest lepsza.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 markust71

Nie pamiętam, czy kiedyś się z tym spotkałem - artykuł z odwołaniem do źródeł. Temat lekki, w sam raz na piątek po ciężkim tygodniu ale podejście profesjonalne. Pismacy, bierzcie przykład z Autora. Pozdrawiam.

!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl